Music

czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 80 No to sie porobiło

Następnego dnia z samego rana już o 9 przyjechała cała paczka prócz Louisa.
-T: A gdzie jest Louis, pewnie śpi to co niech się wreszcie wyśpi w końcu siedział przy mnie kilka dni.
-N: Hehe, powiedział że przyjedzie później bo musi coś jeszcze załatwić.
-T: A wiesz może co?
-N: Nie nie mam pojęcia, wczoraj gadał z lekarzem nie wiem o czym, ale tylko słyszałam jak lekarz mówił " to się strasznie ucieszy" i nic więcej nie syszałam.
-T: Zobaczymy ja przyjedzie.
Mineła 11 i nagle do sypialnmi wchodzi Louis z bukietem niebieskich róż ulubionych Tori.
-T: Jesteś kochany, kocham cię nad życie.
-L: Ale to nie koniec niespodzianek, możesz wstać?
-T: No tylko mi pomóż
Tori wstała przy pomocy Louisa i usiadła na wózku, bo z powodu zabiego była cała obolała i ledwie się mogła ruszać. Louis wywiuzł ja na korytarz.
-T: ŁOŚŚŚŚŚŚ!!!!!!
Pies czekał na korytarzu, jak zobaczył Tori natychmiast do niej podleciał i sie rzucil na nią.
-L: Łoś przestań
-T: Nie, nie Louis spokojonie stęsknił się za mną ja zwłasza też. Kocham cię pieseczku.
Tori spojrzała do pokoju, a wszyscy byli uśmiechnięci.
-T: A lekarz wie że go przywiozlem?
-L: No oczywiście, wczoraj jak mi powiedziałaś że za nim tęsknisz to wpadłem na cudowny pomysł, w koncu Łoś jadł tylko wtedy jak dziewczyny mu nasypały karmę tak to nie jadł.
-T: Jak ty biedaku mogłes się tak glodzić?!!?
-L: Jesteś zadowolona?
-T: Wiesz co za bardzo mnie rozpieszczasz.
-L :Wiesz chcę dla ciebie jak najlepiej.
-C: Czemu my nie możemy być tacy szczęśliwi?
-H: A co nie jesteś ze mna szczęśliwa?
-C: Jestem, ale co to za związek jak ty nie jestes mi wierny!
-H: I cały czas będziesz się teraz tego czepiać?
-C: A co nie mogę, wiesz jak ja bym miała z kimś chodzić dla biznesu to pewnie byś mnie zostawił, albo coś w tym stylu.
-H: Ja taki nie jestem.
-C: No nie to powiedz mi jaki ty jesteś?
-H: Wiesz co ja się staram a ty mnie tak olewasz, dziękuje bardzo. Spadam z tąd bo nie mam zamiaru się z tobą kłóćić ZNOWU!.
-C: To idź sobię pewnie ten orengutan na cibie czeka.
-H: Wiesz ten orengutan może mnie doceni!
-C: Jak ktoś może cię docenić jak ty nie potrafisz docenić siebie, a ni żadnej innej osoby.
-H: Bo ty mnie znasz najlepiej?
-C: Znam cię już prawie pół roku może dłóżej i trochę o tobie wiem, i wiesz co się narazie o tobie dowiedziałam że zaliczas pierwsa lepszą, i idziesz dumny z siebie na przód. Idź juz lepiej!!!
-H: Nara.
Carly zaczeła strasznie ryczeć i przytuliła się do Nialla, a on ją tak mocno przytulił że się zaczeła śmiać.
-Niall: Widzisz poprawiłem ci chumor.
-C: Dziękuje.
-Niall: A może chcesz iśc ze mną na gorąca czekoladę?
-C: No pewnie.
Poszli do baru wypili czekolade bardziej się poznali i zaczeli opowiadać o sobie, czyli można to było nazwać randką.
-C: Jesteś zabawny.
-N: Oj dziękuje, a może wyskoczymy gdzieś  razem?
-C: No pewnie, a gdzie?
-N: A może do kina leci niezła komedia.
-C: No spoko.
-N: TO jesteśmy umówienie to jutro przyjadę po ciebię o 19.
-C: A ty już masz prawo-jazdy?
-N: No widzisz nawet nie wiesz że wczoraj zdałem za pierwszym razem.
-C: Serio to wielkie gratulacje, to czyli że będę pierwszą osoba, która z tobą podróżuje?
-N: No tak jakby.
-C: Wiesz co chodź do góry porzegnamy sie z nią bo ma mieć dzisiaj jeszcze jakies badania więc pewnie ja zaraz zabiorą.
Poszli do góry, nagle Niall złapał ja za ręke i pocalował.
-C: Wiesz co jest mi lepiej z toba niz z Harrym z toba mogę się dogadać, a z nim nie mam wspólnego języka.
Szli dalej, ale jak sie całowali i gadali nic nie wiedzieli że podgląda ich Harry.
W myślach Harrego*
-H: Zrobić coś z tym? a po co laska mnie olała, a tam dam sobię spokój z takimi.
Weszli do sali a Nicol z Zaynem już się ubierali, bo Tori przed chwilą wyszła na badanie.
-Z: A Loui gdzie?
-L: No hej sory musiałem psa zapiąć, możemy jechać.
-C: No możemy, ale tym razem prowadzi Niall(spojrzała na niego i się usmiechneła)
-L: Ej faktycznie przecież my mamy tu swiezo upieczonego kierowcę.
-Nicol: Serio?? No gratulację chłopie.
Wszyscy zeszli na dół i pojechali do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz