Music

czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 140 Krowa!! i ferrie Calra ;p

Gdy Tori i Carly czekały na połączenie z chłopakami w pewnej chwii do ich drzwi zapukał uryczany Justin.
-T: Co się stało?
-J: Haha, jestem pijany!
Chlopacy byli już w kamerze, ale dziewczyny nie zauważyły tego
-C: Wiesz co sie w ogole stao?
-J: Nie co sie stało?
-T,C: Byłeś w łóżku z Niki
-J: Co, ale jaja, hahah
-C: Lepiej z tąd idź bo dzwonimy do chlopakó
-J: Do tych chlopakow?
-C: Cholera, Zayn zaraz ci to wytłumaczymy.
-J: Justinek chodź pojdziemy.
-T: No idźcie już idźcie już
-L: Ale Justin ma pizde, tak wczesnie?
-T: No właśnie tak wcześnie
-Z: Czekam na wytumaczenia! Gdzie ona jest?
-T: Bierze prysznic,słuchaj nie dogadasz się z nią jest totalnie uchlana, ona nawet nie wie że to zrobiłia, wybacz jej.
-Z: Yhymm...
-C: No uwierz!
-N: Tori!!
-T: Co?
-N: Widzę krowę!!
-T: Widzisz jak jest nachlana widzi krowe.
-C: Krowe?!?! Czekajcie idziemy zobaczyć.
Dziewczyny jak wściekłe wparowały do łazeinki
-C: Gdzie ty masz krowę!
-N: No za oknem
-T: O kurwa to jest krowa, ale tu jest syf, grafiti butelki po piwie
-C: I to jest najlepszy hotel w Miami?
-N: Muuu!!
-T: Umyłaś się?
-N: Tak, jeszcze się wytrę
Dziewczyny wróciły do chłopaków
-Z: Jaka krowa?
-C: Za oknem
-Z: Co? w tez jesteście pijane?
-C: Wiesz jaka jest melina za oknem krowy, butelki po piwie i wódce grafiti, chlew totalny
-L: Tak hotel 5 gwiazdkowy
-T: Jak nie wierzysz to jak przyjedziecie to sprawdzicicie.
Gadali do 20, a o 20.10 dziewczyny zeszły na kolację.
-N: Ale jestem głodna, przynajmniej kac mi już minął.
-C: No i bardzo dobrze
-J: I jak tam dziewczyny
-N: Odjedź
-J: Co ja ci takiego zrobiłem?
-N: No wiesz sam sexu nie uprawiałam, tyle razy ci już mówilam że mam chłopaka, a ty co?
-J: Wiesz jestem tak samo winny jak ty, bo to ty chcialas wino, i wiesz ja tez sam sexu nie uprawiałem
-N: DObra nie chcę się z tobą kłócić.
-J: Dobra, przypominam że jutro jest próba.
-C: No ok, będziemy pamiętać
-J: No, to narazie i smacznego(puścil oko do Carly)
Dziewczyny zjadły kolację i poszly do siebie. Umyly się i poszły spać, wyjątkowo wczesnie, bo następnego dnia o 8 mialy próbę. Następnego dnia rano dziewczyny wstaly o 7  ubrały się i poszły na śniadnie
-C: Mymm, wreszcie jakiś porządne śniadanie
-T: Płatki sa i tosty!
-N: Ooo i nawet jest kawa!
Nagle do Carly dzwoni telefon.
-C: Halo? Kocie?
-H: No hej bejbe, nie zapomniałas czasem o czymś?
-C: Urodzin dzisiaj nie masz więc nie
-H: Jutro sie zaczynają ferrie.
-C: No i co ? Kocie szczeguły, bo wiesz jaka mam pamięc
-H: No obiecałaś mi i mojej rodzinie że pojedziesz z nami na stok saneczkowy.
-C: A to już?
-H: No, nie pamiętasz tak się z moimi rodzicami umawialiśmy.
-C: Hazza, ale ja jutro mam pierwszy występ w Miami.
-H: Obiecałaś
-C: No wiem i jestem teraz w dupie, bo nie wiem co zrobić.
-H: Haha, najwyżej zadzonię do moich rodziców że nie pojedziemy
-C: A za tydzień?
-H: U nas ferrie trwają tydzień i akurat jutro sie zaczyna.
-C: Kurczaczki, ciebie kocham i nie chcę cię zawieść, ale zależy mi na tym wystepie
-H: No to jak chcesz, papa, kochasz mnie?
-C: Jak bym cię nie kochala to bym z toba nie była, głuptasie,papa, buziaczki.

-N: Harry dzwonił
-C: No kurde i nie wiem co mam teraz zrobić
-N: A co sie stało?
-C: Bo obiecałam rodzinie Harrego że z nimi pojadę stok i teraz nie wiem co robic bo u nich ferie zaczynaja sie jutro i Harry  robi sobie wolne i kurde nie wiem co mam teraz zrobić.
-J: Przez przypadek uslyszałem waszą rozmowę, jak chcesz to możesz jechać, jak chcesz to cię nawet podwiązę na lotnisko.
-C: No tylko jaki samolot teraz leci do Londynu?
-J: Spokojnie ostatni do Londynu leci o 19, więc leć się spakuj się i tak koło 14 bysmy wyjechali na lotnisko bo jedzie się kolo 4 godzin.
-C: Wielkie dzięki jesteś boski.
-J: Weź sobie kawę i kanapki na drogę, bo w moim busie są same słodycze i nic więcej bo nikt nic nie kupił.
-C: Spoko poradze sobię
Carlu wziela w wytłaczankę 2 kawy, dwa sandwiche i poszła sie pakować.
-C: Dobrze że wziełam ze soba wszystkie rzeczy. Kurta zioma jest....
-J: Hej pomóc ci?
-C: Wiesz co jeszcze jedna walizka
-J: Ile tam bedziesz?
-C: No cały tydzień, więc musze nabrac rzeczy jeszcze te kurtki zajmuja najwięcej miejsca
-J: A jakie wziełaś.


-J: Kurde cały czas mnie zastanawia skąd macie tyle markowych rzeczy?
-C: Pracujemy dla nike reklamujemy rzeczy i buty, co misiąc nowe reklamy, a rzeczy dostajemy do testowania i czasem nawet zamiast kasy, bo jest nam czasem nie potrzebna
-J: Nigdy nie widziałem niektórych rzeczy, które wy macie w sklepach.
-C: Edycja limitowana na zamówinie, ale dobra weźmiesz ta walizke a ja wezmę tą drugą, jeszcze pojdziemy na próbę, bo chce ćwiczyć ostatni raz, przed wyjazdem.
Walizki zaniesli do busu i zmierzali na próbę. Kty zrobili kilku godzinny trening Carly z Justinem udali się do autobusu.
-J: Chodź na koniec, tam jest najfajniej.
-C: Ale ty masz tu zajebiście
Carly się połozylam na łóżku
-J: A masz piękne oczy
-C: Dziękuje(lekko się zaczerwieniła)
Po chwili zaczeli się całować.
-J: Nie lepiej nie bo wyzwiesz mnie tak jak każda
-C: Eta, nie wyzwę, dajesz czadu
Justin zaczął rozierać Carly, Carly jego i się zaczeło, głośno nie krzyczała bo jeszcze by kierowca ułyszał, bo 12 minutach przestali.
-C: O boże jesteś zajebisty!
-J: Serio, dziekuje, żadna inna mi tego nie mówiła.
-C: Ale dobra masz tu łazienkę to sie umyję
-J: No masz tak na prawo.
Carly się wykapała i wróciła do Justina poszli na przód autobusu, gdzie był stół i zaczeli grac w karty i gadać. Po 4 godzinach podróży dojechali do lotniska
-C: Miami jest takie wielkie i tak daleko ma lotnisko?
-J: Wiesz co większoć jazdy to godzinne korki i dlatego.
-C: O boże "wielkie miasto",tak jak nasz hotel "% gwiazdkowy"
-J: Co, o co ci chodzi hotel jakiś nie tak, hahah
-C: Za oknem wczoraj z dziewczynami zauważyłysmy krowę!!
-J: Krowę?
-C: No jak wrócisz to sobie zobaczysz, ale dobra no to papa (pocałowali się w pulik i rozeszi)
Carly wsiadła do samoloty, bo leciał wcześniejszy i akurat się załapała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz