Music

wtorek, 29 października 2013

Rozdział 197 Stara miłość nie rdzewieje....

Dobra nie będe im przeszkadzać (rozłączyła się i napisała miłego i zamkneła laptopa)
Chyba się do nich przejadę i powaznie porozmawiam o tym co się stało i co dalej?
Zbigła po schodach wzieła kluczyki i popędziła do samochodu.
Włożyła kluczki do stacyjki.
No kurwa jak brak paliwa to sa jakieś jaja nie!!
ja pierdole zasrany samochód! (zatrzasła drzwi i kopła w oponę) no nie jeszcze padać bedzie, nie nie poddam sie natura mi nie przeszkodzia, a po taxówkę dzwonic nie będę bo za nim przyjadą to ja będę już u chłopaków. Do chłopaków 2 km więc nie tak źel za 10 min juz będę u nich .

Zaczeła biec, gdy nagle zaczął padac deszcz
Kurde no!! Czemu?Zaczełam płakać, nie zatrzymywałam się biegłam dalej.
Biegła coraz szybciej w pewnej chwili sie przewróciła.
Kurde no te buty są tak ślizgie na tym deszczu, że nie dobiegnę tam nigdy! Eta dałam za te baleriny mało kasy, jak sie rozwalą to najwyżej. Tak to jest jak się kupuje but ze skóry...
Wzięła je w ręce i pobiegła dalej,płacząc i podciagając zastanawiała sie..
co ja mu powiem, kocham cię? przeprasza? co ja mam mu powiedzieć?, a może to jest za szybko żebyśmy do siebie wracali? to jest głupi pomysł, ale chociaż zostańmy przyjaciółmi, dajmy sobie ta ostatnia szansne? co ja mam mu powiedzieć?!?!!? Ale raczej powinnismy zostać jak na razie przyjaciółmi.
Biegła jak na wyprzedaż nowych nike.
-Wreszcie jestem. Wpuści mnie pan?
Z budki koło bramy wyszedł umieśniąny mężczyzna.
-Kim pani jest ?
-ja jesten Nikola już bylamtu nie jeden raz.
-Aha poznaję, taka jestes rozmazana, że cię nie poznalem.
otworzył jej branę.
-Ty jesteś na bosko?Zakładaj te buty !
Założyłam buty i niespodziewanie ochroniarz chłopaków przykrył mnie swoim garniturem, chciałam powiedzieć, ze nie trzeba bo i tak jestem cała mokra, ale nie chciałam być nie grzeczna, a on się czuł miło na pewno jak mi pomógł. Gdy już doprowadził mnie do domu, zadzwonił do drzwi i poszedł zamknąć bramę, a mnie zostawił i w tamtej chwili zastanawiałam się po co ja tu w ogóle przyjechałam , zaczełam się zastanawiać czy nie powiedzieć, że nie chciałam być sama w domu i przyjechałam, ale to by było bez sensu bo taka jestem mokra i brudna, że nie opłacało mi się tak powiedzieć. Słyszałam, że ktoś podchodzi do drzwi serducho mi tak biło już myślałam że zawału dostanę przed tymi drzwiami a gdy już się otwarły nie wiedziałam co zrobić i .....
-N: Co jej się stało, ej Tori Niki leży chyba martwa przed drzwiami.
Tori szybko podbiegła do drzwi i zobaczyła leżącą i całą przemoczoną Niki na wycieraczce, zawołała Louisa i chłopaki wnieśli ją do domu i położyli na sofie gdzie po chwili odzyskała przytomność.
-T: Co ty robisz odbiło ci ?!
-N: Nie krzycz przyszłam do Zayna, ale straciłam przytomność chyba bo nic nie pamiętam , przyszłam pieszo.
-T: Ja kurwa nie wytrzymie pogięło cię?
-N: Eta potem ci wytłumaczę co się stało i dlaczego tak a nie inaczej jest Zayn?
-L: Nie nie ma go zaraz powinien  przyjechać.
Przykryli ją kocem i położyli w łóżku Nialla do góry włączyli TV i wszyscy oprócz Niki zeszli na dół i zrobili jej ciepłą herbatę kanapki, wzięli jej chusteczki i poszli do góry, dziewczyny zostały same, a chłopacy starali się dodzwonić do Zayna. Gdy ci starali sie dodzwonić do Zyna Tori rozczesywała włosy Niki i gadała o tym co się stało w domu i dlaczego tu przyjechała. Gdy już Zayn dojechał do dom... Tori poszła do łazienki i do kuchni wstawić wodę na następną herbatę.
** w myślach Niki
Słyszałam chyba jak ktoś otwiera drzwi serce waliło mi jak dzwon myślałam że znowu stracę przytomność, ale się opanowałam. Owinęłam się cała w koc i chciałam iść zobaczyć czy przyjechał, ale jak wyszłam na korytarz do góry były płytki i brudne gacie Nialla weszłam na nie i jak zaliczyłam glebę do tyłu to był taki huk, że słyszałam tylko uderzenie mojej głowy o płytki i jak wszyscy krzyczą co tam się dzieje i jak biegna po schodach pierwszą osobę jaka widziałam i słyszałam był Zayn powiedział " co ona wywija i czemu tu jest tak morko?" no i straciłam przytomność. Gdy już się obudziłam widziałam nade mna wszystkich i jeszcze do tego lekarza i pierwsze co sobie pomyślałam co ja znowu odjebałam ? Byłam już zła na samą siebie, bo chcę się z nim pogodzić a juz drugi mini zawał zaliczyłam.
-Z: Wreszcie się obudziłaś co ci szczeliło do głowy?! A panu już dziękujemy, że przyprowadził ją pan do żywych.
-T: Daj jej spokój ona chce odpocząć.
Podniosłam się i usiadłam na łóżku i powiedziałam, żeby wszyscy wyszli, a Zayn żeby został, gdy już wyszli zaczęła się rozmowa.
-Z: Co ci odbija chcesz wrócić do szpitala?
-N: Słuchaj Zayn tyle łez wylałam tyle nocy zawaliłam tyle się nakrzyczałam w nocy, że mam już dość nie mogę żyć z poczuciem winy.
-Z: Ale o co ci teraz chodzi? wiesz jak się martwiłem jeszcze 3 minuty i byśmy cię do szpitala wieźli czemu tutaj przyszłaś w taką ulewę?
-(pierwsze co zrobiłam to się rozpłakałam i do niego przytuliłam) Słuchaj przepraszam nie chciałam nie myślałam, że tek długo będziemy prowadzić wojnę kompletnie inaczej sobie to wyobrażałam. Ale jak zobaczyłam cię z Perri to się poddałam i poszła do Petera, wiem że ci nie mówiłam, ale to jest mój przyjaciel a przyjaciół się nie zostawia, a jeszcze jak kazałeś mi wybierac to dostałam totalna deprachę i myślałam, że się nie wyda.
Odsunął mnie od siebie spojrzała na mnie tymi swoimi dużymi czarnymi oczami i powiedział, że to nie jest wyłącznie moja wina, przyznał że nie powinien mnie pytać o takie rzeczy czy chciała bym pracować jaka naga modelka. Wtedy rozryczałam się już nie mogłam przytulił mnie do siebie i zaczął wpytywać o Petera.
-A tak ogólnie to jesteście ze sobą czy tylko byłaś z nim para jak była gala?
-Nie jesteśmy parą i nie byliśmy, a na gale poszedł ze mną jako dobry przyjaciel i nic więcej, a ty z Perri. -Przeprał mi w połowie zdania, ale ja postanowiłam tego nie robić.
-Wiesz jesteśmy w szczęśliwym związku i w ogóle kochamy się, dobrze nam się żyje
- To tak jak z nami czy lepiej ?
-Wiesz z nami było lepiej i w ogóle, ale kocham ją i to z całych sił
-Jej pewnie mówisz co innego..., ale nie chcę się z tobą kłócić dopiero co się godzimy. Słuchaj Zayn ja przyjechałam tutaj tylko i wyłącznie prosić cię o przyjaźń.
-Wiesz możemy zostać przyjaciółmi, ale jest jedno pytanie czy nie będziesz zazdrosna?
-Przyjaciele i nic więcej
Pocałowaliśmy się w pulik i poszłam do łazienki wysuszyc włosy gdy były juz suchutkie weszłam do sypialni Zayna i wchodząc spojrzałam na szafę wszystkie nasze zdjęcia pobrała spowrotem, a on sam siedział na łóżku i patrzył się w okno podeszłam do niego przytuliłam go od tylu i wyszeptałam mu do ucha dziękuję.
Nie zastanawiając się nad niczym więcej odeszłam od łóżka i już miałam otworzyć drzwi gdy ten nagle....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz