Mijały kolejne dni a Juliet ani słowem sie nie odzywała do Carly. Zresztą do nikogo jak by się zapadła pod ziemię. Harry dobijał się do niej, lecz i tak musiał jechać w trase koncertową z resztą. Dziewczyny właśnie miały zrobić tak samo Cher właśnie za parę dni ruszłą w trase a tancerze razem z nią.
-Tori: Dziewczęta niedługo kierunek Indie ( krzyczy i wskakuje na sofe)
-Carly: Łe tam nie interesuje mnie trasa chce pogadać z Juliet
-Nicol: No wiesz dobijasz się do niej a ona nic więc, może daj jej na jakiś czas spokój
-Carly: No muszę ( zasmuciła się i poszła na góre )
Dziewczyny jak zwykle pakowały się aż cztery dni przed trasą. W tym czasie u chłopaków :
Są w trasie koncertowej i właśnie szykują się do koncertu
-Niall: Ej stary ( patrzy na Harrego ) co z tobą?
-Harry: Nie nic nic rozkojarzyłem się
-Louis: Hazza chodź przytule cię to przejdzie ( śmieje się )
-Harry: nie jest mi do śmiechu
-Zayn: Nadal się nie odzywa?
-Harry: Juliet ani mi ani Carly nie dała oznaku życia nic a nic
-Liam: Nie dziwie się nieźle ją zrobiliście
-Harry: Liam ty jako nasz ojciec ( zaśmiał się ) powinieneś mi doradzić
-Liam: Powiedz jej prawde, nic więcej nie mówie bo znowu będzie że udzielam rad innym a sam w własnym małżenstwie nie umiem sobie poradzić
-Zayn: Przecież jesteś zajebistym mężem ( śmiech)
-Daniell: Zayn ale to mój mąż nie twój ( zaśmiała się )
-Liam: Kotku ( przytulił od tyłu Daniell) dobrze że my nie mamy problemów ( zaczęli się całować )
-Harry: Idźcie się całować gdzie indziej nie na moich oczach
-Louis: Na moich też nie bo tęsknie za tymi namiętnymi wargami Tori
-Zayn: Nicol właśnie zadzwonie do niej mojego słoneczka ( wyszedł )
-Niall: A mnie to nie rusza mi wystarczą batony ( śmiech )
Nadszedł ostatni dzień przed wyjazdem dziewczyn, gdy do drzwi ktoś zadzwonił
-Nicol: Otworze ( krzyczy )
-Tori: Otwórz ( drze się z góry )
-N: No a co powiedziałam ( krzyczy )
-Carly: Do cholery otwórzcie bo od tego jebanego dzwonka kurwicy dostane
Nicol otworzyła drzwi a tam Juliet, która speszona stoi na progu
-N: Wchodź ( otwarłą szerzej drzwi ) Carly ktoś do ciebie
-Carly: Jeśli to znowu ten jebany listonosz który chce żebym podpisała jakąś paczke to mu daj wpierdol
-Juliet: Nie tym razem ( kzyknęła )
W tej chwili Carly zbiegła po schodach i rzuciła się na szyję Juliet, lecz ta z niechęcią chciała tego. Nicol poszła do Tori by nie przeszkadzać w rozmowie .
-Juliet: Mogę ( spojrzała na kanape i usiadła )
-Carly: Słuchaj przepraszam cię wiem że zachowałam się jak kompletna idiotka
-Juliet: Tak zachowałaś się tak , nie wiedziałam że jesteś do tego zdolna, miałam cię za najlepszą koleżanke zawiodłaś mnie, ale ;w tym momencie Carly weszła jej w słowa ;
-Carly: Nie wiesz jak mi głupio , na prawdę to tak zazdrośc i bach widzisz co się stało
-Juliet: Carly daj mi skończyć
-Carly: przepraszam, mów dalej
-Juliet: Ja dla swojej miłości życia w twoim przypadku to Harry, zrobiła bym to samo. Wiem że go kochasz ale ja do niego poczułam to samo. Jego intelekt, jego uśmiech, jego oczka i on cały Boże to szczęście którego szukałąm przez wiele czasu. Mama zawsze mi powtarzała ,, Juliet jeśli spotkasz chłopaka który obdarzy cię taką samą troską jak my nie rozglądaj się to miłość '' i ja właśnie tą troskę i nie tylko znalazłam u Harrego. Na początku gdy go spotkałam a on byłwtedy z tobą pomyślalałm Carly ty szczęściaro masz to wszystko dla siebie. Później wasz związek się rozpadł, ja z nim zaczęliśmy się spotykać. Później akademik, noce spędzone razem. I nagle ty , znowu się pojawiłaś w jego życiu. A tak praktyczniej to w naszym życiu. Myślałam że wiesz o mnie i nim
-Carly: Bo dowiedziałąm się w dzień zaliczeń. Czy dopiero wtedy byliście razem ?
-Juliet: Niee już przed zaliczeniami byliśmy . Nic nie widziałaś ? ( wyciągnęła swojego iPhona weszła w tt )
Widzisz? to my . Szczęśliwi , całujący się . Kocham go ja nikogo innego tak nie pokochałam jak jego.
I wtedy zapadła cisza. Carly trzymała iPhona Juliet w ręku i przyglądała się zdjęciu . Nie wierzyłą w to. Zrozumiała jak ona zraniła i jak ją zraniono .
-Carly: Więc jednak, to ja rozpieprzyłam ten związek już chciałam cię o to obwiniać ale to przecież ja jestem wszystkiemu winna ja nie ty
-Juliet: No ja nic nie zrobiłam więc nie miała byś prawa obwiniać mnie . Zrozum ja go kocham ale ja nie mogę tak postąpić w twoimi przypadku. Ty go kochasz o wiele bardziej , widze jak cierpisz i wiesz co żal mi ciebie. Nie chce stracić chłopaka marzeń ale ty pasujesz do niego o wiele bardziej. Gdybym z nim była straciła bym ciebie. A tak będę mieć was dwóch .
- Carly: ale tak opowiadałaś że to twoja miłośc i chcesz się poddać ?
-Juliet: Ja to widzę że ty cierpisz i to w pewien sposób da mi satysfakcje bo wiesz
-Carly: Satysfakcje jaką taką że jestem dobita doszczędnie ( wstała ze zdenerwowania )
-Juleit: Tak bo od początku byłaś lepsza a teraz to ja jestem górą
-Carly: Jesteś aż tak podłą ?!
-Juliet: Gdybym byłą podła, w tej chwili byłą bym razem z Harrym w łóżku a nie jestem i chce żeby on był szczęśliwy z tobą moją najlepszą koleżanką ( przytuliła ją) Kocham cię mała
-Carly: Boże( rozpłakała się i rpzytuliła Juliet) ja ciebie też dziękuje
Oby dwie zaczęły płakać, ale po chwili nadeszła radość. Od razu i Juliet i Carly wysłały sms Harremu. I właśnie w tej chwili Carly zaznała wyciszenia i ze spokojem na nastepny dzień może lecieć do Indii.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz