Music

piątek, 3 maja 2013

Rozdział 141 Przylot chłopaków

Carly leciała kilka godzin, ale po tej dlugiej meczocej lataninie, wreszcie może odpocząć. Samolot doleciał do Londyny, Carly wysiadła, ubrana już cieplej, bo w końcu była tam zima.
-C: Kochanie!!(rzuciła walizki i podbiegła do Harrego, oczywiście co chwilę były im robione fotki)
-H: Jak ja się za tobą stęskniłem, chodź jedziemy do moich rodzicow i pojedziemy wspólnym samochodem bo kilka godzin drogi nas czeka na sto.
-C: O boże, znowu
-H: A ile dzisiaj podróżowłas?
-C: Koło 10 godzin , wyleciałm bylo jasno, ale tutaj znowu jest jasno zapomnilam o zmianie czasu.
-H: Heheh, będziesz mogla odpocząć, usiądziemy styłu w samochodzi i się prześpisz
-C: No to może juz jedzmy.
Carly z Harrym pojechali do rodziny Styles.
-M: O już jesteście w samą pore bo samochód jest już gotowy.
-C: Jaka ja jestem zmęczona
-M: Wiedziałam że będziesz więc skoczyłam ci po twoja ulubiona kawę
-C: Oj jaka pani kochana dziekuje
-T: Dalej do samochodu
Carly usiadła na tyle z Harrym, zaczeli gadać z rodzicami.
-T: I jak tam po pierwszym wielkim koncercie?
-C: Na początku stres, ale potem to juz rutyna, jutro mamy mieć nastepny.
-M: To bedziesz musiała wrócić/
-C: Nie, nie zalatwiłam sobię wolne na caly tydzień
Gadali tak długo z 2 godziny, potem Carly oparła głowę o ramię Harrego i zasneła ten po pewnej chwili zrobił to samo zrobilo się ciemno mieli podróżowac jeszcze 2 godziny.
-M: Zobacz jak oni słodko wyglądają
Tata Hazzy spojrzal w lusterko
-T: No, lubie takie zakochane mlode pary, zrób im zdjęcie wywołamy i zrobimy im prezent bo to juz niedługo będa ze sobą półroku.
-M: A faktycznie Ej czekaj gdzie ja mam aparat.
Mama Styles wyciągła z torebki aparat i strzeliła mlodym zkochańcom fotkę.Gdy dojechali był juz puxny wieczóre, podjechali po hotel
-M: Carly, Harry wstancie.
Oczywiście do okola samochodu stalo pełno foto-reporterów.
-C: Jeny juz jesteśmy?
-M: No jesteśmy, tata wyciąga walizki wstawajcie
-C: Harry kochanie wstawaj juz jesteśmy
-H: Daj buzi bo nie wstanę(Przysunela się do Harrego i namiętnie tak jak nigdy go pocałowała)
Przeciągli się i wyszli z samochodu umordowani, wzieli walizki i weszli do Hotelu, zarezerwowali pokoj jeden wspóny i ruszli w stronę windy oczywiście walizki zostały dostarczone do pokoju.
-C: Jeny, zaraz idę się myś i spać, jestem taka umordowana
-M: Nie, nei kochana jeszcze kolacja, narobilam tyle jedzenia że ktos to musi zjeśc
-H: Spokojnie mamo zjemy
Carly oparła gołwe o ramię Harrego i czekała aż drzwi od winy sie otworza i będą mogli wejść do pokoju, gdy weszli do apartamentu.
-C: Ale piekne pokoje
-H: Chodź ten pokój będzie nasz
-M: A wy razem macie zamiar spać?
-T: Matka, głodny się zrobiłem
-M: Oj no pytam się tylko.
-C: Tak razem, nic się nie wydarzy więc spokojnie.
-M: Nie no ja nic do tego nie mam, dobra chodźcie zrobiłam sałatkę i kurczaka.
Wszyscy usiedli do stolika i zaczeli jeść potem Carly sie wykapała i poszła spać, potem sie wykąpał Harry i polożył się koło Carly.
Nstępnego dnia rano
-T: Wstawać 10 ubieramy się, sniadnie i jedziemy na stok.
Wszyscy wstali, ubrali się i zjedli śniadanie, potem ruszli do samochodu i pojechali.
-T: Dojechaliśmy
Weszli na stok wykupili narty i kolejka górska wjechali na sam szczyt góry.

W tym samym czasi u reszty*
-T: Ciekawe jak tam u Carly.
-N: No zadzownimy do niej puxniej bo teraz u niej jest rano.
-T: Co ty gadasz oni juz maja południe
-J: Dziewczyny dalej idziemy na scenę
Dziewczyny wibiegły na scene i koncert się zaczoł.
Po koncercie Tori i Niki pojechały od razu do domu i zadzoniły do chłopakó
-L,Z: Siema Gity(posłali buziaki)
-N: Haha, na następny raz my cos wymyślimy
-T: Kiedy do nas przyjedziecie?
-L: No chcemy jutro przylecieć, ale Niall się tak napalił że jest z wami tam Justin więc też chce jechać i Liam tez przyjedzie do Daniell.
-N: No spoko, będziecie na naszym koncercie!!! WEEE!!!
-Z: Oj nie ciesz sie tak my was bedziemy obserwować jak wy tańczycie i was skomentujemy co nie chlopoki!
-L: No, zobacze jak tam moja Lejdis sobie radzi.
-N: No to idźcie już się pakować
-Z: Ej faktycznie trzeba się spakować, ale ile my możemy być u was?
-T: No 5 dni bo potem lecimy dalej,
-L: Łee ,szkoda, ale to co jakąś imprezke zaliczyny, spokojnie
Dziewczyny się rozłąćzyły i zadzwoniły do Carly
-C: Hej, jak tam po koncercie?
-N: A spoko, a jak tam u ciebie?
-C: A tez teraz własnie skończyliśmy jeździć bo zimno nam sie zrobiło
-T: A jak tam podróż
-C: Yyyyy.... Spoko
-N: Czyżby coś z Justinem?
-C: No tak trochę, ale on to chyba specjalnie zrobił bo jak juz każda zaliczył to.
-T: No właśnie
-N: Lol Tori on ciebie też?
-T: No Carly się dowiedziała jak miałaś pizde.
-C: Haha, tylko się nie kłóćcie proszę, ja już muszę kończyć bo sie rozbieram zadzwonię jutro
-N: No to pogasz z nami i chlopakami.
-C: A bo jutro chłopacy przyjeżdżaja , to na skype wam zadzonię, buziaki papa
-T,N: Pappa.

-H: Gadałaś z dziewczynami?
-C: No jutro chłopacy przyjeżdżaja do nich
-H: A faktycznie.
Harry z CArly i jego rodzicami pojechali do restauracji na gorącą czekoladę, a potem jechai do hotelu się uszykować, bo na następny dzień jechali na jakąs wielka krytą wyspę.
Nadszedł dzin przylotu chłopaków do Miami.
-T: Ej dziewczyny jesteście już gotowe?
-N: No czekaj wezmę kawy, a Daniell poszła do swojego pokoju po telefon bo zapomniała
-D: Juz jestem.
-N: No to możemy jechać.
Dziewczyny wynajeły sobie limuzynę, wsiadly do niej i pojechaly przed nimi kilka godzin drogi na lotnisko.
-D: Halo, Liam już lądujecie?
-L: Wiesz co zaraz chyba, bo się zrobiło zamieszanie w samolocie
-D: Cos się stało?
-L: Nie wim właśnie chyba ktoś zemndlał, ale nam nie kazali sie nigdzie ruszać.
-D: Boże, to uważajcie, my zaraz jesteśmy na lotnisko
-L: No my też już lądujemy.
Z boskiej limuzyny wysiadły 3 gorące laski w koło nich pełno paparazii, każda z pięknym uśmiechem na ustach szły zajebiście ubrane
Tak była ubrana Nicola włosy miala rozpuszczone, a paznokcie bordo.









Tak byla ubrana Daniell włosy miała w koczka, a paznokcie miętowe.









Tak ubrała się Tori, specjalnie dla Louisa założyłam kombinezon, włosy miała w wysoka kitkę.










-T: To nie sa czasem oni?
-N: Spokojnie, domyslą się że to jesteśmy my.
-D: A niby czemy sa tak daleko
-N: Mogę sie załóżyć że Louis ją pozna bo tym storju
-T: Masz coś do kombinezonów?
-N: Hahah, nie , jestem cieakwa czy mu się prezent spodoba.
-L: Kochanie!!(krzyczy z daleka Louis)
-N: A nie mówiłam
Tori podbiegła do niego i rzuciła mu się na ramienia, a reszta szła normalnie i  kulturalnie.
-Z: Ale entuzjazm Niki
-N: Też cię kocham(przytuliła go mocno, a on ja wziął za pośladki i podniósł
-Z: Mogłaś sie dla mnie tez tak ubrać jak Tori.
-N: Nie chciałam sobię wiochy robić
-Z: A ona chciała?Ona go kocha a ty mnie nawet nie przywitałaś
-N: Oj kochanie, no przepraszam(pocałowała go i poszli do limuzyny)
-D: Jak ja się za toba mężusiu stęskniłam
-L: Nawet nie wiesz jak mi cie brakowało
-D: Każda z par będzie miała osobny pokój
-Niall:  A ja?
-T: Nie obraź sie, ale masz pojedynczy
-N: Nie no spoko, ja jade tam dla Jb.
-T: Hahha, jaki swir, Lou mam dla ciebie prezent
-L: Jaki(podała mu torbę i od razu go wyciągnął)strój marchewki, ale boski, kombinezon, kocham cię
-Z: A ty mi cos kupiłaś(zrobił słodkie oczy pieska)
-N: No kochanie?
-Z: Wiesz ja mam dla cibie prezent(wyciągnął z walizki czekoladki)
-N: Boże te czkoladi sa przecież strasznie drogie
-Z: No trochę kosztowały, ale dla cibie wszystko
-N: Kocham cię i przepraszam.
Każda para złapała się za ręcę i poszli do limuzyny tylko biedaczek Niall nie mial kogo złapać.
-Z: Już się nie moge doczkeć, pójdziemy na plażę?
-N: No tylko my mamy jeszcze próbę, więc nie wiem czy będziecie na niej czy co?
-L: My wolimy miec suprise na koncercie
-T: Jak tam sobie chcecie(pocałowała Lou w pulik)
-N: A może mi się należą jakieś wytłumaczeni?
-Z: Za co ?
-N: Periie!!
-Z: A Justin to co ?
-N: O co ci chodzi?,
-Z: No o to że sie z nim przespałaś
-D: Spałas z Justinem?
-N: Tori też
-L: Słucham?
-T: Kurwa, zamknij sie czasem wiesz!
-L: Wiesz co i tak mnie kochasz?
-T: No, Lousi ja nie chciałam byłam upita
-L: Wiesz co jak byś mi powiedziała wczesniej to nawet bym tu nie przyjechal i kasy nie musiał bym marnować, bo ja nie mam zamiaru dłużej tu zostać. Kierwoco niech się pan wróci!!!
-T: Nie nigdzie pan nie wraca!!
-K: To sie zdecydujcie
-T: Do hotleu i ma pan go nie słucha!Nie chciałam byłam pijana
-L: Chcę to uslyszeć od Justina!
-T: Usłyszysz, tylko mi uwierz kochanie proszę cię (zaczeła płakać)
-Z: A ty co mi powiesz?
-N: Też byłam pijana
-T: Sam widziełes jak była nachlana.
-Z: No, ok wybaczę, ale jak to się powtorzy to nie wiem co z nami będzie
-N: A myslisz że bylo mi miło jak na gazetach widzialam jak ją obciskujesz?
-Z: Wiesz że to nic nie znaczy
-N: No tylko że ty mnie już nie raz zdradziłeś
-D: Przestancie to maja być nasze wakacje, a nie chwila wyznań!
-T: Wierzysz mi?
-L: Nie wiem.
Dojechali do hotelu i od razu poszli do Justina
-L: Czy to prawda że po pijaku z Tori?
-J: No chyba nie wiem nawet nic nie pamiętam
-T: No widzisz, może sie to nawet nie zdażyło
-L: No dobra tylko będziesz musiała trochę sie wysiliś żeby ci zaufał.
-T: Zrobię wszystko co chcesz, tylko mi wybacz!
-L: Oj no dobrze wybaczam ci(pocałowała go namiętnie tak jak nigdy
Rozeszli się do swoich pokoi chłopacy rozpakowali sie, a dziewczyny poszły na próbę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz