Mijały tygodnie, wszystko toczyło się idealnie, aż do pewnego dnia.
-T,C: Loui, Nicol wiecie co, źle się poczułyśmy weźcie nas do szpitala
-L: Idę po samochud, dziewczyny chodźcie i już jedziemy.
Loui jechał szybko jak tylko się dało. Dojechali do szpitala i od razu zostały przyjęte.
-D: Co paniom dolega?
-T: Od dwuch dni boli nas strasznie brzuch i mamy mdłości.
-D: To jest ciąża proszę pani.
-C: Co jaka ciąża przecież z moich chłopakiem się zabezpieczamy.
-D: Gumka mogła się przerwać
-L: No pan sobie chyba z nas żarty jakieś robi.
-D: Wydawało mi się że będziecie się cieszyć?
-T: Owszem cieszę się, ale my nawet nie planujemy ślubu, ja jestem tancerką nie moge przerwać teraz pracy, szefowa mnie wywali teraz mieliśmy ruszać w wielka trase taneczną.
-D: Niestety, ale panienki muszą się oszczędzać
-C: Nicol zadzwoń do Harrego bo nie wytrzymię.
Nicole zadzwoniła do niego i od razu przyjechał
-C: Co się stało, pyszczku
-H: Nie pyszczkuj mi tu jestem w ciąży Tori też.
-H: Co? jakiej ciąży
-D: Wie pan to jest cos takiego że pańska dziewczyna...
-H; Wiem do cholery co to jest ciąża, ale jakim cudem?
-D: No wie pan...
-H: Kurwa wiem jak powstaja dzieci matole, ale my nie możemy mieć dzieci nie jesteśmy jeszcze na to gotowi, ani nie wiemy jak się zajmować taki małym stworzeniem.
-D: Wie pan potrzeba czasu żeby nabrać pewności siebię.
-H: A o czasie niech pan nam lepiej nie mówi, bo nas prawie w domu nie ma.
-D: Ale co pan na mnie tak krzyczy to nie ja zrobiłem pańskiej dzieczynie dziecko.
-H: Przepraszam, ale ja sobie nie potrafie tego wyobrazić.
-D: Wyobrazi to sobie pan za 9 miesięcy na porodówce. Usg juz jest zrobione tylko teraz panie muszą przychodzić do mnie regularnie, a by sprawdzić czy dziecko się prawidłowo rozwija dobrze.
-T,C: No dobrze bo co nam pozostao w tej sytuacji.
Dziewczyny z chłopakami wyszły ze szpitala i pojechali do domu, przez cała droge nie padło, ani jedno słowo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz