-T: I jak tam kochanie ten psycholog na wyspie coś pomógł?
-L: Wiesz nic mi nie pomorze na zawsze będę pamiętał ta chwilę, i nic mi o tym nie pozwoli zapomnieć.
-T: Oj no dobrze już, chodź zrobimy ci kakałko, położymy się w łóżku i obejrzymy jakiś film, hym?
-L: Jak ty potrafisz poprawić mi humor(pocałował ją w pulik)
W tym samym czasie Niki z Zayn'em, byli kupić jakieś świeże, nowe owoce. Obkupili się tak że wszyscy jedli, owoce przez 5 dni.
-H: Może pójdziemy popływać, hym? Bo jakoś od tamtego zdarzenia nie pływaliśmy w ogóle w wodzie, a został nam nie cały tydzień wakacji.
-C: No dobry pomysł, to chłopacy idźcie, a my z Niki się ubierzemy.
-H: A Lou i Tori?
-T: My poczekamy na was, pogadamy, może coś obejrzymy i do rodziców zadzwonimy.
Wszyscy wskoczyli do wody oprócz Tori i Louisa.
-C: God, jaka ta woda jest świetna, taka czysta i cieplutka.
-H: Gdzie jest Niki i Zayn?
***
-Z: Chodź wpłyniemy pod wodę i sie pocałujemy chwilkę.
Niki załapał Zayna za twarz zaczęła go całować i wpłynęła pod wodę.
**
-C: Gdzieś się schowali, wiesz na co mam ochotę?
-H: Na SeX?
-C: Harry(złapała go za włosy, przyciągła do siebie, i zaczęła go oblizywać po całym ciele, potem wsadziła język do ust, a rękę do bokserek, Harry zaczął pojękiwać)Całowali się namiętnie, dotykali się po całym ciele, brakowało tak mało, żeby skończyć w łóżku, aż tu w pewnej chwili obydwoje poczuli, jak ich ciało przechodzi zimny prąd. Carly zaczęła krzyczeć, Harry po pewnej chwili.
-L: Coś się stało
Wybiegli za Hotel, z wody wynurzyli się Zayn i Niki.
-N: Co się stało?
-T: Gdzie oni są?
-L: Tam są wychodzą bąbelki tam są!
Wskoczył do wody i podpłynął razem z Zayn'em do miejsca, gdzie prawdopodobnie coś się stało Harre'mu i Carly. Chłopacy wyłowili ich, Carly wyglądała strasznie, leciała jej krew z ust i nosa, a Harry miał wielkie oparzenie na plecach wyglądał jak by ktoś go biczem uderzył.
-Z: Louis uważaj za tobą coś jest.
-L: To meduza płyń z nimi, dalej!!!
Zayn złapał Carly i Harrego, ale, że panicznie bał się wody, bo było jej więcej, niż przy hotelu, zaczął sam panikować, do wody wskoczyła Tori i pomogła mu wszystko ogarnąć, a Louis ruszał się jak najmniej żeby i jego meduza nie poparzyła.
-T: Niki weź, mój telefon i dzwoń po pogotowie.
Tori razem z Zayn'em dopłynęli do pomostu, aż w pewnej chwili i Louis zaczął krzyczeć.
Pogotowie już zdążyło przyjechać jak i policja morska, wyłowili Louisa z wody . Harrego wzięli do szpita Carly byla w mnie oplakanym stanie poniewaz meduza poparzyla Harrego i tylko przeszedl prad. Obydwoje mieli wiele szczescia bo nie na codzien ludzie przezywaja porazenie pradem.
-T: No to chyba juz po wakacjach?
-Lekarz: I tak na razie nie mozecie ich odwiedzac bo sa wyczerpani, a panu Tomlinsonowi nic sie nie stalo to tylko strach..
-T: Boze co on takiego zrobil ze tyle nie szczescia juz mial w te wakacje? (Rozplakala sie)
-N: Chodz tu przytule cie do siebie. Niki i Zayn przytulili do siebie Tori i zaczeli ja pocieszac
-L:Co sie stalo?
-T: Louis kochanie(podbiegla do niego i usciskala najmocniej jak potrafi)
-L: Ale masz sile, co sie stalo czemu placzesz. Sory ze tak troche wolno mowie ale jeszcze sie nie ogarnelem. Masakra cos sie jeszcze tu stanie to ja nie wiem. Lekarz powiedzial ze przewioaza ich do szpitala w Londynie, bo bede mieli 2 tygodniowa rehabilitację, a my możemy wracać, bo nic tu po nas, na wyspie lepiej też nie zostawać.
-Z: A kiedy lecą do Londynu?
-N: Ja słyszałam, że jak się uda to jeszcze dzisiaj, ale to polecą osobną helikopterem.
Wszyscy się rozeszli popakowali walizki, ochroniarze przyjechali i facet od organizowania koncertów, odwołał wszystkie koncerty z 2 przyszłych tygodni, jakie były zaplanowane, oczywiście fanki obuczał, zrobiły wielki szum i zrzuciły całą winę na dziewczyny "TO przez was, dawała bym się lepiej na Louisa dziewczynę" "Carly mogła jebną ta meduza, jeden problem byłby z głowy" itp. Dziewczyny nawet się tym nie przejmowały, nawet uwagi na to nie zwracały, zachowywały się tak jak zawsze normalnie, zero spiny.
Samolot wodny przyleciał po nich, wysadził ich przy porcie Morza Czerwonego. Potem jechalli samochodem ochroniarzy do lotniska, a potem to już Lot kilku godzinny i jazda do domu, po całym dniu podróżowania, zajechali późną nocą do domu chłopaków, bo tam było najbliżej.
-L: Kochanie jakaś kawa coś?
-T: Daruj sobie, chodź spać!
-Z: A my co może gdzies wyskoczymy?
-N: Możemy iść na małego drinka i do domu, ok?
-Z: No, a potem co łóżko?
-N: No się zobaczy, czy będzie Zayanek grzeczny (zaczęła się śmiać, Zayn złapał ją za ramiona i wyszli, wrócili nad ranem)
10:15 Telefon domowy chłopaków.
-N: Halo Niall mówi.
-Lekarz: Dzień dobry, ja chciałem poinformować, że panna Carly i pan Harry zostali dowiezieni spokojnie do szpitala, a Pani Carly zaczyna się wybudzać, więc za jakieś cztery dni można przyjść w odwiedziny.-N: Tylko, że ja nie wiem o co chodzi, znam te osoby, ale co się stało.
-L: Wie pan co, pana przyjaciele panu wszystko wytłumaczą, bo do szpitala przyjechał pacjent, przepraszam muszę się nim zająć. Dziękuję do widzenia.
-N: A oni są już w domu?
Lekarz odłożył słuchawkę.
-N: Halllo?!?!?! JE TAM KTO ?!?!, ale się najebałem wczoraj, nic nie pamiętam.
Podszedł do sofy i położył się na łóżku, a po dwóch godzinach cały dom zaczął drżeć, wszyscy powstawali.
-N: TO wy jednak przyjechaliście, a więc się nie najebałem! Hahaha.
.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz