Music

piątek, 10 maja 2013

Rozdzial 148 Wyjazd Carly

 Po kilku minutach jazdy wreszcie dojechały samochodem zaparkowały za domem. Wbiegły do domu.
-T: Niki!?!?!?
-Z: Nie ma jej tutaj!
-C: A co ty taki zły?
-T: Ata, wkurwia mnie cały świat do okoła, będzie spoko, zaraz do ciebie przyjedzie Niki.
-Z: I przyjechałyście przed nią żeby wiedzieć co się tanie.
-C: Nie ja przyjechałam do Harego.
-Z: A ty Tori?
-T: No dobra ja przyjechałam sie dowiedziec co się stanie, bo wczoraj planowala już z toba zerwać i nie chce żeby zrobila cos głupiego, wiesz jak ona.
-Z: Ata nawet jeśli ze mna zerwie to co ?
-T: To pójdzie do Petera?\
-Z: A niech se idzie
-T: Już cię to nie obchodzi?
-Z: Nie, idź do Louisa bo przyjechała.
Tori pobiegła do salonu gdzie było Louis. Nagle wchodzi wkurwiona Niki.
-N: Wiesz co myślałam nad tym cała noc!!
-Z: I chcesz ze mna zerwać?
-N: Co?
-Z: No bo jesteś taka zdenerwowana
-N: Stracic takiego chłopaka nigdy!!
Nagle z pokoju wyskakuje Tori.
-T: To ty z nim nie zerwiesz?!
-C: Ona z nim nie zerwie?
-T: No nie!!
-N: Co  wy tu robicie?
-T: A tak sobie przyjechałyśmy
-N: Dziwne że tak szybko jeszcze przedemną, ale mniejsza o to. Sluchaj Zayn myślałam nad tym całą noc i powinnyśmy gdzieś razem wyjechać, bo cały czas sie teraz kłócimy, to jest bez sensu.
-Z: Kochanie(Wziął ją za kolana i podniósł wysoko w góre) Kocham cię!! Oczywiście jak chcesz to możemy nawet dzisiaj jechać.
-N: Tak myślalam nad Paryżem, miasto zakochanych.
-Z: No pewnie! Jak chcesz to możemy jechać nawet teraz.
-T: A co z Peterem wystawiłas go?
-Z: Znowu o nim a bylo tak miło
-T: Przeprasza, niezłość się
-N: Widziałam go jak gadał z jakąś i powiedziała mu grzecznie żeby z nią szedł na tą dyskotekę, ale się nie pokłóciliśmy jest wszystko ok.
-T: Aha, to my Carly już pójdziemy.(złapala ją za rekę i poszły założyć buty)
-Niall: Nie zostaniecie?
-T: Nie chciałyśmy mieć taki miły wieczorek jak kiedyś
-N: Czyli co palcóweczka?hahah
-T: Spadaj, to wyglada tak kadziemy się na sofie, obgadujemy różnych ludzi i wiesz takie tam babskie sprawy.
-C: A własnie kiedy przyjedziecie po psa?
-L: A spokojnie, spokojnie
-T: Louis nie spokojnei wy chciwliście to wy bierzcie Łoś się już na nią zaczyna rzucać, a może zorbimy tak że weźmiemy ją wychowamy, a wy weźmiecie na te kilka miesięcy Łosia bo z dwoma psami nie wyrobimy, teraz znowu nam się studia zaczynają.
-C: No i jeszcze nie będziemy na wszystkich zajęciach, bo kolejna trasa i ja nie mam zamiru powtórzyć tego numeru z Justinem
-H: Słucham?
-C: No przecież ci mówiłam że się przspałam z Justinem
-T: Carly !! Nic mu nie mówiłaś!
-C: O kurwa, wszystko ci wytlumaczę
-H: No proszę.
-C: Tylko że ja nie wiem jak się mam wytłumaczyć
-H: No brawo, a chociaż bylas pijana?
-C: Nie
-H: Wiesz co nic tu po tobie
-C: Przynajmniej jestem z tobą szczera.
-T: I już kurwa będziemy miały spierdolony wieczór.
-C: Nie Tori czekaj, nie będziemy nie bede płakać ani szlochać.
-H: Nie musisz
-C: Wiesz co ostatnio spotkalam Teylor i też mi powiedziała coś ciekawego, że z toba to nie raz i pewnie nie ostatni, chciałam ją uderzyć, ale sie powstrzymałam i bardzo dobrze zrobiłam, ja ci przynajmniej powiedziałam.
-H: Ja nic z nią nie robiłem
-C: Nie umiesz kłamać.
-T: Dobra(pocałowała Louis w usta) Carly idziemy!!! Niki mamy cię spakować?
-N: Jak byś mogła?
-T: Pewnie, Carly do samochodu, bo jeszcze cos palniesz zabardzo sie nakręciłaś(złapała ją za ręke)
-C: Nie jeszcze nie skończyłam, puść(wyszarpneła swoją ręke)
 Wiecie co wam powiem tyle łez przez was wylałyśmy, to jest bez sensu że was spotkałyśmy,  to było najgorsze co mogłyśmy zrobić.
-N: Carly przestań!! Co ty gadasz?
-C: Prawdę gadam, same problemy przez was, Bella i inne sprawy.
-H: Gdyby nie my nie znałybyście do dzisiaj Justina.
-C: I może nawet dobrze.
-L: Tori zrób coś, bo sie jeszcze coś stanie.
-T: Kurwa Carly jesteś nie powazna, wypierdalaj do auta.
-C: A jedź se kurwa do domu, ja lecę do domu, to jest bez sensu cały czas jedno i to samo, zdrada przeprosiny i cały czas takw kółko
-T: No i dojebałaś
-H: Wynoś się!!
-C: Zatrułeś mi tyle życia, jesteś jak taka bakteria!!
-H: Przestań!! (upuścil łzę)
-C: Nawet nie jestes prawdziwym mężczyzną, płaczesz!
-T: No teraz to już kurwa przesadziłaś (Staneła przed Carly obruciła ją do drzwi i pochła) do auta! Pojebalo cie?
-C: Nie nic mnie nie pojebało, jeszcze nie skończyłam
-T: Skonczyłas, wio do samochodu!!
Tori popchał Carly w strone samochodu, wsiadly i pojechay.
-T: Co cie opętało?
-C: Mam już tego wszystkiego dość, wracam do Polski
-T: A co z nami i koncertem?
-C: W dupie wszystko mam! Dzisiaj się pakóję i jutro lecę do Polski
-T: No teraz to już dojebałaś, wiesz co nie znałam cię z tej strony!
-C: Dobra prowadzisz czy dajesz mi lekcje życia.
-T: Wiesz co to jest chamskie
Dojechały do domu
-C: Idę do siebie
-T: To idź!
Tori wyciągła teefon i zadzowniła do Louisa. Wyciągla mleko czekoladowe i zaczeła je pić
-L: Hej i co Carly się ogarneła
-T: Wylatuje z Londynu, a jak tam Harry?
-L: Zamknął się w pokoju, to było chamskie to co zrobiła
-T: Nie wiem co jej odbilo, zawsze ona nas doprowadzała do porządku.
-L: Może pójdziemy na jakąs imprezke nie jest jeszcze, aż tak puźno
-T: No możemy wyluzuje sie trochę. To przyjedź po mnie.




 Tak ubrała się Tori, tym razem postawiła na kolory, włosy miała rozpuszczone, paznokcie miała pomalowane tak jak wczesniej czyli na taki lekki róż. Makijarz miała też jasny nie robiła teraz wielkiego makijarzu.




-T: Carly jade na imprezę z Louisem
-C: A jedź se gdzie chcesz
-T: Miłe
-L: Tori!!!
-T: Jade, pap. Już idę!!!
-L: Fajne buty
-T: Dziekuje kochanie, możemy jechać.
Pojechali do centrum w Londynie tam są zawsze najlepsze dyskoteki, wypili trochę, potańczyli i o 2 wórcili, oczywiście taxi.
-T: Dobra śpij już u nas.
-L: Dobra.
Położyli się u Tori w pokoju.
Nadszedł ranek 7 rano, Tori wstała
-T: Carly chcesz kawę? Carly? Wstawaj mamy dzisiaj próbę!! Carly!!
-L: Co się stało?
-T: Nie ma Carly, pewnie już pojechała
-L: A jednak. Chodź nie martw się idziemy na śniadanie zrobie ci naleśniki.
-T: Osz jaki ty romantyczny.
Zeszli na dół. Louis był w samych bokserkach, a Tori załozyla luźniejsza bluzkę, która zostawił jej brat.
-T: Wstaw wode na kawę ja muszę wejść na Skypa.
-L: Dzownilas do swojej rodziny?
-T: Własnie nie.
Usiedli przy stole z cieplą kawą i zaczeli rozmawiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz