Music

czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 162 ,, Nic nie mów ''

Dochodziła godzina 15:30 . Wszyscy wstali i wyszli ze swoich namiotów. Ospali, i nie ogarnięci usiedli w kółku i jedli kanapki oraz pili wode. Gdy nagle Podjechała straż przybrzeżna wioząc Harrego i Carly . Nimfomani zapłacili mandaty i wyszli z łodzi. Po drodze znowu się kłócili o to kto zawinił. Carly usiadła przy Dan i Liamie a Harry na przeciwko. 
-Nicol: Gdzie wy byliście ( spojrzała łapiąc się za głowe )
-Harry: Na łódce
-Carly: No.. przez ciebie dostaliśmy tyle mandatów debilu 
-Harry: Jak nie chciałaś ze mną płynąc to nie musiałaś 
-Carly: Byłam pijana wiedziałam co chciałam taa
-Harry: Nie trzeba było pić 
-Carly: Dobra weź nie chce cię słuchać 
-Harry: To nie 
-Carly: No nie 
-Tori: Przestańcie się kłócić
-Carly: Jak byliśmy razem to się często nie kłócilismy więc teraz możemy 
-Tori: To lepiej bądźcie razem
-Carly: Nie
-Harry: To nie idę z tąd
-Carly: Ja też 
Carly weszła do namiotu i dziwnym trafem Harry tak samo. Carly usiadła w namiocie a Harry obok niej. Zaczęli rozmawiać
-Harry: Tęsknie za tobą ale gorsze jest to że ty za mną nie 
-Carly: Harry ale ja też za tobą tęsknie i to strasznie przecież widzisz jak się zmieniłam od tego czasu gdy nie jesteśmy razem to trudne
-Harry: No nie chce cię tutaj urazić ale zrobiłaś z siebie tzw. panne lekkich obyczajów
-Carly: Nie chodziło mi o to bo się nie kochałam po kątach, ale o to że zaczełam wariować ranic mi najbliższe osoby. 
-Harry: Wiesz jak by nie patrzeć to ja też bo no wiesz o kogo chodzi
-Carly: Harry?
-Harry: Tak? ( spojrzał na nią )
-Carly: Nic nie mów ( pocałowała go  ) 

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 161 WtF?

Polewali sobie coraz więcej i więcej, nawet zapomnieli po co przyjechali.
-C: Ej a co to jest? Uhahah
-H: To jest ponton, jak chcesz to cię na nim przelecę foczko.
-C: No to dalej wskakuj bejbe.
Wskoczyli na "łódkę" wypłyneli w jezioro i sie zaczeło. Gdy już byli na połowie jeziora Harry był po "shejku", a Carly po minecie. Przeszli do numeerku 69 i działo sie ostro.
-C: Aaaaa!! Orgazm! Orgazm!
-H: Aaaa... Weszłem!!
-C: To wchodź daej kocie!
A w tym samym czasei an brzego
-L: Jak oni tak skwierczą, to może Tori my też tak poskwierczymy?
-T: Louisss!!!!
-L: Co? Mrauu!
-T: Kurwa spierdalamy niedźwiedź?!Kurwa dwa!!
-N: Ja pierdole szybko do auta.
Niedźwiedzie zaczely przeczesywać jedzenie.
-Z: Co one robia?
-Niall: Piją naszą wódkę?
-N: Coś tu nie gra!!!
-T: Ej Kurwa do chuja pana moje fajki, one mi je zabierają!
Tori wkurzona wychodzi z samochodu i podchodzi do misiów i jednego uderzyła.
-L: Tori kochanie wracaj one cię zjedzą!
-Niedźwiedź: Ej zostaw mojego męża!!
-T: Że wata fac?
-2*Niedźwiedź: JEsteś tak pijana, że wychodzisz na niedźwiedzie.
-Z: Co ona tam robi?
-Niki: Gada chyba z nimi.
-N: Że niby co?
-L: Chyba za dużo wypiłaś, one ida w naszą stornę!
Wszyscy zaczeli skakac w samochodzi jak takie baby, jak by zobaczyly mysz.
-L: One nas zjedzą, wysiadajcie i wiejemy.
"Niedźwiedzie" podeszły do samochodu zanim ci zdązyli uciec, potrząsały samochodem i głośno ryczały.
-L: Gdzie jest moja dziewczyna, wy bydlaki, Niall masz jakiś pistolet?
-Niall: Maszpodał mu mini pistolecik.
-Niedźwiedzica: Co wy wyrabiacie?Niedźwiedź jest zwierzęciem chronionym!
-Z: Że wtf? One mówią?
Wszyscy skrzywili głowy i nie mogli uwierzyć własnym uszą.
-L: To my debile Liam i Daniell!
-Niki: Pogubiłam się idę spać( rąbla się na tylnim sziedzeniu i od razu zasneła)
-D: Ale się upiliście, idźcie już spać.
Dan i Liam rozebrali się ze strojów niedźwiedzi i usiedli przy ognisku.
-D: Ale się dali zrobić.
-L: No, mamy lesze pomysły niż przeddtem.
-D: Jednak małżeństwo nie jest takie złe.
-L: No, daj buzi (podał jedna flasze Daniell, a jedna wzioł dla siebie) i wypijmy za nasze zrowie
-D: Długo i szczęśliwie kocie, mrr. hahha
Wypili za swoje zdrowie i zaczeli się załowac poszli do namiotu i zaliczyli orgaźmik.

No i kolejny ranek.
-C: O boże!!
Wstała i ponton zaczoł się bujać
-H: Siadaj
-C: Gdzie jesteśmy?
-H: Nie wiem jesteśmy na środku jeziora chyba jakiegoś.
-C: Masz komórkę?
-H: Nie,
-C: I jak my wrócim?
-H: Zaraz pewnie im się o nas przypomni.
-C: Albo sa najebani w 4 dupy i jeszcze śpia, nawet nie wiemy, która jest godzina.
-H: Oj no nie panikuj, może jakiś numerek?
-C: Chociaż...
-H: No, dalej ściągaj spodnie.
Wszedł w nią jak zwierze, w przód i w tył, w przód i w tył. To był ich chyba najprzyjemniejszy sex jaki uprawiali, ale nie trwał on długo.
Nagle do nich podpłynela wielka łódka.
-Jakoś koleś: Straż przybrzeżna.
-H: Serio?
-JK: Proszę się ubrać i doprowadzimy państwa do moża
-C: Oczywiście. Harry no złax ze mnie.(sperma się polała na boki)
-H: Co się koles gapisz, spermy nie widziałeś?
-JK: Nie, nie tylko wypisuje wam mandat
-H: CO?
-C: Jaki mandat, za sex na pontonie?
-JK: Nie są 3 zarzuty, pierwszy jest taki że wypłyneli państwo po pijaku...
-H: A skąd pan wie że po pijaku.
-JK: A ta flaszka z boku to co?
-C: Ale to nie nasze.
-JK: No, no prosze mi nie przerywać, drugi jest taki że w godzinach nocnych państwo wypływali na wodę, a trzeci jest taki że ten ponton jest dziurawy.
-C: Ale jak to?
-JK: Jest tak pani mokra od spery, że pani nawet nie czuje..
-C: Że co ty do mnie powiedziałeś?
-JK: Niech pani spojrzy ile jest wody...
-H: Kuźwa, Carly wyłaź.
-C: Gdzie?
-JK: Zapraszam na poklad(straż podniosła najpierw Carly a potem Harrego)
-C: Ale no ten mandat konieczny jest ( spusciła głowe ) Harry to wszystko przez ciebie 
-Harry: Pewnie jak coś się dzieje to prze ze mnie 
-C: No a nie 
-H: No właśnie nie 
-C: Seksu na łodzi ci się zachciało i tak jest 
-JK: Proszę o spokój 
-C: Jezu .. 
** W tym czasie na ,, obozowisku '' . Nicol z wielkim kacem wstała i poszła na brzeg jeziora i zapaliła papierosa. Gdy nagle przyszła do niej Tori też całkowicie na kacu, usiadłą obok niej i poprosiła o fajke. Zaczęły rozmawiać. Gdy spaliły fajki weszły do jeziora się wykąpać . Wybiegły z wodu gdyż było im strasznie zimno . Tori i Nicol rozstały się gdyż poszły do swoich namiotów. Tori weszła do namiotu i położyła się obok Louis'a gdyż ten spał jak zabity nawet nie zauważyła że Niall leży razem z nimi.
-Tori: Niall co ty tu robisz ( zdziwiła się )
-Niall: No przecież śpie 
-Louis: Tori obudziłaś mnie ( przewrócił się na lewy bok ) 
-Tori: Dobra.. ( wstała i wzięła telefon do ręki ) 
-Niall: Dobra wychodze z tąd ide się napić wody 
-Tori: To idź ( nie patrząc na niego powiedziała ) 
-Louis: Kotku chodź do mnie 
-Tori: Wypchaj się
-Louis: Czemu tak mówisz ( powiedział zaspany ) 
-Tori: Obudziłąm cię w końcu to teraz możesz spać ( powiedziała sucho )
-Louis: Kotku no ( wstał i przytulił ją ) 
-Tori: Odejdz ( cały czas robi coś na telefonie ) 
-Louis: No Tori ( zaczął całować ją po szyi ) 
-Tori : Wiesz że zawsze ci ulegne ( zaczęła się śmiać ) 

sobota, 25 maja 2013

W związku z tym, że Rushers planują zranić nasz kochany boysband, naszą miłość, nasze życie, One Direction- proponuje przeciwną akcję. W dniach podanych w poniższym poście piszemy do chłopców same miłe rzeczy, bez "follow me". Np. "Uwielbiam twój uśmiech", "Jesteś wspanialszy od gwiazd" "Zmieniłeś moje życie na lepsze". Każdego twitta podpisujmy TD (jak komuś się zmieści to- true Directioner). A więc:
- od 1 do 7 czerwca będą spamować Niall'a (że jest brzydki i nie pasuje do 1D), odpisujmy naprze kur (Jesteś śliczny, idealnie dopełniasz zespół)
- od 8 do 15 czerwca spamują Zayn'a (chcą pisać, że jest terrorystą. Piszmy więc, że jest wspaniałym wrażliwym człowiekiem)
- od 16 do 23 czerwca spamują Liam'a (śmieją się z braku jednej nerki i tego, że na 16 urodziny Liam'a nikt nie przyszedł więc piszemy, że nie ma nerki aby jego wielkie serce się zmieściło, i że ma prawdziwych przyjaciół którzy go kochają
- później spamują Harremu i Lou (że są gejami itp). Więc piszmy o prawdziwej męskiej przyjaźni, że są jak bracia.

Rusherki chcą aby BTR stało się najlepszym boysbandem i dążą do rozpadnięcia 1D. Jeśli jesteś Directioners to udostępnij to na swojej tablicy, jeśli masz stronę to poinformuj o tym! Razem możemy wygrać. Udowodnijmy Rusherką, że nie mają szans z prawdziwymi DIRECTIONERS

Pomożecie?


piątek, 24 maja 2013

Rozdział 160 Biwakowanie

Louis: Dobra dziewczyny dalej wchodzcie a wam chłopaki dzięki ( powiedział do ochroniarzy )
Wszyscy weszli do willi chłopaków. Dziewczyny zaczeły wariować skakać, walać się po ziemii i gadać bzdury . Natomiast chłopcy usiedli i patrzyli na to wszystko ze zdziwioną miną.
-Louis: Tori chodź tu usiądź obok mnie
-Tori: No ale czemu ( podeszła do niego z zadąsaną miną )
-Louis: Dlaczego jesteś na haju ?!
-Tori: Na haju jakim hajuu hahahaa
-Harry: Pierdolisz się z tą sprawą Carly !
-Carly: Co Miśku pysku ?!
-Harry: Ja ty moja sypialnia teraz ?
-Carly: Jeszcze się pytasz chodź zróbmy orgie kotku
-Harry: Nie dziś wystarczysz mi tylko ty
Carly pobiegła szybko na góre a Harry od razu za nią. W tym czasie Louis zczaił że w torebce Carly, którą zostawiła na dole sa narkotyki szybko je wziął tak że ani Nicol ani Tori się nie zczaiły. Zayn przypatrywał się tylko Nicol ze zdziwieniem i nie odzywał się ani słowem. Louis też nie był zadowolony z wyczynu dziewczyn i również przyglądał się całej sprawie. Nagle z góry schodzi Niall  i siada na kanapie koło Zayn'a.
-Niall: Na górze takie krzyki że Carly już chyba doszła
-Zayn: Nie dziwie się jak ona naćpana on napalony to co się dziwić
-Louis: A tutaj te nasze naćpane są
-Niall: Serio przecież one zawsze się tak głupi zachowują  ( zaczął się śmiać )
-Tori: Ooo Nialler przyznam ci racje ( śmieje się )
-Nicol: Zayn a ty ( podeszła do niego i włożyła mu rękę za koszulke  )
-Zayn: A ja  idę zapalić fajke ( dał jej buziaka )
-Nicol: Ja chce z tobą
-Zayn : Lepiej jak pójde sam
-Nicol: No dobra ( pstryknęłą go w nos i usiadła na kanapie )
Po dwóch godzinach dziewczyny w salonie spały jak zarżnięte jak i na góze u Harrego i Carly na górze nie było słychać odgłosów orgazmu. Po paru godzinach i chłopcy poszli spać .
* * *
Nastał ranek. Chłopcy nadal spali, a dziewczyny na dole postanowiły zrobić śniadanie gdyż wczoraj były na fazie. I chciały za to przeprosić. W pokoju Harrego *
Carly leży a Harry delikatni przejeźdza ręką po jej udzie .
-Harry: Cześć kotku ( pocałował ją w polik )
-Carly: Harry ( pocałowała go )
-Harry: Kotku wczoraj byłaś megaśna
-Carly : Ty pewnie też byłeś dobry jak zwykle ( uśmiechnęła )
Długo tak sobie jeszcze słodzili aż zeszli na dół i zobaczyli stół pełen pożywnego jedzenia.
-Nicol: Zapraszmy do stołu ( uśmiechnęła się )
-Tori: Pójde po reszte
Tori wybrała się na góre i obudziła wszystkich. Atmosfera przy śniadaniu była w miare. Gdy nagle Carly wzięła torbe a tam nie było extasy wybuchnęła krzykiem, lecz chłopcy uspokili ją . I powiedzieli że pewnie zgubiła ją gdzieś po drodze, Louis nie powiedział że to on ją ma dla bezpieczeństwa gdyż nie chciał aby ćpały . Nagle jedna z dziewczyn rzuciła propozycję aby wyjechać nad jezioro i zrobić mały biwak , chłopcy zgodzili się i powiedzieli aby dziewczyny wracały do domu ogarnąc się i uszykować aby były gotowe bo już dzisiaj mają wyjeżdzać. Dziewczyny pojechały do domu się przebrać i uszykować ogólnie.
                                                           ( strój Tori)



















( strój Carly )
















                                                       ( strój Nicol)

Dziewczyny uszykowane czekały na chłopców przed swoim domem. Nagle podjechali. Wszyscy na widok pieknych nóg dziewczyn oszaleli. Dziewczyny usiadły na tyle samochodu wraz z Zayn'em i Harrym, gdyż Louis prowadził a Niall siedział obok .
-Niall: To co ile biwakujemy ( uśmiech )
-Tori: W sumie możemy długo biwakować, jedzenie macie picie macie
-Carly: A procenty a extasy ?
-Zayn: Procenty owszem , ale narkotyków nie ( zaczął się śmiać)
-Nicol:Nie rób z nas już takich ćpunek ( zaczeła się śmiać )
-Carly: Ale wczoraj jeszcze miałąm w torebce
-Nicol: Spokojnie wiesz że w czwartek przyszły widzę się z Cher ona zawsze dostanie więc luz
-Zayn: Serio mam mieć dziewczyne ćpunke
-Nicol: A ja mam chłopaka palacza i żyje .
-Louis:Dobra dobra ogarnijcie się mamy jechać w zgodzie a nie
Przez reszte drogi śpiewali, tańczyli , śmiali się w niebo głosy. Aż dojechali nad jezioro . Wyszli z samochodu. Nicol Od razu pobiegła na brzeg.
-Nicol: Ej ludzie jak tu pięknie ( krzyczy )
Reszta nie zwracała uwagi gdyż byli zajęci rozpakowywaniem wszystkiego. Namiotów jedzenia itp.
* * * Nadszedł wieczór. Niall rozpalił ognisko i zaprosił wszystkich by usiedli z nim . Wziął gitare i zaczął grać, a chłopcy śpiewać. Nadeszła atmosfera której nic by nie pobiło .
-Tori: A czemu Dan i Liam nie chcieli jechać ?
-Louis: Tak właściwie to się nie pytałem ( zaśmiał się )
-Tori: Idź ty wiesz co ( walnęła go lekko )
-Niall: Dobra nie gadać śpiewamy dalej .
Pośpiewali jeszcze 15 min, i Carly poszła po pianki. Zaczęli je smażyć. Przy okazji, gadając. Później polała się już wódka, to dziwne że na biwaku w lesie ale zawsze okazja żeby się napić. Po już wielu kieliszkach stwierdzili że czemu nie zagrać w butelke.
-Niall : Dobra Louii zaczynasz  ( podał mu butelke )
-Louis: ( zakręcił , wypadło na Harrego) masz się przelizać z Nicol
-Harry: Dobra ( zaczał się śmiać, podszedł do Nicol i najpierw zaczęli namiętnie się całować, a później nagle Harry  wsadził jej język do ust i zaczęli się całować po francusku bardzo namiętnie )
-Carly : Ej  ej koniec juuż ( wypiła kieliszek wódki i popiła sokiem )
-Harry: No to teraz ja ( zakręcił butelką wypadło na Niall'a ) Masz włożyć rękę w majtki Tori ( pofalował brwiami )
-Niall: Gra to gra ( podszedł do Tori i włożył jej ręke)
-Louis: Serio Harry serio ( spojrzał złowieszczo na Harrego )
-Harry: Oj kocie ( zaśmiał się )
-Niall:( zakręcił butelką wypdało na Zayn'a ) Masz pocałować Louis'a ( krzyknął )
-Zayn: ( spojrzał na Nicole) Mogę . a zresztą co się pytam ( zaczał się śmiać podeszdł do Louis'a i dał mu buziaka )


czwartek, 23 maja 2013

Rozdział 159 Ćpanie

Jak powiedziałą Cher tak też wszyscy zrobili. Zaczęli nagrywać teledysk. Uwinęli się po jakiś trzech godzinach. Cher nie nagrywała tylko w Indiach, lecz również w innych miejcach do których ma w najbliższym czasie jechać. Dziewczyny postanowiły iśc do pokoju i zacząć się już pakować bo za pare dni miały wylecieć znowu do Wielkiej Brytanii gdzie już oczekiwali chłopacy. Po dwóch dniach 
-Cher: Zbiórka ludzie dalej ( krzyczy na holu hotelu )
-Menager: Uspokój się 
-Cher: Ciekawe czy ty byś był spokojny , samolot za chwile a ludzie jeszcze nie ogarnięci jak się spóźnie na gale rozdania na gród to nie ręcze za siebie 
-Menager: Zdążysz spokojnie 
-Cher: Pliss dalej pośpieszcie się samolot nie będzie czekał jak na zbawienie 
Wszyscy ustawili się powiedzieli pare słów i wpakowali się do małego busa gdzie dojechali na lotnisko. 
( strój Nicole ) I tak weszli do samolotu i polecieli do WB. W trakcie lotu Cher była strasznie zestresowana i nie chciała usiedzieć. I tak oto nareszcie po wielu godzinach lotu są już w domu. Wylądowali. Dziewczęta wyszły z samolotu zabrały swoje bagaże i żegnając się z resztą życzyły miłego długiego weekendu gdyż za nie długo będą znowu się widzieć z Cher i resztą na koncercie w WB. 
- Tori: Myślicie że chłopcy czekają na nas na parkingu ?
- Nicol: Haahaha może tak może nie 
-Carly: A ja mam w dupie czy czekają ( zaczęłą skakać )
-Tori: Dobra ale wiesz 
-Carly: No i ? Haha od początku mogłyśmy mieć w dupie 
( strój Carly ) 
 -Tori: Co ty wygadujesz ?
-Carly: To co myśle skarbie ( dała buziaka Tori)
-Nicol: Haha moja BI ( zaczęła się śmiać ) 
-Tori: Kurwa idiotki pojebało was ?! znowu extasy ?
-Nicol: Wiesz bez extasy nie ma zabawy ( puściła do niej oko )
Dziewczyny wyszły na parking a tam po chłopakach ani śladu .
-Tori: Wy na fazie chłopaków nie ma co my zrobimy 
-Carly: Hahaha weź ( wyciągneła ukradkiem tabletki któe były schowane w pudełku ) 
-Tori: Ja nie wy nie będę ćpała !
-Nicol: Przecież tam z nami ćpałaś a teraz co kurwa cykorze 
-Tori: Dam ci cykorze , a co twój Zayn powie 
                                                                                   -Nicol: Niech mówi co chce z tym ( pokazała         
( strój Tori) 
extasy) żyje mi się bardzo dobrze i niech to w końcu zrozumie 
-Carly: No i o to chodzi bejbe ( krzyknęła) 
-Tori: Wiecie co dobra dajcie ( wzięła ) 
Dziewczyny zamówiły taksówke i na fazie. Wpadły do domu. Nie robiły tego co zawsze , czyli dokłądne rozpakowanie się i ogarnięcie tego i owego .. ,, Jebły '' dosłownie walizkami i wzięły kieliszki do ręki i wypiły czystą wódke. 
-Carly: Jesteście moje ( klępneła dziewczyny w tyłki )
-Nicol: O nie to ( pokazała na tyłek) jest mojego lamuskaa.. Jezu widzicie to ?
-Tori: Ale co się co się co się stało ? ( zaczeła się głupio śmiać ) 
-N: To to to się rusza o kuźwa ! ( wybuchnęła śmiechem ) 
-Carly: Ej ruchociągi jedziemy do zjebów dalej 
-Tori: Czekajcie tylko ściągne bielizne, wiecie nie lubie jak Louis się z nią plącze ( śmiech ) 
-Nicol: Jedziemy twoim moim naszym ( śmiech ) 
-Carly: Taksówką , może zgwałcimy kierowce , chyba że będzie miał małego to dzięki 
-Nicol: To ja też nie z takim to nic nie da się zrobić
-Tori: Chyba że pensetą wyrwać ( śmiech ) 
-Carly: Dobra baranki jedziemyy 
Dziewczyny jakimś cudem zamknęły dom i zamówiły taksówke. Po drodze trochę wprowadziły w błąd kierowcę i nie tylko 
-Carly: Ej koleś ?
-Taksówkarz : To obciągniecie mi  przed willą ?
-Tori: Teraz to  chuju sam sobie obciągnij, mam komu obciągać więc spierdalaj
-Nicol: Jak zawieziesz mnie do Japonii zrobie ci loda
-Taksókarz: No to kurs Japonia
-Carly: Wypałuj się , w chuja nas robisz to chyba tutaj
-Taksówkarz: Aż mi stanął na wasz widok, w moich spodniach śmietana lubicie śmietane
-Carly: Nie takiej nie lubie , to już się nie robi śmieszne weź nas z tąd jednorożcu z mojej mamy strony wujka babci pradziadka kuzyna jego ojca i teściowej ze strony stryja 
-Taksówkarz: Nie obciągniecie mi to spierdalać ( zatrzymał się ) 
Dziewczyny w tej chwili wyskoczyły z taxi i nawet nie zapłaciły tylko od razu z wielkim bananem na ryjkach pobiegły do bramy. Weszły przez dosłownie przez brame, ale włączył się alarm i oto nagle ochrona wszędzie. I chłopcy wylecieli z domu a tam widok złapanych dziewczyn 
-Dziewczyny: cześć chłopcy ( powiedziały już całkiem na fazie )
-Louis: Tori ?
-Zayn: Louis daj spokój one coś brały 
-Nicol: My nie daj spokój, daj buziaka ( wyrwała się od ochroniarza ) 
-Zayn: Ćpałaś ?
-Nicol: To fajne zrozum ( złapała go w kroczu ) 
-Tori: Loui Loui Loui mówie ci faza widzę wszystko mam rentgen w oczach
-Harry: Nie wiem jak wy ale ja biorę naćpaną Carly do swojej sypialni 
-Carly: Czyli co już między nami okey ? Wiesz że lubie brutalne orgazmy z tobą ( zaczęła się śmiać )

wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 158 Tak.. wyjątkowo

Na pierwszy występ Cher Iloyd dziewczyny dostały takie stroje. Przed występem znowu zażyły narkotyków.


 Był to ich dopiero drugi raz więc miały świadomość co robią. Po koncercie wróciły do Hoteu i poszły potem na imprezę i znowu sięgneły po tabletki szczęścia.
-T: Ej wiecie co to nie jest wcale takie złe, pierwszy raz czuję się zajebiście!
-N: No widzisz odlot w cztery dupy.Wsszyscy bawili się zajebiście.Gdy skończyla się impreza wyruszli wszyscy w miasto,a potem to się już jakoś potoczyło. Rano gdy wstały ogarneły się zesly na sniadanie, prawie że nie przytomne.
-Ch: Ile wy się tego nalykałyście?
-T: Ja mało, 3
-C: Ja tylko 2, a Niki chyba z 5 bo siedzi w pokoju i próbuje się ogarnąc.
-Ch: DaC coś dziecku to bedzie się cieszyć, ale jest sprawa bo te tabletki co wczoraj brałyście to ja przywiozłam z Londyny, ale slyszałam że tu mają poprostu boski towar, tylko że ja nie bedę miała kiedy kupić, bo dzisiaj nagrywam teledysk i zbytnio czasu nie mam więcv.
-C: Spoko pójdziemy na jakieś bazary i się popytamy, może ktoś będzie miał
-Ch: Ja wam nawet powiem kto bedzie miał, tylko musicie iść tam same we 2.
-T: A Niki
-Ch: Jej najlepiej niczego nie mówić puki nie jest jeszcze świadoma świata.
-C: Hah, to daj nam namiar.
Chery dała numer kom. do kolesia, który zajmuje się tym. Poszły do góry sie ubrać.
-N: Ej wiecie co ?
-T: Co gwiazdko?
-N: Jakiego koloru mam skrzydła, bo mi się wydaje że różowe, ale przedtem były niebieskie
-T: Różowe masz, haha
Niki położyła się na podłodze i gapiła się bezsensownie w sufit.


Carly postawiła na jeans, rospuszczone włosy i lekki makijaż.









Tori z lenistwa nie chciało sie kombinować z ciuchami więc założyła pierwsze lepsze, nawet oczu nie malowała, zawieła tylko włosy w koka i miała wszystko w dupie, byle dostać towar.









Wzieły taksówkę i pojechały na bazar, gdzie były umówione z dostawcą. Za kilka tabletek wydały fortunę, a gdy już miały wrócić do hotelu spotkały znowu tego samego dziadka co wczoraj. Powiedział tylko dwa słowa
-D: Źle czynicie
i znikł jak gdyby nigdy nic.
-T: Ty widziałaś to ?
-C: No to był ten dziadek od drzewka
-T: No własnie co mu odbiło, bo go nie czaję
-C: Może chciał, nas ostrzec?
-T: Boję sie takich.
-C: Eta nie martwmy się wkońcu starość nie radość, dla zabawy chciał sobie z nas jaja zrobić.
Wróciły do hotelu i od razu pobiegły do Cher.
-Ch: Macie?
-T: No mamy
-Ch: Fajnie się ubrałyście.
-C: A dziękujemy, ale my tu w innej sprawie.
-Ch: Nom dajecie ?
-C: Oddasz nam za to kase?
-Ch: No pewnie ja nie biedak żeby was naciągać na takie pieniądze
-T: No, ale nie chodzi teraz tylko o to.
-Ch: Co się stało?
-T: Zaczepil nas jakiś stary facet i powiedział "Źle czynicie" czy coś takiego
-Ch: On tylko pewnie chce od was pieniądze i nic więcej , nie przemujce się nim.
cher się odwróciła i poszła do garderoby, a razem z nią dziewczyny
-N: Dziewczyny gdzie byłyście?
-T: A takie, tam sprawy pozaławiać
-N: Aha, spoczko,a  idziemy gdzieś dzisiaj na jakąś imprezę czy coś, bo ja się świetnie wczoraj bawila.!! uaahh, dansy,dansy.
-C: Ogarnij się ludzie patrza, ale dzisiaj chyba nigdzie nie wyjdziemy bo ma przyjechac dzisiaj do nas gazeta i zrobić z nami wywiad, jak to bylo wszystko od poczatku, więc musimy być cały czas na miejscu.
-N: Dobra, ale ja potem wybywam.
-C: To ja się przejde z tobą, bo nie chce mi się siedziec w pokoju.
-Ch: Sexi Lejde wsiadamy do samochodu jedziemy do studia.
-T: Po co ?
-Ch: Nagrywam dzisiaj nowa piosenkę i teledysk będzie od razu do tego robiony i 10 z was będzie mogło zatańczyć ze mną w teledysku!1
-T: O boże.
-Ch: Ale nie podniecajcie się za szybko bo tylko 10 z 20 będzie miało szanse tańczyć, i już chyba wiem kto to będzie.
Wszyscy wpakowali się do "mini busu" i pojechali. Gdy dotarli na miejsce, było strasznie gorąco. Dziewczyny przebrały się u bikini, które zawsze woziły ze sobą i przez ten czas kiedy cher nagrywała, one sie moczły u wielkim basenie, za studiem.
-T: Wiecie co, teraz do szcześcia są nam tylko potrzebni chłopacy i nic więcej.
-C: Mówiłaś coś?
-T: Oj sorka zapomniałam
-C: Hahah, nie no spoko już zaczeliśmy się dogadywać?
-T: A co z tą?
-C: Z Juliet?
-T: No czy jak jej tam.
-C: Pogodziłyśmy się, ona się z nim rozstała i koniec, nic więcej chyba nawet dobrze.
-N: Marzę o Zaynie.
Ochlapały ją wodą.
-C: Skończ już! ćpunie! hahah
-N: Wiecie co się tak zastanawiam to ćpanie nie jest takie złe, fajnie się czuje , tak...,tak,...tak... wyjątkowo
-T: No, jest taka zajebista faza, tak sie czujesz i ten chumor,ajjj
-C: Dziewczyny o czym wy myślicie?
-N: O extazie otku o extazie!hahha
Dziewczyny chłodziły sie w wodzie 2 godziny potem poszły się wysuszyć i godzinkę się poopalały.
-Ch: Wszyscy do mnie wybieram 8 tancerzy
-C: Przecież miało być 10?
-Ch: producent zmienił zdanie, chuj jeden. Więc tak trojaczki, Mark, Michael, Juse,Lux i i Viktoria.
-N: Kto to sa te trojaczki?
-Ch: No wy, a nie jesteście sostrami?
-T: Yeeee!!!!! Nie nie jesteśmy
-Ch: Aha, mała pomyłka, pss... Dobra idźcie się wszycy przebrać w stroje i zaraz zaczynamy.

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 157 Extasy

Nadszedł dzień ,, Indie Witajcie'' . Dzień był bardzo ciepły więc dziewczyny tak ubrały się w podróż. 
Strój Nicol. Był z wyczuciem stylu. Dodatki podkreślały całą stylówe. 


Na szarość postawiła Carly. Wyglądała olśniewająco jak zwykle. 















Na większy makijaż pozwoliła sobie Tori. Dobrała niesamowicie kolory które podkreślały jej karnację oraz jej sylwetkę. 
Po paro godzinnej trasie na reszcie są juz w Indiach. Po wyjściu z lotniska dziewczyny wsiadły w bus jak to zwykle i pojechali do pięknego hotelu. Cher była nietypową gwiazdą. Gdyż nie miała wielkich wymagań i była tak samo wyluzowana jak reszta. Z grupą dogadywała się zawsze  dobrze. Nie minęły nawet dwie godziny a dziewczyny już zaczęły tt . Między chłopcami z 1D a dzięwczynami dzieliło wiele kilometrów więc ich rozmowy nie były za długie. Ale w końcu takie wyjazdy wyostrzają bardziej uczucie. Dziewczyny do próby miały jeszcze miej więcej godzine . Więc postanowiły rozejrzeć się po Indyjskich straganach. Podeszły do drzewka na którym wisiało pełno wstąrzeczek. Obok drzewka stał staruszek.
-Straruszek: A panienki nie stąd prawda?
-Tori: Nie , nie z tąd ( usmiech )
-Staruszek: To panienki też nie będą wiedzieć do czego drzewko służy 
-Nicol: Czytałam gdzieś w jakieś książce spełnia życzenia czy coś 
-S: Panienki biorą to ( podał im wstąrzeczki ) zawiązujecie je na gałązce byle gdzie ale żeby wysiało . I co najważniejsze przy zawieszaniu wymyślacie życzenie, jak się spełni to panienki przychodzą tu i je odwiązują 
-Carly: W sumie czemu nie, szczęściu trzeba pomóc 
Dziewczyny wzięły od staruszka wstążki  . I każda pomyślała życzenie. I odeszły żegnając się ze staruszkiem. Przymierzały Indyjskie stroje i patrzyły na piękny krajobraz i myślały co tam ciekawego u chłopców. Czas na refleksje minął i dziewczyny musiały jechać dośc nie wygodną taksówką na próbe. Próba się zaczęła, dziewczyny jak zwykle dawały z siebie wszystko . Lecz brakowało im Daniell gdyż ona pojechałą w trasę ze swoim mężem. Mijały godziny. Próba skończona. A po próbie dziewczyny wraz z Cher udały się na aleje gdzie pięknie było widać zachód słońca. 
Cher: Ej laski wiecie co drętwo w tych Indiach 
-Tori: No trochę tak ale widoki 
-Carly: Srać widoki ja chce się bawić 
-Cher: I możesz się bawić ( nagle z kieszeni wyciągneła extase ) 
-Nicol: No to się zabawimy ( uśmiech ) 
-Tori: Ale czy tak można
-Cher: Można można dalej bierzecie 
-Nicol: NIe wiem jak wy ale ja biore 
Wszystkie wzięły i połknęły. I zaczęła się faza nie z tej Ziemi. 

niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 156 W końcu spokój

Mijały kolejne dni a Juliet ani słowem sie nie odzywała do Carly. Zresztą do nikogo jak by się zapadła pod ziemię. Harry dobijał się do niej, lecz i tak musiał jechać w trase koncertową z resztą. Dziewczyny właśnie miały zrobić tak samo Cher właśnie za parę dni ruszłą w trase a tancerze razem z nią.
-Tori: Dziewczęta niedługo kierunek Indie ( krzyczy i wskakuje na sofe)
-Carly: Łe tam nie interesuje mnie trasa chce pogadać z Juliet
-Nicol: No wiesz dobijasz się do niej a ona nic więc, może daj jej na jakiś czas spokój
-Carly: No muszę ( zasmuciła się i poszła na góre ) 
Dziewczyny jak zwykle pakowały się aż cztery dni przed trasą. W tym czasie u chłopaków :
Są w trasie koncertowej i właśnie szykują się do koncertu
-Niall: Ej stary ( patrzy na Harrego ) co z tobą? 
-Harry: Nie nic nic rozkojarzyłem się
-Louis: Hazza chodź przytule cię to przejdzie ( śmieje się )
-Harry: nie jest mi do śmiechu 
-Zayn: Nadal się nie odzywa?
-Harry: Juliet ani mi ani Carly nie dała oznaku życia nic a nic
-Liam: Nie dziwie się nieźle ją zrobiliście
-Harry: Liam ty jako nasz ojciec  ( zaśmiał się ) powinieneś mi doradzić
-Liam: Powiedz jej prawde, nic więcej nie mówie bo znowu będzie że udzielam rad innym a sam w własnym małżenstwie nie umiem sobie poradzić 
-Zayn: Przecież jesteś zajebistym mężem ( śmiech) 
-Daniell: Zayn ale to mój mąż nie twój ( zaśmiała się )
-Liam: Kotku ( przytulił od tyłu Daniell) dobrze że my nie mamy problemów ( zaczęli się całować )
-Harry: Idźcie się całować gdzie indziej nie na moich oczach 
-Louis: Na moich też nie bo tęsknie za tymi namiętnymi wargami Tori
-Zayn: Nicol właśnie zadzwonie do niej mojego słoneczka ( wyszedł ) 
-Niall: A mnie to nie rusza mi wystarczą batony ( śmiech )
Nadszedł ostatni dzień przed wyjazdem dziewczyn, gdy do drzwi ktoś zadzwonił
-Nicol: Otworze ( krzyczy )
-Tori: Otwórz ( drze się z góry )
-N: No a co powiedziałam ( krzyczy )
-Carly: Do cholery otwórzcie bo od tego jebanego dzwonka kurwicy dostane 
Nicol otworzyła drzwi a tam Juliet, która speszona stoi na progu 
-N: Wchodź ( otwarłą szerzej drzwi ) Carly ktoś do ciebie 
-Carly: Jeśli to znowu ten jebany listonosz który chce żebym podpisała jakąś paczke to mu daj wpierdol
-Juliet: Nie tym razem ( kzyknęła ) 
W tej chwili Carly zbiegła po schodach i rzuciła się na szyję Juliet, lecz ta z niechęcią chciała tego. Nicol poszła do Tori by nie przeszkadzać w rozmowie . 
-Juliet: Mogę ( spojrzała na kanape i usiadła )
-Carly: Słuchaj przepraszam cię wiem że zachowałam się jak kompletna idiotka  
-Juliet: Tak zachowałaś się tak , nie wiedziałam że jesteś do tego zdolna, miałam cię za najlepszą koleżanke zawiodłaś mnie, ale ;w tym momencie Carly weszła jej w słowa ; 
-Carly: Nie wiesz jak mi głupio , na prawdę to tak zazdrośc i bach widzisz co się stało 
-Juliet: Carly daj mi skończyć 
-Carly: przepraszam, mów dalej
-Juliet: Ja dla swojej miłości życia w twoim przypadku to Harry, zrobiła bym to samo. Wiem że go kochasz ale ja do niego poczułam to samo. Jego intelekt, jego uśmiech, jego oczka i on cały Boże to szczęście którego szukałąm przez wiele czasu. Mama zawsze mi powtarzała ,, Juliet jeśli spotkasz chłopaka który obdarzy cię taką samą troską jak my nie rozglądaj się to miłość '' i ja właśnie tą troskę i nie tylko znalazłam u Harrego. Na początku gdy go spotkałam a on byłwtedy z tobą pomyślalałm Carly ty szczęściaro masz to wszystko dla siebie. Później wasz związek się rozpadł, ja z nim zaczęliśmy się spotykać. Później akademik, noce spędzone razem. I nagle ty , znowu się pojawiłaś w jego życiu. A tak praktyczniej to  w naszym życiu. Myślałam że wiesz o mnie i nim 
-Carly: Bo dowiedziałąm się w dzień zaliczeń. Czy dopiero wtedy byliście razem ?
-Juliet: Niee już przed zaliczeniami byliśmy . Nic nie widziałaś ? ( wyciągnęła swojego iPhona weszła w tt ) 
Widzisz? to my . Szczęśliwi , całujący się . Kocham go ja nikogo innego tak nie pokochałam jak jego. 
I wtedy zapadła cisza. Carly trzymała iPhona Juliet w ręku i przyglądała się zdjęciu . Nie wierzyłą w to. Zrozumiała jak ona zraniła i jak ją zraniono . 
-Carly: Więc jednak, to ja rozpieprzyłam ten związek już chciałam cię o to obwiniać ale to przecież ja jestem wszystkiemu winna ja nie ty
-Juliet: No ja nic nie zrobiłam więc nie miała byś prawa obwiniać mnie . Zrozum ja go kocham ale ja nie mogę tak postąpić w twoimi przypadku. Ty go kochasz o wiele bardziej , widze jak cierpisz i wiesz co żal mi ciebie. Nie chce stracić chłopaka marzeń ale ty pasujesz do niego o wiele bardziej. Gdybym z nim była straciła bym ciebie. A tak będę mieć was dwóch . 
- Carly: ale tak opowiadałaś że to twoja miłośc i chcesz się poddać ? 
-Juliet: Ja to widzę że ty cierpisz i to w pewien sposób da mi satysfakcje bo wiesz
-Carly: Satysfakcje jaką taką że jestem dobita doszczędnie ( wstała ze zdenerwowania )
-Juleit: Tak bo od początku byłaś lepsza a teraz to ja jestem górą 
-Carly: Jesteś aż tak podłą ?!
-Juliet: Gdybym byłą podła, w tej chwili byłą bym razem z Harrym w łóżku a nie jestem i chce żeby on był szczęśliwy z tobą moją najlepszą koleżanką ( przytuliła ją) Kocham cię mała 
-Carly: Boże( rozpłakała się i rpzytuliła Juliet) ja ciebie też dziękuje 
Oby dwie zaczęły płakać, ale po chwili nadeszła radość. Od razu i Juliet i Carly wysłały sms Harremu. I właśnie w tej chwili Carly zaznała wyciszenia i ze spokojem na nastepny dzień może lecieć do Indii. 

sobota, 18 maja 2013

Rozdział 155 Szampan

Przylecieli do domu. Wszyscy się ogarnęli. Pani Danka pogodziła się z Carly i poleciała do Polski, bez wyrzutów sumienia. Czas dalej płynął. Dziewczyny zrezygnowały z pracy gdyż miały wielki dorobek z trasy koncertowej, i stwierdziły że praca na etat nie przyda im się, więc ten czas postanowiły nacisnąc na nauke.
* Dwa tygodnie później...
-Nicol: Ej laski wiecie że dzisiaj zakończenie semestru ?
-Carly: No ( uśmiech )
-Tori: Jest ta jakaś impreza kończąca to wszystko co nie ?
-N: No dzisiaj zaliczenie o 15 a o 18 impreza
-T: Wiecie już jest 12:30 idę się uszykować
Dziewczyny uszykowały się i z presją poszły na zaliczenia. Każda z dziewczyn w oddzielnej sali czekała na wejście do sali śmierci. To tam właśnie miały zdawać...  Po dwóch godzinach wszystkie wyszły nadal pod presją gdyż wyniki miały się ukazać dopiero na spotkaniu zwanym imprezom . Tori, Nicol zadzwoniły po swoich chłopaków, a Carly niestety musiała iść sama gdyż nie była już z Harrym. Ale on też miał tam się pojawić. Wróciły do domu, każda poszła do swojego pokoju przebrać się w niezmieski strój.
 Ubranie Tori było olśniewające i ze stylem. Louis nie mógł być gorszy i również swoim stylowym szykiem dorównał Tori.

Carly postawiła na niebieski w którym faktycznie było jej twarzowo. Miała nadzieję że olśni Harrego.
Nicole wybrała akcent na biel a reszte czerń. Zayn wyglądał również oszołamiająco jak zawsze.
Nadeszła godzina 17;40 chłopcy mieli przyjechać po dziewczyny swoją limuzyną więc tak też zrobili. Punktualnie zadzwonił dzwonek. Dziewczyny zarzuciły na siebie lekkie nakrycia i wyszły. Najpierw wsiadła Nicol z Tori, później Carly. Nie dało się nie zauważyć że Harry co chwile spogląda na nią kontem oka, lecz nic nie mówi.
-Louis: Kiciu wyglądasz ślicznie ( pocałował Tori )
-Tori: Weź Loui przestań denerwuje się jak nie zdałam ( wtuliła się w jego ramie )
-Louis: Zdałaś na pewno ty jesteś moja zdolniacha ( złapał ją za podbródek i pocałował )
-Nicol: Wiecie ja się tylko trochę uczyłam tego wszystkiego co miałam, a no niby odpowiedziałam na wszystko ale nic nie wiadomo
-Zayn: Zdasz mówie ci to ( złapał ją za rękę)
-Harry: Ciekawe czy moja niunia zdała
-Carly: Twoja niunia ( zdziwienie )
-Harry: No tak , a nie mówiłem ci wiesz ja i Juliet
-Carly: Juliet czy ja dobrze mysle Juliet Brow ?!
-Harry: Tak twoja kumpela i ja jesteśmy tak jak by razem
-Carly: Tak jak by.. nie no okey nie mam się co czepiać w końcu ty i ja..( przerwała)
-Louis: Ooo to już tu wasz akademik
-Tori: Nie nasz naszych znajomych ( pocałowałą go )
Wyszli. I rozeszli się po sali. Jak wiadomo najpierw wyniki. Gdy dzięwczęta się dowiedziały że zdały był wielki hałas, tak krzyczały ze szczęścia że trzeba było ich uciszać. Nagle zaczęła grać muzyka, z szybszych kawałków przechodziłą na wolniejsze i tak w kółko. Nicol, Zayn i Peter świetnie się dogadywali nikt nie miał o nic żalu. Tori i Louis tańczyli prawie przez cały czas na środku parkietu. A Carly przyglądała się Harremu i Juliet z zazdrością. Nagle zobaczyła jak się całują całkiem zmiękła . Postanowiła że musi coś zrobić. Zauważyła że na sali jest wiele szampanów które są jeszcze nie otawrte. Wzięła jednego. Staneła blisko Juliet i Harrego, nawet jej nie zauważyli gdyż byli zajęci wpychaniem sobie języków do gardła. Wstrząsnęła mocno szampanem i BACH wybuchło. Szampan wybuchł prosto na nich. Muzyka przestała grać gdyż było słychać huk.
-Juliet: Carly oszalałaś ! jestem cała mokra, co ci odbiło
-Harry: Carly wytłumacz to ( krzyczy)
- Carly: Ale ja nie chciałam ( zgnębiła się )
-Harry: O co ci chodzi?! Nie chcesz ze mną być, jesteś o mnie zazdrosna co się z tobą dzieje
-Carly : Ja ja nie wiem ( szybko wybiegła z sali)
-Juliet: Jestem cała mokra co ja zrobie jak ja wyglądam
Nagle Tori i Nicol podbiegły do Juliet i wzięły ją do łazienki, a Harremu powiedziały aby poszedł pogadać z Carly która siedzi przed akademikiem na ławce.  Zawsze tam siadała gdy miała coś do przemyslenia.
-Harry: Pojebało cię ?!
-Carly: Może tak na początku chociaż powiedział byś moje imie
-Harry: Słuchaj ( usiadł obok niej ) wiem minęło nie wiele czasu odkąd
-Carly: Nie powracajmy do tego nie chce ( spuściła głowe na dół)
-Harry: Musimy.. teraz jak już zaczęło mi się układać znowu cos robisz, ten szampan to po co to zrobiłaś tak wiem jestes zazdrosna ale żeby takie coś
-Carly: Nie wiem co mi odbiło widziałam jak się z nią całowałeś, wiesz brakuje mi ciebie twojego dotyku ciepła wszystkiego
-Harry: Ale wiesz że nadal bys to miała gdyby nie tamto
-Carly: Wiem ( wstała ) Ale ludzie popełniają błędy, ale i tak teraz chociaż coś powiem to nic nie zmieni bo już znalazłeś kogoś
-Harry: Wiesz że ja
-Carly: Nic nie mów ( pocałowała go )
Gdy nagle przed akademik wychodzi już co nie co wysuszona Juliet
-Juliet: Harry !
-Harry: Juliet słuchaj to nie tak
-Juliet: Carly serio najpierw szampan teraz to, myślałam że ci już przeszło z Harrym mogłaś powiedzieć a nie ( opadły jej ręce i uciekła )
-Carly: Boże co ja robie
-Harry: Co my zrobimy, ja cię nadal kocham
-Carly: Teraz to jest trudniejsze niż myślisz ( załamała się )
Carly wyciąga telefon. Próbuje dodzwonić się do Juliet, lecz ta cały czas nie odbiera telefonu.




piątek, 17 maja 2013

Rozdział 154 Godzinna rozmowa

Siedziały 5 minut w głuchej ciszy i czekaly aż któraś coś powie.
-T: Dzisiaj wraca Niki z Zaynem.
-Z; No wracają wracają ciekawe jak tam
Nagle słychać jak ktoś w zamek od drzwi wsadza klucz. Nagle wchodzi Nicol .
-N: Hej ( położyła bagaże i przytuliła dziewczyny )
-T: Hej kochanie jak tam ( uśmiech ) słuchaj pani Danka u nas jest ( szepnęła )
-N: No dobrze było ( uśmiech) ale czemu ( spojrzała na dziewczyny )  Dzień dobry pani Danko ( krzyknęła )
-T: Wiesz co jak chcesz idź się ogarnąc a my powkładamy twoje rzeczy do prania itp. ( uśmiech )
-N: Dziękuje ( poszła w podskokach na góre)

 W tym czasie u chłopaków.. *
-Zayn: Siemaaaa ( otwiera drzwi i krzyczy )
-Niall: Zią ( rzucił się na niego ) tęskniłem ( śmiech )
-Louis: No cześć stary teśkniłem ( smutne oczy )
-Z: Ja też ( śmiech ) Ej dobra a tak w ogóle ale burdel ale uj z tym gdzie Harry ?
-Louis: Carly on wiesz
-Z: A okey ogarniam co było ..
Zayn ogarnął swoje bagaże, poszedł do łazienki wziął prysznic i wrócił pogadać z chłopakami.


Carly jest już w Niemczech i właśnie poznała się z nową grupą. Już od dłuższego czasu nie ma z nikim kontaktu co ją dobija. Gdy nagle dostaje sms od Nicol
* Sms
Hej Carly słuchaj gdzie jesteś, tak wiem że w Niemczech ale gdzie dokładnie ?!
- Berlin ale tylko przez pare dni po co ci to wiedzieć nagle ci się o mnie przypomniało
Kurwa nie myl pojęć wiesz gdzie byłam w Paryżu to miała wydzwaniac skoro i tak wiedziałam że nie odbierzesz , głupia nie jestem. Podaj hotel
- Hotel Adlon jak by co pokój 313

Nicole schodzi na dół do reszty kobiet.
-N: Słuchajcie jade do Berlina zabieram ze sobą Harrego
-Pani Danka: Nikola jak możesz chcesz Harrego przecież ty masz Zayn'a
-N: Nie nie nie o to chodzi biore go do Carly jak ja ich nie pogodze to już nic sie nie da zrobić .
-P: Jezu Nikola dziękuje ci ( przytuliła ją )
-Zuzia: A weżmiesz mnie ze sobą w Berlinie są zajebiste sklepy
-T: Zuzia pojebało cię Nikola jedzie w słusznej sprawie a ty o ubraniach ty weź się szykuj bo za pare dni jedziemy w trase koncertową z Cher
-N: Jezu zapomniałam .. ale ja będę mieć zaliczenia
-T: No łał ja też musimy to zgrać bo nie wyrobimy mówie ci
-N: Dobra ide się ogarnąc jade do chłopaków i Berlin witaj
Nikola szybko poszła na góre ogarnąć się i szybkim tempem wzięła kluczyki od swojego samochodu i pojechała do chłopaków. Stanęła przy ,, domofonie'' gdyż trzeba było przy nim stanąc aby brama się otwarła. Chłopcy otwarli brame a Nicol wjechała. Weszła szybko do domu.
-N: Harry jedziesz ze mną dalej
-Harry: O co ci chodzi ?
-Zayn: No właśnie ( dziwnie spojrzał na Nicol)
-N: To twój lot życia
-Z: A może ci się pomyliły osoby może miałaś mnie wziąśc
-N: Kotku wytłumacze ci to później . Harry dalej ( złapała go w nadgarstku i pociągneła za sobą )
-Louis & Niall : Też chcemy jechać
-N: Nie dziś ( uśmiech ) pa ( przesłałą chłopakom buziaczki )
Weszli do samochodu i szybko pojechali na lotnisko . Wysiedli, Nicole cały czas ciągnęła Harrego gdyż ten nie chciał iść. Bilety wszystko gotowe gdyż dla vipów wszystko jest. Weszli do samolotu
-Harry: Kurwa Nicol co ty robisz gdzie lecimy ? po co ja lece
-N: Zapnij pas i się nie bulwersuj
-Pilot: Wylatujemy do Berlina proszę zapiąc pasy
-H: Nie, nie ja wychodze
-N: Nigdzie nie idziesz ( złapała go za kolano )
-H: Nie chce do niej lecieć
-N: Musisz zrób to dla mnie proszę
-H: Ale żebyś wiedziała robie to tylko i wyłącznie dla ciebie
-N: Przecież wiem że ją kochasz
-H: Po tym co zrobiła to dla mnie już prawie nie istnieje
-N: No właśnie prawie
I tak lecieli aż wylądowali. Po wyjściu z samolotu złapali taksówke i pojechali pod dany adres hotelu. Wysiedli. Weszli do recepcji. Poprosili by zaprowadzono ich do pokoju 313, lecz to tak nie działa. Musieli przekonać recepcjonistke że są umówienie z Carly. I tak dała się namówić, weszli do windy.
-Harry: Niki ja nie wiem czy chce tam wchodzić
-N: Proszę cię.. ( nagle przerwał im rozmowe telefon)
* N: Tak słucham
Zayn: Wytłumaczysz mi dla czego jesteś w Berlinie co tam robisz z Harrym ?
-N: Tak bardzo mi nie ufasz ? Dobra nie chce kłótni idź do Tori opowie ci wszystko od początku do końca.
Dojechali, byli już na trzecim piętrze gdzie znajdował się pokój Carly . Staneli przed drzwiami pokoju
-N: Gotowy ?
-H : Nie, ale
-N: Jesteśmy tu właź
Zapukali i usłyszeli cieniutki i zapłakany głos Carly ,, Proszę '' Weszli do środka.
-Carly: Nie myślałam że przyjedziesz z nim ( zmierzyła wzrokiem Harrego )
-Harry: Teraz z nim ?!
-C: Tak wiesz już nawet zapomniałam jak masz na imie
-H: Widzisz po co my tu przylecieliśmy ( spojrzał na Nicol)
-N: Do cholery siadajcie oby dwoje
-C: Już dobra dobra ( udawała twardą )
-H: Moge usiąśc na drugim koncu łóżka
-C: Boisz się nawet koło mnie siedzieć ?
-H: Żebyś wiedziała
-N: Spokój ( krzykła ) Przeżyliście tyle pięknych chwil chcecie przez jeden błąd skreślić wszystko
-C: Ty akurat o tym to wiesz za bardzo nie masz co gadać ty i Zayn
-N: Carly nie wkurwiaj mnie jeszcze będziesz dziękować, teraz do rzeczy Harry nie możesz byc wkurwiony o jedną ,, małą zdrade '' to wiesz taki impuls. A tak po za tym pamiętasz sprawe z Taylor
-H: O przepraszam wtedy Carly była z Niallem
-C: No i co kurwa miałam prawo ty się pieprzyłeś z tą suką a ja poszłam na kolacje z Niallem.
-N: Dobra nie wstrząsajcie nowej kłótni. Macie się pogodzić rozumiecie ( usiadła po turecku ) Mnie to też boli bo widze jak to wyglądało ze mną i z Zaynem ( zaczeła płakać) ja wiem że wy bez siebie nie umiecie życ  . Pogódźcie się, wiem że wam jest ciężko ( wstała ) będę na dole ( wyszła)
Po godzinie Harry wraz z Carly wyszli na holl gdzie czekała Nicol.
-N: I co pogodziliście się ?
-H: Mysle że tak, Carly wraca z nami
-C: Słuchajcie muszę z wszystkimi pogadać
-N: Okej samolot jest jutro rano ( zmarszyczła nos )