Music

czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 88 Tatuaż :D

Carly wróciła do domu.
-Harry: I jak poszło ( zbiera śmieci )
-Carly: Dobrze zapomnieliśmy o wszystkim i jesteśmy przyjaciółmi
-H: No i dobrze
-C: Słuchaj ( złapała go za rękę i zabrowadziła na sofe )
-H: To ty słuchaj
Carly przestraszyła się
-H: Ja i Taylor
-C: Wiem jesteście razem spaliście ze sobą a ja mam to w dupie ja cię będę cały czas kochać
-H: Słuchaj nie jesteśmy razem nie spaliśmy ze sobą ustawka poszła w zapomniane dla Taylor znaleźli jakiegoś 70 latniego dziadka i to nowa ustawka i co z tego wyniknie nie wiem kłóciliśmy się ale to co zacznijmy od nowa proszę ( uśmiechnął się )
-C: Hej jestem Carly ( śmiech)
-H: Ale nie od takiego początku ( zaśmiał się i ją pocałował )
Harry położył Carly na sofie i zaczał całować
-C: O nie nie kochanie wiesz bałagan te sprawy
-H: Może poczkać
-C: To też może poczkać ( zaśmiała się wyrwała się z objęć Harrego i zaczęła sprzątać )
-H: Gdybym wiedział że będziesz tak sprzątać kupił bym ci strój taki wiesz seksi sprzątaczki
-C: Haha może to by cię wzięło do roboty ( rzuciła mu szmatke od kurzy) Kotku sprzątaj ( przesłała mu całusa)
Tori i Louis cały czas się kochali. A Nicole z Zaynem wyszli z wody
-Nicole: Jak szliśmy na plaże to zobaczyłam fajny salon tatuażu
-Zayn: Oł Moja Niki chce tatuaż ( zaciesza)
-Nicole: No tak
-Z: Możemy zrobić to od razu tylko zależy czy nie będą mieli klientów
-N: No to co idziemy
Zayn i Nicole weszli do salonu tatuażu. Okazało się że na ten dzień nie mieli nikogo w planach więc zgodzili się przyjąc Nicole. Wiedziała co chce więc poszło dość szybko. Zayn cały czas patrzył jak jego dziewczyna robi sobie pierwszy tatuaż był dumny gdyż on miał ich już sporo. Po czasie wyszli z salonu.
( taki tatuaż zrobiła sobie Nicole )










-Zayn: I jak bolało ?
-Nicole: Praktycznie to nic dziękuje że byłeś przy mnie ( pocałowała go )
-Z: Przecież po to jestem zeby cię też wspierać ( złapał ją za rękę )
Nicole założyła okulary tak samo jak Zayn. ( przeciwsłoneczne )
-N: Gdzie idziemy?
-Z: Gdzie tylko chcesz kotku ( obrócił ją pod rękę )
-N: Ludzie się gapią ( Śmieje się )
-Z: Niech nam zazdroszczą ( pocałował ją )
-N:Patrz budka z lodami czekoladowe mr.. chce je ( śmiech )
-Z: Idziemy kupić lody w takim razie
Poszli pod budke i kupili dwa lody czekoladowe.  Usiedli na murku i rozmiawiając jedli lody.

środa, 27 lutego 2013

Rozdział 87 Impreza ... Przeprosiny

Nadszedł kolejny dzień więc poszli na śniadanie .  Natomiast u Carly bardzo bardzo ciekawie gdyż Markus został na noc i zaprosił swoich kolegów. Wódka i jechane całą noc ( u Carly). Przy śniadaniu u Tori i reszty..
-Nicole: To co dzisiaj robimy
-Zayn: Wiecie pogoda super znowu plaża ?
-Louis: Jak chcecie to możecie iść na plaże my chyba zostaniemy w pokoju hotelowym ( spojrzał na Tori)
-Tori:No dobra dzisiaj zostaniemy ( zadziorny uśmiech )
-Nicole: To my na plaże choć zbieramy się już ( złapała go za rękę i poszli )
-Louis: Dawno się nie kochaliśmy
-Tori: Brak ci tego ( śmiech)
-Louis: No trochę
-T: Łoo grabisz sobie powinnam ci ja w samej osobie wystarczyć a nie ( śmiech)
-L: No żartuje skarbie ( pocałował ją )
Zayn i Nicole poszli na plaże , zabrali ze sobą lustrzanke i robili sobie zdjęcia
-Nicole : To co dziubki ( śmiech )
-Zayn: No pewnie
Zaczęli robić głupkowate miny, wywalali język robili zeza. Zrobili też parę normalnych zdjęć w okularach przeciwsłonecznych.
Nicole położyła się brzuchem na plecach Zayn'a schyliła nad nim głowe on obrócił swoją głowe w jej strone i zrobili sobie zdjęcie jak dają sobie buziaka
-Nicole: Ło to zdjęcie musi być na mojej tapecie
-Zayn: A to z tym językiem na mojej ( dał jej buziaka)
Schowali aparat. Zayn wziął na ręce Nicole i wrzucił ją do wody. Zaczęli się wygłupiać w wodzie.
U Tori i Louisa w pokoju hotelowym. Zaczęli się rozbierać. Louis zaczął całować Tori po szyi
-Tori:Loui przestań to gilgocze ( śmiech )
-Louis: Ale muszę ( zaciesza)
Zaczęli uprawiać seks. Oczywiście bezpieczny. W tym czsie u Carly
-Carly: Czy coś się wydarzyło ( patrzy na Markusa )
-Markus: A co miało się wydarzyć kotku ( pocałował ją w usta )
-Carly: No to że mmnie całujesz na przykład ?
-Markus: Przestań w nocy było ostro jesteś w tym dobra
-C: Ale jak to ( aż z wrażenia wstała)
-Markus: Żartuje nie robie tego z dzieczynami które są pijane więc się nie martw ( uśmiech)
-C: A czemu nas tak dużo ?
-Markus: Koledzy się wpieprzyli na dom przepraszam
-C: Nie no okey ale posprzątać po sobie musza
Pokój Tori i Nicole był zakluczony. Więc Carly poszła do łazienki na dole tam było przynajmniej bezpiecznie. Dzwoni do Harrego
-Carly: Słuchaj proszę cię przyjedz do mnie za dwie godziny
-Harry: Teraz jestem ci potrzebny
-C: Przepraszam wiem zachowywałam sie jak nie powiem co ale proszę cię ( słychać było płaczący głos)
-H: no dobra
Carly krzyknęła na cały dom że mają wypieprzać. Markus do niej podszedł
-Markus: Co ci ?
-C: Ja się zachowuje jak totalna dziwka nie to się muszę kończyć i chce skończyć znajomość wybacz przez Taylor to wszystko wyjazd z domu proszę zrób to dla mnie
-M: No dobra.. Chłopaki zbieramy się
Chłopaki wyszli. Nagle Carly dostaje sms
Od Markus :
Żebyś nie żałowała tego wyboru. Myślałem że od pierwszego wejrzenia miłość
Na to Carly mu odpisała
,, Przykro mi nie wiem co przez te pare dni we mnie wstąpiło, moje serce jest oddane tylko jednemu nie pogarszaj sprawy muszę przeprosić jeszcze kogoś ''
Carly najpierw ogarnęła siebie. Zjadła śniadanie i wzięła się za sprzątanie. Pukanie do drzwi to Harry wdarł się nie czekając czy ktoś otworzy zapukał by było wiadomo że wchodzi.
-Harry: Co się dzieje miałaś przerażony głoś
-Carly: Zrobiłam małą impreze
-Harry: Małą taki burdel ale nie no my mamy większy  ( śmieje się )
-C: Wiem żebym zaczęła się śmiać ale nie jest mi do śmiechu
-H: No to co się stało
-C: Nie wiem czy powinnam ci mówić
-H: No powiedz przecież nie mamy przed sobą tajemnic albo nie mieliśmy
-C: Bo ja nie wiem czy ja z Markusem czy nie
-H: No pytałaś się go czy coś zaszło?
-C: No mówił że nie
-H: No i tego się trzymajmy
-C: Słuchaj Niall w domu ?
-H: Od tego zajścia opowiedział mi że robiłaś to po to bym był zazdrosny
-C: Jeny jaka kompromitacja
-H: Dajmy dokończyć siedzi cały czas w domu
-C: Zostaniesz tu ?
-H: A ty gdzie chcesz jechać?
-C: Przeprosić go
-H: No okey ogarne tutaj
Carly przyjechała do Nialla. Niall niechętnie ale wpuścił Carly do domu usiedli na kanapie i zaczeła się rozmowa
-Carly: przepraszam jest mi strasznie głupio z mojego powodu to co zrobiłam to jest nie wybaczalne wiem
-Niall: Poczułem się jak skończony idiota
-C: Możesz mnie nazwać kim chcesz ale wiedź że mi głupio
-N: Nie no nie zasłużyłaś sobie na takie coś ustalmy że zapominimy co się stało okey ?
-C: Jeny ( rzuciła się mu na szyje )
-N: Nadal go kochasz?
-C: I to nie wiesz jak bardzo
-N: Powiedz mu to i jemu coś się należy a o mnie to wiesz
-C: Dziękuje przyjaciele( podała mu ręke)
-N: No pewnie( uścisnął jej dłoń)
-C: Wracam sprzątać nawet nie wiesz jak mi kamień z serca spadł
-N: Mi też
Carly wyszła i pojechała do domu.


Przepraszamy ale wszedł mały błąd z numeracją rozdziałów ... - Bloggerki. 

Rozdział 86 Urlop!!!!

Nadszedł dzień wyjazdu. Carly pożegnała się z dziewczynami. Od razu po odjezdzie dziewczyn odwiedził ją Markus. Dojechali na lotnisko. Chłopcy wyciągają walizki
-Louis: Ile wy tego nabrałyście
-Nicole: Wszystkie potrzebne rzeczy
-Zayn: Chyba trochę za dużo ale cóż to w końcu prawie dwa tygodnie
-Tori: No właśnie
Weszli do samolotu. Polecieli. Są w drodze na MADAGASKAR ♥  Zayn i Nicole siedzieli na przeciwko Louisa i Tori. Zayn i Nicole słuchali muzyki. A Louis i Tori patrzyli przez małe okienko.
-T: Kto wpadł na taki super pomysł?
-L: Ja z Zaynem.
-T: Chyba dolecieliśmy?
-L: Skąd to wiesz?
-T: Leciałyśmy już nad Madagaskarem z 3 razy.
-L: Co? aż tyle?
-T: Kilka godzin stąd mieszkają nasi przyjaciele, jeździłyśmy do nich zawsze w gwiazdkę razem z rodzicami, ale teraz to nie wiem jak to sie potoczy.
-L: Możemy jechać razem.
-T: To nie głupi pomysł poznał bys naszysch rodziców i przyjaciół.
-L: O twoich rodziców owszem, pewnie są tak pokręceni jak ty.
-T: Ty jesteś szalony cały czas sie śmiejesz i wyglupiasz, przy tobie nie mogę być poważna.
-L: Ja jak jestem sam to nie umiem być poważny śmieję się nawet ze ściany.
-T: Serio?hahah
-L: Ja we wszystkim widzę coś śmiesznego.
-T: A we mnie co jest śmiesznego?(uśmiechneła sie do niego i usiadła mu na kolanach)
-L: W tobię widzę coś innego ślicznoto.(pocałował ją i całowali sie przez cały czas aż do kiedy pilot powiedział żeby zapiąć pasy) kocham cię to będą cudowne wakacje.
Samolot wylądował, poszli do hotelu sie zameldować i od razu pobiegli do swoich pokoi, sie rozpakować. Wzieliśmy podwójny apartament, ale dzielił sie on na dwie części: dwie łazienki i dwa pokoje dla małżeństw, a resztę mieli wspólną.
-Z: Ludzie idziemy na plaże?
-L: NO pewnie
-N: Czekajcie idziemy sie przebrać.
-Z: T my z Louisem będziemy czekać na dole, ok.

TOby dwie miały taki sam strój miały ich pełno w domu, ale niektóre już wsyzły z mody. założyły przpiękne japonki, wzieły ręcznik i torbę.
-N: Co ty robisz?
-T: Ty myślisz że jak mamy chlopaków to że nie mamy prawa na odrobine zabawy?
-N: No mamy ale co tu robisz.
-T: Zdejmij klapki.
-N: No zdjełam i co?
-T: Która ostatnia na dole dostaje karnego, ok?
-N: Rusz sie bo przegrasz.
Dziewczyny zaczeł się ścgać a schodów trochę był. 
-N: Czekaj!
-T: Chcesz wygrać!!
-N: Nie trzymaj gumkę zepnij sobię włosy w kokta ja  też sobię zepnę bo w rozpuszczonych będzie nam gorąco.
Spieły sobię włosy w wysokiego koczka i pobiegły dalej, wpadły na chłopaków.
-L: Wiedzielieśmy  że będziecie się ścigać i dlatego tu staliśmy.
-T: NIe gilgaj mnie.
Pogilgali się i pobiegli na plażę.
-N: Jest cudowne.
-Z: Wiedziałaem że przyda nam sie ten urlop.(pocałował ją)
Siedzieli aż do zachodu słońca na plaży wykozystali wszystkie rozrywki na plaży od banana do nurkowania w kombinezonach.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział 84 Wyjazd? Brzmi fajnie

- Nicole : Już się bierzesz za innego ?
-Carly : A co nie mogę ? Ładny jest
-Louis: Wygląd nie wszystko nawet go nie znasz
-Carly : Ale poznam ( odeszła uradowana )
-Zayn; Co jej odbiło 
-Nicole; Tego to ja nie wiem
-Z: Mam nadzieję że on nie jest niebezpieczny.
-N: Nie wydaje się na takiego, a zwłaszcza jej pomógł
-Z: No ten twój Justin też się fajny widawał ( zaczął się śmieć )
-N: Ehehehehhe ale śmieszne
-Z: Mnie bawi
-Tori: Wiecie co może nie warto się tym przejmować jej zycie
-N: Jej sprawa
-T: Nie przejmujmy się
Minęły kolejne dni. Wszystko wróciło do normy Tori już się otrząsnęła.Carly umówiła się z Markusem. Harry i Taylor miewali się dobrze.
U chłopaków
-Louis: Zabierzemy gdzieś dziewczyny
-Zayn: No pewnie ale gdzie..?
-L: Może gdzieś na jakieś dłuższe wakacje przydają się nam i im.
-Z: Może jakaś wyspa?
-L: A  może tak jak w bajce na Madagaskar?
-Z: To nie jest glupi pomysł.
-L: Ale trzeba ustalić wszystko
-Z: Ja załatwie z menagerem
-L: Ja załatwie z chłopakami czy jak zostaną czy będzie okey
Zayn raz dwa załatwił z menagerem dwa tygodnie wolnego. Liam, Niall nie mieli nic przeciwko Harry zresztą też nie. Chłopcy pojechali do dziewczyn. Była już godzina 20
Otwiera Nicole
-Nicole: Ooo to wy ( przytuliła ich )
-Louis:  O ty my ( śmiech, pocałował ją w polik)
-Zayn: cześć słonko ( objął ją i pocałował w usta)
Zayn przywitał się z Tori buziakiem w polik a Louis przywitał się dość namiętnie z Tori
-Louis: Słuchajcie propozycja niedoodżucenia ( wziął Tori na kolana)
-N: No jaka
-Zayn: Chcemy ( podszedł do niej od tyłu przytulił ją ) Żebyśmy pojechali na wakacje
-N: Gdzie ( spojrzała wzrokiem na niego)
-Louis: Na Madagaskar
-Tori: Serio ( zdziw)
-L: Serio serio ( dał jej buziaka)
-N: Jeny jak fajnie ale kiedy ale co załatwione wszystko ?
-Z: U nas tak został jedynie wasz menager
-T: On się zgodzi gdyż iż ponieważ wyjechał a próby odwołane na czas nieokreślony
-L: No to wszystko załatwione
-N: A Carly?
-Z: Zabieramy ją ?
-L: No ale wiesz możemy ale jakoś pary nie będzie mieć
-Z: No racja ale co ona sama tu pocznie
-T: Jedyne wyjście trzeba z nią porozmawiać  Carly choć na chwile ( krzyczy)
-C: Co jest ?
-N: Bo chłopcy chcą nas zabrać na wakcje
-C: O to super miłego wyjazdu
-T:Może chcesz jechać z nami
-C: Ahahahha nie ja mam Markusa tutaj  poznajemy się i wgl. chata wolna więc dla mnie spoko
-Z: Ale na pewno
-C: No tak czekajcie zadzownie do Markusa ( poszła do swojego pokoju)
-T: Co ona wyprawia ale to nie  nasza sprawa to co kiedy lecimy
-L: Już jutro
-N: Tak wcześnie ( zdziw)
-Z: A na co czekać
-T: Racja ja już dzisiaj się zaczne pakować
Chłopcy ze szczęściem odjechali.
Dziewczyny już zaczęły się pakować.

niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 83 Przechodzień ładny przechodzień :D


 Carly zeszla na dół

-L: Co ty mu powiedziałaś że wyszedł taki zły.
-C: Nie chciałam sie z nim całowac i wielkie halo z tego robi, o jeny zaraz mu przejedzie.
-L: Wiesz nie dziwić sie że nie chciałaś się z nim całować w końcu nie ma Harrego i nie ma kto sie na to patrzeć co nie?
-C: Jak śmiesz?
-Z: Jak ty śmiesz się bawić moim kumplem?
-C: Ja się nim nie bawię po prostu nie mam pchoty.
-Z: A jakoś jak był Harry to miałaś.
-C: A co ci do tego?
-T: Proszę przestańcie nie lubię takiej atmosfery, a ty Carly źle zrobiłaś.
-C: To co mam się zmuszać do całowania?
-N: A co ci by zaszkodziło dać mu tego cholernego calusa co? teraz nawet nie wiadomo gdzie on jest.
-C: Jak to myślałam że wam coś powiedział.
-Z: Nie trzasnął drzwiami i wyszedł, mogła byś za nim pujść.
-C: A co ja jestem?
-Z: No nie wiem.
-C: Dobra żeby wam już był, pójdę go poszukać ok.
-N: No właśnie na to liczyliśmy.
Carly wyszła i poszła szukać Nialla.
-Z: To co zakochańce co robimy?
-T: No wiecie możemy w coś pograć?
-Z: Może w  twistera?
-N: Tori jest jeszcze na pewno obolała, więc może w coś innego.
-T: Nie no spoko nawet dobrze mi takie coś zrbi.
-L: No dobrze to ja po niego pójdę.
-T: Ok, a ja pójdę wpuścić Łosia.
Louis przyniusł po grę. Wszyscy bawili się doskonale, Zayn i Louis cały czas rozśmieszywali dziewczyny bo wkońcu są z tego znani, śmiali sie krzyczeli wydawali różne dzięki, zapasy, i na końcu wszystko skończyło się na tym że skakali kto dalej do basenu.
W tym samym czasi u Carly.
-C: Cholera jasna gdzie on jest?
-Przechodzień, ładny przechodzień: Kogo szukasz to może ci pomogę?(uśmiechnął się przechodziń przechodzień do Carly)
-C: Takiego wysokiego blądyna, co ja ci tu będę go opisywać Nialla Horana szukam.
-PŁP: Aha to już wiem o kogo chodzi widziałem jak szedł do Ibizy.
-C: O wielkie dzieki.
-PŁP: Może pójdę tam z tobą teraz jest tak ciemno chodzą tu przeróżni zboczeńcy.
-C: A ty czasem nim nie jeste?(zaczeła się śmiać)
-PŁP: Nie ja nim nie jestem, ale za to jestem Markus.
-C: Miło mi Carly jestem, ale chodź już po niego bo pewnie się już upił.
-M: No spoko, to chodź do mojego samochodu tutaj stoi.

-C: Wiesz co ja będę czuła się bezpieczniej jeśli pójdziemy piszo.
-M: No dobrze.
Od razu poszli do Ibizy, Niall był już spity więc Markus zaproponowł że ich odwiezie. Carly się zgodziła, wsiedli i pojechali. Dojechali do domu wprowadzili go położyli na sofie.
-N: No widzisz i co jest już pijany z nim czeba inaczej rozmawiać, a nie, a to kto?
-M: Markus miło mi.
-Z: Ona jest zajęta, więc.. odsuńs ię troszkę
-N: Zayn no bez presady.
-Z: No przecież sobie żartowałem. Mam na ciebię oko koleś (zaczął sie śmiać i przymróżył śmiesznie oko)
-M: Hah, to może  ja już pójdę?
-T: Nie chcesz kawy?
-M: Ni nie dziękuje ja już muszę jechać.
-C: Czekaj odprowadzę cię do drzwi.
-M: No ok.
Doszli do drzwi.
-M: Tu masz mój numer jak byś chciała się spotkać, bo musze przyznać że ładna z cibię dziewczyna.
-C: Wiesz muszę przyznać ładny z ciebię prechodzień i wiesz co przy tobię nie myśle o swoim byłym i to mi odpowiada, napewno zadzwonię.
-M: Dzwoń o której chcesz jestem do dyspozycji przez 24h zwłaszcza dla cibię.

 Markus " przechodzień ładny przechodzień"




sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 82 Zazdrość

Chłopcy rozdali autografy. Nicole zaczekała za nimi. Wsiadli do domu i są w drodze
-Nicole: Pogratulować
-Louis: Czego ( zaciesza )
-N: No występu
-Niall: No dziękujemy ( uśmiech )
Dojechali. Wyszli z samochodu. Niall zaparkował weszli do domu
-Nicole: Patrzcie kogo przyprowadziłam
-Carly : Niall ( rzuciła się na Nialla patrząc kontem oka na Harrego )
-Louis: Hej słonko ( podszedł do Tori )
-Tori: Zjadła bym coś
-Nicole: Ja też
-Carly: Może chińszczyzna
-Nicole: Mi pasuje
-Zayn : Zamówie
Liam musiał wyjśc gdyż jego dziewczyna była w mieście i chciała się z nim spotkać. Wszyscy usiedli na kanapach i patrzyli co leci w telewizji. Nagle dzwoni kogoś telefon to do Harrego
-Harry: Taylor kotku
-Taylor: Jestem blisko waszego domu mogę wpaść
-Harry: Nie ma mnie w domu ale jestem wiesz tu u dziewczyn
-Taylor: Jakich
-H: Jedną z nich poznałaś
-T: A okey rozumiem no to paa
-H: Poczekaj za chwilę na rogu w pubie bądź
-T: Okey
Carly z Niallem cały czas się całowali. Gdy Harry wyszedł przestali. Niall próbował dać buziaka Carly ale ona go od siebie odsunęła
-Niall: Co się dzieje
-C: Nic ide do siebie
-Niall: Pójde z tobą
Poszli do pokoju Carly.
-Zayn: Co z nimi
-Tori: Własnie nic nie wiadomo jedynie to Carly zachowuje się dziwnie zerwała z Harrym interesuje się Niallem
-Louis: Albo udaje że się nim interesuje
Nagle do drzwi dzwoni dostawca chińszczyzny Zayn odebrał i zapłacił. Dał każdemu swoje zamówienie.
-Tori: Carly warijuje
-Louis: Niall jest jakąś zabawką czy coś że się nim tak bawi
-Nicole: Nikt nie wie co jej w głowie siedzi
-Zayn: No racja nic się nie poradzi i tak zrobią co będą chcieli
-Nicole: Więc my na razie nie mamy co rozpaczać co nie skarbie
-Zayn: Noo ( pocałował ją )
-Tori: Co ja widzę kłótliwi się pogodzili
-Nicole: I znowu są razem ( zrobiła dzubek z ust )
-Zayn: I się nie rozejdą ( pocałował ją )
-Louis: Też mi dasz buziaka ( zrobił proszącą minkę )
-T: A mam inne wyjście ( pocałowałago )
Niall próbuje się dobrać do Carly lecz ta nie chce
-Niall: tak to się na mnie rzucasz a jak przychodzi co do czego to mnie odtrącasz
-CARLY; Nie mam ochoty
-N: Już wiem o co chodzi jak jest Harry to się na mnie rzucasz a jak go nie ma
-C; Nie to nie o to chodzi
-N: Nie myśl sobie nie będę twoją zabawką
Niall wyszedł z hukiem z domu dziewczyn i oczywiście co zrobil poszedl do baru się nachlać.


piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 81 Miłość wokół :D

Wsiedli do samochodu. Jazda minęła dość fajnie. Harry jedynie na tyle był obrażony .
-Zayn: Słuchajcie jutro mamy koncert wiecie taki mały wpadniecie ?
-Carly; No pewnie chyba będziemy pierwszy raz na waszym koncercie albo może ewentualnie drugi nie przypominam sobie
-Niall: No wiesz ( udawany foch )
-Nicole: Wpadniemy
Chłopcy podwiezli dziewczyny do domu. Nadszedł wieczór dziewczyny siedzą a Carly się szykuje.
-Nicole: Gdzie lecisz?
-Carly: Na spotkanie z Niallem ( zaciesz)
-N: Jak z Niallem a Harry co ?
-C: On ma spotkanie z Taylor zerwałam z nim nie chce mieć z nim nic doczynienia
-N: Chodź tu ( pokazała kanpe )
Carly usiadła obok Nicole.
-N: Nie popełniaj tego błędu co ja
-C: Ale o co chodzi
-N: No ja Zayn teraz obydwoje żałujemy
-C: No wiesz Harry myślałam że to miłość ale on tak po protsu się zgodził na tą randkę
-N: Musi, umowa te sprawy wiesz
-C: Niby wiem ale nie chce tego on się z nią umówił ja też mam prawo
-N: Ale tak od razu po zerwaniu chcesz się spotkać
-C: Co będę tracić czas
-N: Twoje życie ( przytuliła ją )
tak właśnie była ubrana Carly. Jej fryzura to lekkie loczki .










Dochodzi 18;40. Pukanie do drzwi
-Nicole: Otwarte
Wchodzi Zayn i Niall
-Nicole: Zayn co ty tu robisz
-Zayn: Przyjechałem do ciebie ( zaciesz)
-Niall: Gdzie Carly
-Carly: Już ide ide
-Niall: ( zobaczył Carly ) Ślicznie wyglądasz
-C: A dziękuje to co jedziemy ?
-N: Tak to na razie
Niall i Carly wyszli. Pojechali do kina.
-Z: To co będziemy robić
-N: Ja miałam zamiar wziąśc długą kąpiel ale skoro przyjechałeś choć na taras patrz jakie piękne niebo .
-Z: Twoje życzenie dla mne rozkazem ( śmiech )
-N: Dzisiaj maliny kupiłam wezme je a ty już idź ( szeroki uśmiech )
Przyniosła maliny. Zaczęli rozmawiac i jeść przenisli sie na trawe. Położyli się na trawie i patrzyli w niebo.
Rzucali sobie nawzajem maliny do ust.
-Zayn : Słuchaj ( złapał ją za rękę nadal patrząć w niebo )
-Nicole: No ?
-Z: Nie będę po raz kolejny czegoś odsiawiał bo to się kończy jak, więc wole wprost
-N: Noo
-Z: Kocham cię, codzinnie gdy cię widzę to czuje jak by serce mi miało wyskoczyć z dnia na dzień zakochuje się w tobie bardziej
-N: I co z tego
-Z: Nie umiem bez ciebie żyć
-N: Ja bez ciebie też ale widzisz jesteśmy przyjaciółmi
-Z : Chce czegoś więcej
-N: Po raz kolejny
-Z: Widzisz zmieniłem się nie latam za jakimiś laskami odkąd poznałem ciebie jesteś tą jedyną
-N: Chciała bym żeby to była prawda( wzięła rękę )
-Z: No więc zmierza to ku temu czy znowu po raz kolejny  i poraz ostatni powócimy do siebie?(spojrzał na nią )
-N: Nie powiem tak ani nie powiem nie ta decyzja musi trochę poczekać
Wzięła trochę malin do ręki i dała mu je do ust. Jedną trzymał w zębach więc Nicole podeszła do niego i złapała zębami za tą maline którą on trzymał. Wzięła mu ją
-N: Mniam i nie wyobrażaj sobie za dużo z tego powodu
-Z: Przyzwyczaiłem się ( śmiech )
Wstali. Poszli do domu bo zaczęło robić się troche zimno.
W tym czasie Tori i Louis wypełniali jakieś papiery ponieważ Tori miała wrócić do domu .
Carly i Niall są na randce. Wspaniale się dogadują gdy wchodzi Harry z Taylor podchodzi do stolika Nialla i Carly
-H: To moja przyjaciółka Taylor
-Taylor: Cześć ( przywitała się )
-C: Ooo h jak słodko wyglądacie
-T: Dziękuje ( przytuliła Harrego )
-H: Wiecie idziemy do stolika obok
-Niall: Stary nie jesteś zły ( powiedział mu na ucho )
-H: Nie mam o co ona jest już twoja ( poklepał go po ramieniu )
Nadszedł następny dzień. Oczywiście paparazzi zrobili kilka fotek. Harry i Taylor pojechali do hotelu. Natomiast Niall odwiózł Carly i zabrał Zayna poniewać Zayn przyjechał z Niallem .
Następny dzień z rana już  wrcóiła Tori wszyscy z hukiem ją przyjeli. Nie mogła na razie się nad wyręzać.
o godzinie 17 zaczynał się koncert chłopców. Więc Tori i Carly zostały w domu a Nicole miała iść.
-Nicole: Nie obrazicie się jak nie zostane z wami
-Tori : No pewnie że nie, wiem że masz jakiś plan
-N: Nooo ( zaciesza)
To ja już zmykam.
Nicole stanęła od razu przy barierca gdyż było miejsca. Po 15 minutach już przybyły rozwrzeszczane fanki. Nikt nie wie że Nicole ma być na koncercie. Do Nicole dzwoni Zayn
-N: Co ?
-Z: Będziesz na koncercie? Co tam taki hałas
-N: Nie wiem co za hałas na ulicy jestem i wiesz ( skłamała ) chyba nie dam rady
-Z: No dobra ( powiedział ze smutkiem i się rozłączył )
Nadszedłczas gdy chłopcy zaczęli koncert przywitali wszystkich. Niby mały koncert a ludzi od gromu ze wszystkich stron ktoś ściskał Nicole.  Chłopcy zaczęli śpiewać. Nagle niektóre dziewczyny trzymały malutkie transparenty z napisem ,, I love 1D '' lub ,, I ♥ Liam.. Harry.. Louis.. Zayn.. Niall ''
Nagle w samym początku Nicole pokazała swój transparent z napisem ,, I ♥ Zayn ... FOREVER ''
Zayn zauważył to był ciekawy kto to pisze. Gdyż nie widzialł twarzy. Kazał ochroniarzom wprowadzić tą dziewcyzne która trzymała taki transparent. Nicole nadal zasłaniając twarz kapturem . Stała przed barierkami. Po dwóch godzinach koncertu. Chłopcy zeszli ze sceny. Byli za kulisami. Gdy nagle zakapturowana Nicole wchodzi.
-Zayn: Miałaś bardzo fajny transparent ( śmiech ) za to dostaniesz ode mnie płyte i koszulke z podpisami wszystkich
-Nicole: Wystarczy z twoim podpisem ( zdjęła kaptur i rzuciła się na szyję Zaynowi )
-Z: Niki ( pocałował ją namiętnie )
-N: Natrudziłam się robiąc ten trasnsparent myśle że docenisz
-Z: Czy to znaczy
-N: Tak to znaczy ( zamknęła mu usta pocałunkiem )
-Louis: Uuuuu zakochani ( zaciesza)
-N: Tori w domu wpadniesz do niej ?
-L: No pewka wszyscy wpadniemy tylko musimy rozdać autografy

czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 80 No to sie porobiło

Następnego dnia z samego rana już o 9 przyjechała cała paczka prócz Louisa.
-T: A gdzie jest Louis, pewnie śpi to co niech się wreszcie wyśpi w końcu siedział przy mnie kilka dni.
-N: Hehe, powiedział że przyjedzie później bo musi coś jeszcze załatwić.
-T: A wiesz może co?
-N: Nie nie mam pojęcia, wczoraj gadał z lekarzem nie wiem o czym, ale tylko słyszałam jak lekarz mówił " to się strasznie ucieszy" i nic więcej nie syszałam.
-T: Zobaczymy ja przyjedzie.
Mineła 11 i nagle do sypialnmi wchodzi Louis z bukietem niebieskich róż ulubionych Tori.
-T: Jesteś kochany, kocham cię nad życie.
-L: Ale to nie koniec niespodzianek, możesz wstać?
-T: No tylko mi pomóż
Tori wstała przy pomocy Louisa i usiadła na wózku, bo z powodu zabiego była cała obolała i ledwie się mogła ruszać. Louis wywiuzł ja na korytarz.
-T: ŁOŚŚŚŚŚŚ!!!!!!
Pies czekał na korytarzu, jak zobaczył Tori natychmiast do niej podleciał i sie rzucil na nią.
-L: Łoś przestań
-T: Nie, nie Louis spokojonie stęsknił się za mną ja zwłasza też. Kocham cię pieseczku.
Tori spojrzała do pokoju, a wszyscy byli uśmiechnięci.
-T: A lekarz wie że go przywiozlem?
-L: No oczywiście, wczoraj jak mi powiedziałaś że za nim tęsknisz to wpadłem na cudowny pomysł, w koncu Łoś jadł tylko wtedy jak dziewczyny mu nasypały karmę tak to nie jadł.
-T: Jak ty biedaku mogłes się tak glodzić?!!?
-L: Jesteś zadowolona?
-T: Wiesz co za bardzo mnie rozpieszczasz.
-L :Wiesz chcę dla ciebie jak najlepiej.
-C: Czemu my nie możemy być tacy szczęśliwi?
-H: A co nie jesteś ze mna szczęśliwa?
-C: Jestem, ale co to za związek jak ty nie jestes mi wierny!
-H: I cały czas będziesz się teraz tego czepiać?
-C: A co nie mogę, wiesz jak ja bym miała z kimś chodzić dla biznesu to pewnie byś mnie zostawił, albo coś w tym stylu.
-H: Ja taki nie jestem.
-C: No nie to powiedz mi jaki ty jesteś?
-H: Wiesz co ja się staram a ty mnie tak olewasz, dziękuje bardzo. Spadam z tąd bo nie mam zamiaru się z tobą kłóćić ZNOWU!.
-C: To idź sobię pewnie ten orengutan na cibie czeka.
-H: Wiesz ten orengutan może mnie doceni!
-C: Jak ktoś może cię docenić jak ty nie potrafisz docenić siebie, a ni żadnej innej osoby.
-H: Bo ty mnie znasz najlepiej?
-C: Znam cię już prawie pół roku może dłóżej i trochę o tobie wiem, i wiesz co się narazie o tobie dowiedziałam że zaliczas pierwsa lepszą, i idziesz dumny z siebie na przód. Idź juz lepiej!!!
-H: Nara.
Carly zaczeła strasznie ryczeć i przytuliła się do Nialla, a on ją tak mocno przytulił że się zaczeła śmiać.
-Niall: Widzisz poprawiłem ci chumor.
-C: Dziękuje.
-Niall: A może chcesz iśc ze mną na gorąca czekoladę?
-C: No pewnie.
Poszli do baru wypili czekolade bardziej się poznali i zaczeli opowiadać o sobie, czyli można to było nazwać randką.
-C: Jesteś zabawny.
-N: Oj dziękuje, a może wyskoczymy gdzieś  razem?
-C: No pewnie, a gdzie?
-N: A może do kina leci niezła komedia.
-C: No spoko.
-N: TO jesteśmy umówienie to jutro przyjadę po ciebię o 19.
-C: A ty już masz prawo-jazdy?
-N: No widzisz nawet nie wiesz że wczoraj zdałem za pierwszym razem.
-C: Serio to wielkie gratulacje, to czyli że będę pierwszą osoba, która z tobą podróżuje?
-N: No tak jakby.
-C: Wiesz co chodź do góry porzegnamy sie z nią bo ma mieć dzisiaj jeszcze jakies badania więc pewnie ja zaraz zabiorą.
Poszli do góry, nagle Niall złapał ja za ręke i pocalował.
-C: Wiesz co jest mi lepiej z toba niz z Harrym z toba mogę się dogadać, a z nim nie mam wspólnego języka.
Szli dalej, ale jak sie całowali i gadali nic nie wiedzieli że podgląda ich Harry.
W myślach Harrego*
-H: Zrobić coś z tym? a po co laska mnie olała, a tam dam sobię spokój z takimi.
Weszli do sali a Nicol z Zaynem już się ubierali, bo Tori przed chwilą wyszła na badanie.
-Z: A Loui gdzie?
-L: No hej sory musiałem psa zapiąć, możemy jechać.
-C: No możemy, ale tym razem prowadzi Niall(spojrzała na niego i się usmiechneła)
-L: Ej faktycznie przecież my mamy tu swiezo upieczonego kierowcę.
-Nicol: Serio?? No gratulację chłopie.
Wszyscy zeszli na dół i pojechali do domu.

środa, 20 lutego 2013

Rozdział 79 To jest prawdziwa miłość

Tori, Nicol i Carly zostały same, a Louis poszedł pogadać z Harrym.
-C: Wiecie co żałuje że poznałyśmy tych pacanów.
-T: No wiesz ja nawet nie żałuję
-N: No ty to wiadomo, ja też trochę żałuję.
-T: Ale tak szczerze to jak byście ich nie obchodziły to w ogóle by do was nie dzwonili, ani by was nie odwiedzlali.
-N: No też troche jest w tym prawdy, ale też jak by nas kochali to dla biznesu nas nie zostawili,Louis może byc tobie jakoś wierny, a oni co?
-T: No wiesz on nie są jednym czlowiekiem, każdy jest inny.
-N: No też jest trochę w tym prawdy.
Nagle przychodzi Louis z Harrym.
-C: Co ty tu robisz?
-H: Jesteś dla mnie wszystkim przepraszam, nie chciałem, ale taka juz jest praca.
-C: Wiem co to znaczy poświęcenie, ale jak bys mnie kochał to byś coś z tym zrboił.
-H: A myslisz że mi się to podoba, pewnie że nie.
-C: A ja mam do ciebie pytanie czy ty mnie naprawdę kochasz czy jesteś ze mną tylko dlatego że jestem dobra w łózku.
-H: Jak ty tak możesz powiedzieć, no oczywiście że cię kocham.(pocałował ją)
-L: Wreszcie sie dogadali, ja idę po coś do zjedzenia kociaku chcesz coś?
-T: No jakąś kanapkę z pomidorem i kawę karmelową.
-L: Oczywiście, a wy coś chcecie?
-C: Nie bo my jedlismy w domu.
-L: Ok to zaraz wracam.
Louis poszedł po kanapki do Tori i do siebię i po krótkiej chwili wrócił.
-L: Smacznego.
-T: Dziekuje i nawzajem.
-C: Wiecie co ja juz jestem trochę zmęczona wkońcu jest juz późno,Tori nie obrazisz się jak już pojedziemy.
-T: Nie no pewnie, a i weźcie ze sobą Louiego bo on od kilku dni nie spał.
-L: Tori ja zostane te jeszcze kilka dni z tobą.
-T: Kochanie ja sobię poradzę a ty jedź do domu bo wyglądasz jak wrak człowieka, wiem że mnie kochasz, ale musisz również dbać o swoje zdrowie.
-L: No dobrze pojadę, ale jak by co to jestem dla ciebię przez całą noc, a jutro rano przyjadę.
-T: Dobrze tylko jedź się wyspać i utul odemnie Łosia proszę stęskniłam się za nim strasznie.
-L: Daj buziaka i jadę.
Wszyscy ucałowali Tori i pojechali, ale przed tym Louis poszedł do lekarza nikt nie wiedział po co bo nie chciał nikomu powiedzieć.

wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział 78 No chyba nie!

Carly wyszła z domu. A Harry poszedł za nią, ona nie chciała słuchać.
Wsiadła do pierwszej lepszej taksówki i pojechała do szpitala. Wchodzi do sali Tori
-C: Jak się czujesz?
-T: A w miarę już się z tym pogodziłam że nie będę miała tego dziecka.
-C: Oj nie martw się wszystko będzie dobrze.(usmiechneła się i ją przytuliła)
-T: NO już jest wszystko spoko, psycholog mi w tym pomugł będzie jeszcze jeden raz, za kilka dni wyjdę tylko najpier muszą ustalic dlaczego ciąża została uniemozliwiona.
-C: No to super, a gdzie jest Louis?
-T: Nie wiem od 3 dni go nie widziałam idzcie się zapytać lekarza może jest jeszcze u psychologa? nie wiem.
-N: To ja pójdę sprawdzić.
Nicol poszła do lekarza się spytać gdzie jest Louis. Rozmawiała z lekarzem z 20 min i wróciła spowrotem.
-N: No Louis jest jeszcze u psychologa.
-T: Jeszcze, ale też mu się nie dziwić strasznie to przeżył.
-C: No właśnie widać.
-T: Ale dojdzie do siebię
-C: No napewno.
Nagle Louis wchodzi do pokoju gdzie leży Tori i od razu rzuca sie na szyję i zaczyna ją calować, ona zaczeła płakać.
-T: Nigdy więcej mnie nie zostawiaj na tak  sama, proszę!!!
-L: No przeciez miałaś całą resztę.
-T: Ale ty jesteś moją miłoścą życia, a oni są dla mnie przyjacielami i rodzenstwem, a nie miłościa życia.
-L: No dobrze kochanie, ale nie jesteś zła?
-T: Ale za co, za to że straciłam dziecko?
-L: No
-T: No co ty, to nie twoja wina to nie jest niczyja zasługa.
-L: A kiedy możesz wracać do domu?
-T: No za kilka dzni tylko śkończą badania.
-L: Wreszcie!
-T: A jak będzie wyglądało nasze życie po powrocie do domu?
-T: No wiesz ja pewnie będę musiała odpoczywać i pewnie moja mama przyjedzie bo lekarze do niej dzwonili. A Carly co ty taka przygnębiona?
-C: Tego czegoś się spytaj!
-T: Harry dowiem się o co chodzi?
-H: Ty nie możesz sie denerwować
-T: Mów bo jestem jeszcze na tyle silna żeby ci przywalić.(uśmiechneła sie i zaczeła sie śmiać tak jak cała reszta)
-H: Widzisz doprowadzam cię do śmiechu.
-T: No Hagrid mów dalej.
-H: No dobra, więc tak...
Harry opowiedzial cała historięi sie cieszył stasznie bo Carly wreszcie tego wysłuchała.
-T: Carly, przecież to jest biznes, przecierz chyba nie będą się całować, albo ruchać, co nie?
-H: No menadżer nic nie mówił na ten temat, ale i tak bym jej nie pocalował.
-C: No ta jasne, a zaraz będzie że musisz ją pocalować bo szef ci kaza, jesteś dupa totalna nie umiesz się mu postawić, chłopie masz już 19.
-H: No dobra ja mu się postawię, a on mnie z pracy wylej.
-C: Nie wyleje cię tyle kasy na niego zarabiasz że cię nie wyleje.
-H: A wiesz co kobieta mi nie będzie mówić co mam robić.
-C: A idź ty do cholery ruchać tego pawiana, mam cie głeboko tylko jak "ta ustawka" już straci termin ważności ebyś czasem do mnie nie przyjechał, bo tak to wielce odpierdalasz e mnie kochasz i w ogóle a tak to tylko ci na sex'sie zależało, a jak przyszło co do czego to własnego ziecka byłeś w stanie się wyżec.
-H: O jezu już tak nie lamentuj.
-C: Spierdalaj bo dostaniesz w morę, przepraszam lalusiów nie biję.(zaczeła sie smiać)
-H: No już się ciebie boję.
-C: Wiesz udeżyć cię nie muszę ale wystarczy że puszczę plotkę do gazety na twój temat i już jesteś skończony.
-H: hahahah jesteś dziecinna!
-C: No zobaczymy jak to będe dziecinna jak podam w gazecie że przez cały czas co byliśmy razem mnie molestowałeś!!
-H: Nie jesteś w stanie tego zrobić!
-C: Jutro rano idź do kiosku w każdej gazecie to będzie.
-H: Tylko się nie posikaj ze szczęści.
-C: Dobra skończ bo gadasz jak jakiś zasrany smarkacz.
Harry się zdenerwowałi pojechał do domu.
-T: Ty serio to zrboisz?
-C: Jak ją pocałuje to owszem, cały czas sie nie odzywałam jak patrzył na inne ale tego to już nie wytrzymie.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział 77 Taylor

W tym czasie Nicole brała prysznic gdy do drzwi ktoś zapukał.
-Nicole: Już chwile ( zakłada ręcznik, ma mokre włosy )
Otwiera drzwi to Zayn już po nią przyjechał wpuściła go do środka
-Zayn: Jeszcze nie gotowa?
-Nicole: Co to jest dwadzieścia minut dla kobiety dopiero zdązyłam wyjśc z prysznica musze jeszcze się ubrać, wysuszyć włosy nakarmić pieska
-Zayn:: Ja nakarmie Łosia dam mu karme wiem gdzie ją trzymacie a ty idź się ogarnij.
Nicole założyła koszule niebiesko- białą-granatową, przetarte krótkie spodenki i białe conversy. Szybko wysuszyła włosy i zrobiła koka. W tym czasie Zayn nalał wody i wsypal karmy Łosiowi.
-Nicole: Możemy jechać
Wyszli Nicole zakluczyła drzwi. Zayn prowadził samochód . Dojechali do szpitala. Nagle do Zayn'a biegnie harry
-Harry: Stary słuchaj muszę być szybko u menagera jedź ze mną tylko na ciebie mogę liczyć a i na Niall'a też ale on już jest w drodze
-Zayn: No dobra Niki słuchaj
-Nicole: Spoko rozumiem jedźcie
Dziewczyna weszła do szpitala i poszła do Carly. Chłopacy są już na miejscu wchodzą do gabinetu menagera
-Menager: Słuchajcie jest sprawa
-Zayn: Jaka ?
-M: Harry właściwie to się tyczy ciebie
-H: No słucham
-M: Znasz Taylor Swift ?
-H: Kto nie zna
-M: To twoja nowa dziewczyna
-H: Ale jak to mam Carly
-M: Tak tak wiesz chodzi o ustawke mały skandal musi być
-H: A Niall on wcale nie ma dziewczyny niech on..
-M: Nie ma być zdrada romans i sprzedaż płyt
-Niall: Przecież sprzedaliśmy już dużo płyt
-M: No ale mamy sprzedać więcej, więc Harry czy ci się to podoba czy nie Taylor to twoja nowa dziewczyna
-H: Nie zgadzam się
-M: Podpisałeś umowe
-H: No tak ale bez przesady
-M: Dla mnie temat skończony po jutrze masz randke z Taylor ( menager wyszedł )
-H: I co ja mam zrobić
-Niall: Radzę ci iśc na tą randkę to w końcu ustawka a wiesz Carly jakoś zrozumie
-Zayn: Nie jakoś zrozumie tylko musi, odpoczątku wiedziała że może coś takiego nastąpi.
Dzień później. Wszytsko się prawie ustabilizowało Louis i Tori cały czas są w szpitalu. Louis cały czas jest z Tori siedzi przy niej godzina w godzine. Reszta odwiedza ich i przynosi jedzenie. Carly i Harry są w domu u dziewczyn.
-Harry: Słonko muszę ci coś powiedzieć
-Carly: No co
-H: Bo jest taka sprawa głupio sie czuje
-C: Co zrobiłeś
-H: Menager ale to nie moja wina ja nic nie zrobiłem ale zrozum musiałem się zgodzić
-C: Dowiem się w końcu
-H: Mam randke a raczej spotkanie takie wiesz no z Taylor Swift
-C; Co ?( zdziwienie ) o nie nie nie
-H: Przepraszam
-C: Zgodziłeś się jak to a tam dobra
-H: Wiesz że jestem zmuszony
-C: No mogłeś się kłócić a nie siedzieć jak dupa
-H: No próbowałem
-C: Widocznie nie za bardzo


niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 76 Psycholog, kłótnie najgorsze chwile

Carly i Harry przynieśli kanapki z bufetu. Zayn i Nicole i oczywiście Niall zjedli. Jedynie Louis przybity chodził z kąta w kąt. Pielęgniarka podchodzi
-Pielęgniarka: Czy państwo od pani Tori ?
-Louis: Tak tak obudziła się
-Pielęgniarka: Tak i prosi panie Carly i Nicole
-Louis: A mnie ... ?
-Pielęgniarka: Pana imie
-Louis: No Louis
-Pielęgniarka\: Nie nie wymieniła takiego imienia.
Dziewczyny poszły do Tori.. była zapłakana i widac że wycięczona
-Nicole: Jak się czujesz ( usiadła na skraju łóżka )
-Tori: Nijak do dupy
-Carly: To nie koniec świata
-T: Dla was nie dla mnie owszem
-Nicole: Już wiesz.. przykro nam
-T: Ale o co lekarze jeszcze u mnie nie byli
-Carly: No to czemu mówisz że świat się skończył skoro nie wiesz
-T: Co mam wiedzieć .. ? Przeczucie czuje że coś złego się stało podczas operacji
Nagle wchodzi lekarz
-Lekarz: Ma pani racje, prosze nas zostawić
Dziewczyny wyszły. Lekarz wytłumaczył wszytsko Tori a ta popadła w ryk i zaczęła krzyczeć że to koniec i ze sobą skończy skoro jej dziecka nie ma . Szybko do Tori przyszedł psycholog. Louis zamartwiony czekal pod drzwiami aż go zawołaja lecz się nie doczekał, ponieważ również był prosszony do gabinetu psychologa. Harry i Carly zostali. Przejeli warte a reszta pojechała do domu się odswieżyć i przebrać.
Między czasie do Carly dzwonił Liam i pytał się o wszystko. Niestety Liam i jego dziewczyna nie mogli zaszycić swą obecnością gdyż byli wiele kilometrów od miasta.
-Harry: My też jesteśmy już uspokojenie dziecka nie będzie
-Carly : Szczerze to ja go chciałam może byś się zmienił
-Harry: Pod jakim wzgęldem
-C: Takim że się zachowujesz jak dzieciak kocham cie ale czasem nie wytrzymuje nerwowo z twojego zachowania
-H: Jestem młody mam prawo żyć a nie slęczec przy dziecku
-C: Też jestem młoda i w sumie dobrze że ten test był sfałszowany ale jeśli to by była prawda o co zostawił byś mnie
-H: No niee ale dzieckiem to bym się chyba nie zajmował
-C: Nie masz serca
-H:Mam ale nie dla takich małych stworzeń
-C: Nie chce z toba rozmawiac na taki temat zwłaszcza  teraz kiedyś wrócimy do tej rozmowy .
Carly poszła do bufetu po jakieś ciastka a Harry trzymał warte nad tym gdy Louis wyjdzie.

sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 75 ,, Nie będzie dziecka ''

Zayn podchodzi do Nicole
-Zayn: Niki co ty robisz wstań
-Nicole: Nie chce ( powiedziała płacząc)
Zayn przyklęknął nad nią.
-Z: Dobra masz tu kawe.
Nicole wzięła kawe. Zayn usiadł koło niej na podłodze
-Z: Co lekarz powiedział
-N: Albo ona albo dziecko
-Z: Ale jak to
-N: Tak to ( popiła kawą)
Siedzieli trzy minuty w ciszy. Zayn otarł jej łzy.
-Nicole: Zimno tu
-Zayn: Ktoś zabrał koc, ale to co masz moją bluzę ( dał jej bluze )
-Nicole: Dziękuje
-Z: Nie masz za co
-Nicole: Masz fajki ?
-Z: Mam ale ty przecież nie palisz
-Nicole: Wiesz czasem trzeba ( wstała) Idziesz ?
-Z: Tak ( wstał)
Wyszli na dwór przed szpital. Zaczęli palić i gadać.
-N: Co z tego wyniknie ( zaciągnęła się, wypuściła)
-Z: Okaże się ( zaciągnął się, wypuścił)
-N: Dziękuje że mnie tu nie zostawiłeś ( ptzytuliła go )
-Z: Był bym skończonym dupkiem gdybym nie został próbuje się zmienić ( patrzy na niA)
-N: Widze
Przed szpital wychodzi Niall
-Niall: Szukałem was ( patrzy na nich ) Dacie fajke ?
-Zayn: Trzymaj ( podał mu fajke i odpalił)
-Niall: Gdybym parę tygodni temu pomyślał że tu będę i to w takim przypadku nie uwierzył bym
-Nicole: A myślisz że ja bym uwierzyła nigdy ( obruciła się i patrzy na gwiazdy )
-Zayn: Taka kolej rzeczy niespodzianki też muszą być
-Niall: I te gorsze i te dobre
-Nicole: Dobra ja wchodzę do środka ( zdepnęła papierosa )
Weszła do szpitala i siedzi przed salą Tori. Przyszedł Louis i usiadł koło Nicole
-Louis: Ale się porobiło
-Nicole: Odzywasz się do mnie aż dziw bierze wkońcu naszej przyjaźni miał być koniec
-Louis: Przepraszam cię ale wiesz zrobiłem to dla Tori i Zayna
-Nicole: Spoko rozumiem
-Louis: Tak serio możemy się spotykać i wgl. tak jak dawniej ale nie na rynku bo wiesz paparazzi
-Nicole: No tak my tu gadu gadu o mniej ważnych sprawach boje się o Tori
-Louis: Ja też się boje jak cholera
Przyszedł sam Zayn
-Nicole: Gdzie zgubiłeś Niall'a ?
-Louis: Myśle że w bufecie
-Zayn:Dokładnie jest w bufecie
Nagle przechodzi lekarz. I mówi im całą najgorszą prawdę
-Lekarz: Muszę wam coś powiedzieć
-Louis: Tak tak słuchamy ( wstał z miejsca)
-Lekarz: Niech pan lepiej usiądzie
-Louis: Ja chce stać niech pan mówie
-Lekarz: Podczas zabiegu nastąpiły komplikacje o których wiecie. Ale teraz się wszystko potwierdziło. Przed chwilą zrobiliśmy pacjentce badanie. Płód został uszkodzony iii..
-Louis: I co i co no
-Lekarz: Nie domyśla się pan nie lubie mówić taki przykrych rzeczyyyy
Szybko wtrąciła Nicole ze łzami w oczach
-Nicole: Ona poroniła
-Louis: Ale jak to miało się wszystko udać ( kopnął kosz stojący obok )
-Lekarz: Po co te nerwy niech pan posłucha rzeczy takie się zdarzają przykro mi daliśmy z siebie wszystko
-Zayn: Jak widocznie nie wszystko
-Lekarz: Niech państwo mi uwierzą
-Nicole: Czy ona się obudziła?
-Lekarz: Nie wybudzi się za około godzinę i proszę żeby to nie państwo powiedzieli jej tą smutną wiadomość to należy do naszych obowiązków załatwiłem już psychologa
-Zayn: Ale też mi szpital niby najlepsi specjalisci a gówno robią ( wstał i poszedł do windy )
Lekarz odszedł a Louis był pogrążony w smutku. Nicole zaczęła go pocieszać choć jej samej póściły nerwy. Wrócił też Zayn widać było że jest zmęczony i podłamany.
Dzwoni telefon do Nicole
-Nicole: Hallo ( powiedziała zapłkanaym głosem )
-Carly: Co się dzieje ?
-Nicole: Słuchaj to nie rozmowa na telefon ale chce żebyś wiedziała że Tori poroniła nic więcej nie będę opowiadać przyjeżdzajcie
-Carly: No okey już już
Minęło 30 min a CARLY i Harry już byli na miejscu.
-Carly : To prawda
-Louis: Nie kurde jaja sobie robimy wiesz ( złapał się za głowe )
-Harry: Przykro nam
-Zayn: Wszystkim jest przykro
-Carly: Biedna Tori jak to zniesie ...
-Louis: Jak to zniesie że ty będziesz miała dziecko a ona w tym czasie też by je mogła mieć
-Carly : A właśnie z nerwów i wszystkiego zapomniałam wam powiedzieć wyniki przyszły do nas okazało się że ja byłam ofiarą złego testu ciążowego dziecka nie będzie
-Louis: Na prawdę ? Przynajmniej jedno uratowane ty wcale nie straciłaś dziecka
-Harry: Tori za pare lat będzie szczęśliwa że nie jest matką ma na to czas
-Louis: Ty nic do cholery nie rozumiesz ( wstał i wyszedł nie wiadomo gdzie )
-Nicole: Jesteście zadowoleni widziecie że wszyscy podłamani
-Harry: A myślisz że my nie
-Carly: Dobra Hazaa choć przyniesiemy wam śniadanie widać że jesteście wycięczeni.