Niki skończyła rozmowe z rodziną pochwaliła się co u niej. I wzajemnie u rodziny też spoko
-T: I jak tam w Polsce
-N: Wiesz dobrze tęsknią
-C: No nie dziwię się
-N: wiecie co nie chce stąd wyjeżdzać ale do domu też chce wrócić
-T: Ja mam tu swojego miśka nigdzie się nie ruszam
-N: No racja
-C: Niedługo występ
-T: No tak a później święta
-N: Do świąt jeszcze daleko daleko daleko
-T: Ale już można myśleć
-N: Wiecie kurde jaka jestem szczęśliwa ja i Zayn
-T: Ale wiesz tto chyba już ostatnia szansa
-N: Jak jeszcze raz się coś powtórzy to on dla mnie jest skończony
Nicole poszła spać tak samo jak Tori. Jedynie Carly gadała jeszcze przez, skajpaja' z Harrym.
Następnego dnia rano. Nicole wstała i zrobiła śniadanie. Wstała Tori
-T: Hej słonko ( przeciągnęła się i usiadła na krześle)
-N: Hej ( położyła talerz z kanapkami na stole i usiadła oparła głowe o ręce widać że była nie wyspana)
-T: Śniadanko ( wzięla kanapke)
Nagle do Nicole przyszedł sms
-N: Toruś podasz mi telefon leży obok ciebie
Tori podała
-T: I co to Zayn
-N: Nie nie Louis chce się spotkać ciekawe w jakiej sprawie
-T: Uważaj będę zazdrosna
-N: Wiesz nie muszę się z nim spotykać
-T: Ale spokojnie żartuje możesz się z nim spotkać
-N: Nie będzie ci to przeszkadzać
-T:Nieee
Nicole napsiała do Louisa żeby spotkali się na rynku. Nicole wzięła prysznic ubrała się w spodnie dresowe opuszczone w kroku do tego bluza i luźna koszulka oczywiście do zestawu musza być nike. Doszła na rynek Louisa jeszcze nie było.
-C: Hej Tori gdzie Niki
-T: Poszła na spotkanie z Louim
-C: Nie jesteś zazdrosna?
-T: O co
-C: No o nich
-T: Są przyjaciółmi nic więcej
-C: Dobra dobra ( usiadła na kanpie )
Dziewczyny rozmawiały z tego względu że kuchnia łączyła się z salonem i jadalinią miały wspaniały zasięg porozumiewania się. Przychodzi Louis
-N: Długo miałam jeszcze czekać ?( śmiech)
-L: Przepraszam chłopacy wrzucili mi rzeczy na dach serio na dach nie pytaj się jak to się stało
-N: Dobra nie pytam ( śmiech) o czym chciałeś pogadać
-L: Dobrze że jesteście już razem wiesz jaki Zayn jest szczęśliwy lubie go takiego ale mam nadzieję że nasze związki nie będą przeszkadzać w naszej przyjaźni
-N: No pewnie że nie głuptasie ( śpuściła mu czapke na oczy )
-L: Tak się chcesz bawić ( zaczął ją gilgotać )
-N: Nie nie nie ( krzyczała )
-L : Uwielbiam cię
-N: A ja ciebie to może nie jesteś moim mentorem
-L: I tak ma zostać
Wszyscy zaczęli się śmiać. A ich głupawki ciągnęły się w nieskończoność
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz