Music

sobota, 11 maja 2013

Rozdział 149 Przyjazd

Nagle ktoś dzowni do drzwi
-T: Otworzysz?
-L: No, Hej
-Z: No hej fajne gacie(wparowała do domu)
-T: Louis kto to, co ja teraz sama zrobie ci w Paryżu, ta w Polsce, mam nadzieje że zamieszkasz ze mną przez ten czas.
-Z: Kogo ja słyszę, siostrę?
-L: Tak idź jest w salonie.
-Z: Ale chata
-T: Zuzia?!?!
-Z: Tori!!!
Podlecialy do siebie i zaczeły sie obciskiwać
-L: Mogę wiedziec co się tu dzieje?
-T: Własnie czemu przyjechałas?
-Z: No mówilas mi przecież że weźmiesz mnie do siebie na ferie, a ja wczoraj je własnie zaczełam
-T: A faktycznie, zapomniałam.
-Z: Ale Lousi jest jakiś takiś niezadwolony
-T: Nie przeszkadza ci to kotku?
-L: Nie no nawet sie cieszę moje słonko nie będzie sam.
-Z: O jak słodko, a co jest z resztą?
-T: Niki z Zaynem w Paryżu, a Carly się wkurzyla i wrocila do Polski.
-Z: To pewnie ja widziałam u nas w Polsce na lotnisku, ale nie chciałam dowierzyć
-T: To dobrze że doleciała
-L: Kawy?
-Z: Z wielka chęcią
-T: Walizki daj będziesz mieszkać u Carly
-Z: Łośś!! A to co za nowy piesek?
-T: Lousi sobie psa kupil Nori.
-Z: Slodziutka.
-T: Zajebiście wyglądasz!
-Z: Wiem
Tak była ubrana siostra Tori, włosy miala rozpuszczone i zero makijarzu.








-T: Ale się zmieniłaś od ostatniego razu ( śmiech )
-Z: Wyładniałam żartuje -,-
-L: Jesteś tak ładna jak siostra ( uśmiech )
-T: Ta śliczne że och i ach ( śmiech )
-L: No pewnie ( uśmiech) wiesz co ja już będę leciał zobaczymy się później ( pocałował ją i poszedł )
-Z: To co my siorka na zakupy
-T: No pewnie ale musze się uszykować
-Z: okey poczekam ( usiadła na sofie)
Tori ubrała się i poszły razem na zakupy.










W tym czasie w Polsce. Carly z wielkimi walizkami zawitała w progu domu. Oczywiście w masakrycznym stanie. W domu zastała jedynie Marco.
-Marco: Carly ( zdziwienie)
Nagle Carly podniosła głowe a tam twarz zapłakana w tuszu do rzęs. Od razu rzuciła walizki i przytuliła się do brata. Ten kazał iśc jej do salonu i wypić coś. W tym czasie on zaniósł walizki na góre, gdy już to zrobił usiadł obok niej. Carly wszystko opowiedziała Marcowi a ten sam nie wiedząc co zrobić i co powiedziec zapytał
-M: Kochasz go czy w ogóle go kochałaś ?
-C: Marco głupie pytania zadajesz no oczywiście
-M: To czemu go zdradziłaś ( wstał ) wiesz że nie miałem z dziewczynami ciekawo i nie znam się za bardzo na ten temat ale zdradzić kogoś kogo się kocha
-C: Myślałam że zrozumiesz, tak z tobą gadać
-M: Albo byłaś nie wyżyta albo serio go nie kochałaś
-C: Przestań ( popchnęłą go ręką i poszła na góre trzaskając drzwiami )
W późniejszych godzinach przyszli Ania i Michał nic nie wiedziąc o tym że Carly przyjechała. Marco uświadomił ich co i jak że lepiej żeby nie zbliżali się do Carly . Mama i tata Carly przyjechali równo. Od razu Mama poleciała do Carly pokoju
-M: Córciu
-C: Nie chce rozmawiać ( włożyła twarz w poduszke )
-M: Musisz powiedzieć co się dzieje ( przytuliła ją )
-C: Ale ja nie chce, jedynie co teraz chce to świętego spokoju po to tu przyjechałam żeby mieć spokój
-Michał: Carly ( krzyczy)
-C: Wypierdalaj ( krzyknęła i rzuciła w niego poduszką )
-Mama: O ponosi cię
-C: Ciebie też by ponosiło jak bys zdradziła chłopaka powiedziała niepotrzebne rzeczy i wyjechała od tak
-M: Co zrobiłaś ( zdziwiła się )
-C: To co słyszałaś ( wstała szybko z łóżka ) Tak kurwa zdradziłam Harrego !
-M: Ale jak to ( załamała się ) nie tak cię wychowaliśmy
-C: Chuj mnie obchodzi że teraz myślisz Boże co z tą dziewczyną gdzie popełniliście błąd,  lepiej odejdz bo i teraz powiem nie potrzebne rzeczy
-M: Wiesz co może lepiej jeśli zostaniesz sama ( wstała zbliżała się do drzwi )
-Tata: Co tu takie krzyki
-C: Nic kurwa niech cała rodzina się zlecie zawołajcie jeszcze dziadków
-T: Moja droga jak ty się odnosisz
-C: Tak jak słyszysz wyjdźcie proszę was ( krzyczy )
-M: Chodź Artur lepiej jesli pójdziemy ( wyszli )
Mama z tatą wyszli i rozmyslali co tu zrobić żeby biedna Carly znowu była szczęśliwa. Równiez porozmawiali z Marco gdyż on mógł coś wiedzieć jak pozbyć doła Carly, lecz i tak nie miał pomysłu. Carly płakała dośc dłuższy czas gdy nagle zasnęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz