Music

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 185 Home ^^

...
-Z: Co ci ?
-N: Jakiś chujogłowiec dzownił mówił, ze Carly i Harry sa w szpitalu w Londynie i że Carly się budzi i macie przyjechać za cztery dni, jednak jestem najebany. Harry!!! Zrób mi lody!!
-Z: Co ci odwala oni serio są w szpitalu.
-N: A więc Harry nie zrobi mi lodów?
-Z: Jaki czołg, nie ja go nie znam.
Niki wyjaśniła Niallowi o co chodzi i co się działo i na odwrót Niall powiedział co się działo.
-N: No był mały problem w waszym domy bo wszedłem z kumplami do was do ogrodu i oni zapalili wodną, ja nie paliłem i tak trochę firanki wam się przysmażyły.
-Niki: Nie będę panikować, bo może jaja sobie ze mnie robisz.
Chłopacy odwieźli dziewczyny do domu.
-N: AAAAA!!!! NIALLLL!!!!
-N: Co? mówiłem, że podpaliłem firanę nie powinnaś byś w ogóle na mnie teraz złą.
-N: Firana, a dywan był biały!!!
-N: No trochę piwa i kawy się wylało.
-N: Trochę, daje ci dwie godziny, na posprzątanie tego syfu!
-Z: Spokojnie kochanie (przytulił ją do siebie i zaczął masować po plecach)
-T: A gdzie jest pies?
-L: Idzie.
-T: Czy on jest różowy? Czy ja się czegoś naćpałam?
-N: Ja wszystko posprzątam spokojnie, psa też umyję.
-N: No ja mam nadzieję!!!!
-Z: A żeś zaszalał(przybili sobie piątkę)
-N: Zayn słyszałam, że masz mnie wziąć na lody!
-Z: Już już kochanie
Niki stała już przy drzwiach i otwierała je, a Zayn złapał tylko kluczyki od auta i od razu podbiegł do swojej pani.
-L: A my może pomożemy mu co kochanie?
-T: Że słucham , NIE!! Idziesz ze mną !
-L: Gdzie ?
-T: To się jeszcze zobaczy, on ma to sprzątać!
Wszyscy się rozeszli, a Niall został sam na placu boju. 
-N: Kurde co tu zrobić? Zacznę sprzątać, albo zadzwonię po pomoc domową i od razu psa umyją. Tak to jest doskonały pomysł !
U Zayna i Niki
-Z: Wiesz jaki jestem dumny z nas?
-N: Niby czemu?
-Z: Od kilku tygodni w ogóle się ze sobą nie kłócimy, jest świetnie.
-N: A faktycznie masz racje.(pocałowała go z języczkiem)
-Z: A to wszystko tylko dzięki temu, że nie spotykasz się już z tym Peterem.
-N: (spojrzała na bok, tak aby jej i Zayna spojrzenia się ze sobą nie spotkały) Ale wiesz, że to był tylko...
-Z:(złapał ją głowę i przyciągnął do siebie) Jestem z ciebie strasznie dumny.
-N: (spojrzała na ziemie) Też jestem z siebie dumna, to było dla mnie ci...
Pocałował ją tak na namiętnie, że Niki aż dostała lekkiego podniecenia.
-Z: Mówiłaś coś? Bo ci przerwałem, masz takie słodkie usta, że na prawdę przepraszam, a więc co mówiłaś?
-N: Wiesz tak sobie mamrotałam pod nosem. Pocałuj mnie jeszcze raz.
Całowali się tak w lodziarni, aż kasjerka nie zwróciła im uwagi. Wzięli lody i poszli na miasto, kupili sobie takie sam,e koszulki z napisem "Jestem jej" i "jestem jego" Na koszulce były narysowane strzałki. Potem poszli tak romantycznie do parku, w którym znajdowała się budka ze zdjęciami, postrzelali sobie kilka słodkich minek i wrócili do domu gdzie, na wejściu Niki i Zayn spotkali Louisa i Tori na podłodze.
-N: Co się stało?
-T: Hahahahah!!!

-Z: Ale tu jest czysto, o jeny!
-N: Masakra, Niall muszę cię pochwalić( zawołała go, gdy wołanie przerwała jej Tori głosnym śmiechem)
-T: Hhahah!, Nialll Niki chcę cię pochwalić!
-N: O co ci chodzi? Co on znowu zrobił?
-N: No hej, ładnie posprzątałem, może wyjdziemy na dwór, bo cos się tu duszno zrobiło.
-T: Nie niech Niki zobaczy jak pięknie 'posprzątałeś'
-N: Tori wiesz, że nie lubię jak ludzie mi czegoś nie mówią, o co cho?
-T: Chodź zrobię ci kawy, usiądziemy i pogadamy.
Tori złapała za rękę Niki i poszły w stronę salonu, gdzie zastały ekipę sprzątającą, która myła psa.
-N: Hah, hah, Niall!!!(zaśmiała się nie wiedząc czy płakać, krzyczeć czy się cieszyć, że jej dom sprzątali profesjonaliści)
-T: Hhahah!
-N: No co chciałaś żebym posprzątał ten cały bajzel, to co ci się znowu nie podoba?
-N: CO ? Miałeś sam to posprzątać.
-N: Ale tego to mi już nie powiedziałaś.
-N: Nie chcę cię dzisiaj na oczy widzieć! A sprzątaczki mogą zostać i dokończyć swoją pracę, ale zanim pojedziesz zapłacisz. Hahah, już chcę widzieć ten rachunek.
Pewnego dnia dostali telefon, że można już przyjechać do szpitala w odwiedziny.
Wszyscy pojechali, nawet w odwiedziny przyjechała mama Carly, która martwiła się strasznie o oby dwóch, cały czas była na czacie z Harrego mamą, pani Styles sama nie mogła za gościć w Londynie, bo sama leżała w senatorium, ale to nie było nic poważnego, rechabilitacja po złamanej nodze.Przez  telefon by sie nie dogadały , bo mama Carly nie znała, aż tak dobrze Angielskiego, ale jakoś to poszło.
Gdy jechali Niki się odezwała do Zayna z nieśmiałością.
-Słuchaj kochanie, zostawił byś mnie na mieście?
-No, a co będziesz robić, wiesz Carly zrobi się trochę przykro.
-Kumpela przyjeżdża na jeden dzień do Londynu już jest od trzech godzin.
-Jeden dzień to słabo.
-No wiem, ale ona tylko przyjechała złożyć papiery na uczelnie, to jak?(spojrzała na niego oczkami psiaka)
-A dojdziesz potem do nas?
-No pewnie(pocałowała go w pulik i biegiem wyskoczyła z samochodu)
Gdy Zayna już nie było widać na horyzoncie, zmieniła kierunek i pobiegła w stronę kamienicy gdzie czekał na nią Peter. Wbiegła na jego piętro, zadzwoniła dzwonkiem i od razu weszła i krzyknęła 
-HEJ!!
Złapał ją za ręce i zatrzymał w korytarzu.
-Hej co ty tutaj robisz?
-Przyszłam cie odwiedzić? Coś się stało? Nie jesteś sam?
Nagle z pokoju wyszła piękna dziewczyna imieniem Adrianna 
-Hej jestem Adrianna, a ty?
-Ja jestem Niki najlepsza przyjaciółka Petera.
-P: To może wy się zaprzyjaźnijcie, a ja zrobię kawę co?
-N: Nie nie musisz, ja już idę nie będę wam przeszkadzać.
-A: Ależ nie przeszkadzam my tylko robiliśmy wspólne zdjęcia.
-N: Nago, bardzo ciekawe, Petere nigdy ze mną takich nie robił.
-A: Nie to kompletnie inaczej, po prostu się oblałam kawa i dlatego jest w ręczniku, a moje rzeczy schną...
-N: Gadka szmatka, ja wiem jak to jest róbcie sobie dalej zdjęcia, ja już się tu więcej nie pokazuje.
-P: Niki to nie tak, ona mówi prawdę!
-N: Odwal się !!!!
Z zaczerwienionymi oczami wybiegła z bloku.
-P: Czekaj!!!
Niki się nawet nie raczyła zatrzymać.
-Kurde, tak to chce ze mną być, a tak to się w domu grzmoci z jakimiś panienkami. Żal mi go, nie powinnam tak Zayna oszukiwać, chyba powiem mu prawdę, ale musze sobie to jakoś wszystko w głowie po układać, żeby to jakoś sensownie zabrzmiało, tylko żeby się z nim nie pokłóciła, bo sobie chyba tego nie daruję nigdy. 
Zdenerwowała wzięła taksówkę i jechała prosto do szpitala, gdy już tam zajechała Carly strasznie się ucieszyła.
-C: Myślałam, że mnie olałaś?
-N: Ciebie no co ty nigdy, musiałam chwile na mieście zostać, ale już jestem.
Siedzieli tam u nich do późna.
*** Niki w myślach.
-Kurde, jak ja mam to mu powiedzieć, on pomyśli, że ja go okłamała, a to nie tak ja po prostu nie chciałam nikogo urazić.
-C: Hej, Niki co jest, jesteś jakaś nie dostępna dzisiaj, jak by cię coś dobijało, co się stało?
-N: Nic, jestem tylko zmęczona( lekko się usmiechła, ale wszyscy widzieli, że było to wymuszone)
-Z: Wiecie co ja już też trochę się zmęczyłem sorki na prawdę, ale wy tez musicie odpoczywać.
Pojechali do domu położyli się i zasnęli. Na następny dzień Harry i Carly mieli mieć robione badania, czy jest wszystko Okej, ale Harrego czekała jeszcze jedna ciężka operacja...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz