Carly zeszla na dół
-L: Co ty mu powiedziałaś że wyszedł taki zły.
-C: Nie chciałam sie z nim całowac i wielkie halo z tego robi, o jeny zaraz mu przejedzie.
-L: Wiesz nie dziwić sie że nie chciałaś się z nim całować w końcu nie ma Harrego i nie ma kto sie na to patrzeć co nie?
-C: Jak śmiesz?
-Z: Jak ty śmiesz się bawić moim kumplem?
-C: Ja się nim nie bawię po prostu nie mam pchoty.
-Z: A jakoś jak był Harry to miałaś.
-C: A co ci do tego?
-T: Proszę przestańcie nie lubię takiej atmosfery, a ty Carly źle zrobiłaś.
-C: To co mam się zmuszać do całowania?
-N: A co ci by zaszkodziło dać mu tego cholernego calusa co? teraz nawet nie wiadomo gdzie on jest.
-C: Jak to myślałam że wam coś powiedział.
-Z: Nie trzasnął drzwiami i wyszedł, mogła byś za nim pujść.
-C: A co ja jestem?
-Z: No nie wiem.
-C: Dobra żeby wam już był, pójdę go poszukać ok.
-N: No właśnie na to liczyliśmy.
Carly wyszła i poszła szukać Nialla.
-Z: To co zakochańce co robimy?
-T: No wiecie możemy w coś pograć?
-Z: Może w twistera?
-N: Tori jest jeszcze na pewno obolała, więc może w coś innego.
-T: Nie no spoko nawet dobrze mi takie coś zrbi.
-L: No dobrze to ja po niego pójdę.
-T: Ok, a ja pójdę wpuścić Łosia.
Louis przyniusł po grę. Wszyscy bawili się doskonale, Zayn i Louis cały czas rozśmieszywali dziewczyny bo wkońcu są z tego znani, śmiali sie krzyczeli wydawali różne dzięki, zapasy, i na końcu wszystko skończyło się na tym że skakali kto dalej do basenu.
W tym samym czasi u Carly.
-C: Cholera jasna gdzie on jest?
-Przechodzień, ładny przechodzień: Kogo szukasz to może ci pomogę?(uśmiechnął się przechodziń przechodzień do Carly)
-C: Takiego wysokiego blądyna, co ja ci tu będę go opisywać Nialla Horana szukam.
-PŁP: Aha to już wiem o kogo chodzi widziałem jak szedł do Ibizy.
-C: O wielkie dzieki.
-PŁP: Może pójdę tam z tobą teraz jest tak ciemno chodzą tu przeróżni zboczeńcy.
-C: A ty czasem nim nie jeste?(zaczeła się śmiać)
-PŁP: Nie ja nim nie jestem, ale za to jestem Markus.
-C: Miło mi Carly jestem, ale chodź już po niego bo pewnie się już upił.
-M: No spoko, to chodź do mojego samochodu tutaj stoi.
-C: Wiesz co ja będę czuła się bezpieczniej jeśli pójdziemy piszo.
-M: No dobrze.
Od razu poszli do Ibizy, Niall był już spity więc Markus zaproponowł że ich odwiezie. Carly się zgodziła, wsiedli i pojechali. Dojechali do domu wprowadzili go położyli na sofie.
-N: No widzisz i co jest już pijany z nim czeba inaczej rozmawiać, a nie, a to kto?
-M: Markus miło mi.
-Z: Ona jest zajęta, więc.. odsuńs ię troszkę
-N: Zayn no bez presady.
-Z: No przecież sobie żartowałem. Mam na ciebię oko koleś (zaczął sie śmiać i przymróżył śmiesznie oko)
-M: Hah, to może ja już pójdę?
-T: Nie chcesz kawy?
-M: Ni nie dziękuje ja już muszę jechać.
-C: Czekaj odprowadzę cię do drzwi.
-M: No ok.
Doszli do drzwi.
-M: Tu masz mój numer jak byś chciała się spotkać, bo musze przyznać że ładna z cibię dziewczyna.
-C: Wiesz muszę przyznać ładny z ciebię prechodzień i wiesz co przy tobię nie myśle o swoim byłym i to mi odpowiada, napewno zadzwonię.
-M: Dzwoń o której chcesz jestem do dyspozycji przez 24h zwłaszcza dla cibię.
Markus " przechodzień ładny przechodzień"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz