Nicola wróciła do domu a tam stała Tori z Carly.
-N: Co się stało?
-T: Ufam Louiemu, ale nie wiedziałam że zrobisz mi to, specjalnie to zrobiłaś po ostatnim razie co nie?
-N: Ale o co chodzi?
-T: Nie chce mi się z tobą gadać!
Tori pobiegła do góry.
-N: Zajebiście wyzwała mnie nawet nie wiem za co?
-C: Jeszcze się bezczelnie pytasz?
-N: Powiesz mi do cholery jasnej o co chodzi?
-C: Jak się całowałaś z Louisem to też nie wiedziałaś o co chodzz?
-N: Co ja się nigdy z nim nie całowałam!
-C: To zobacz sobię na gazete.
-N: NO przecież na tym zdjęcu ja go nie całuje, on mnie tylko glilgał.
-C: Jesteś żałosna.
Carly pobiegła do pokoju Tori i ją od razu przytuliła, a Nicol zadzwoniła do Louisa.
-N: Widziałeś to zdjęcie?
-L: Wiem widziałem przed chwilą wszystko wyjaśniałem Zaynowi, ale to na marne.
-N: No z Tori też nie jest za dobrze.
-L: Wiesz co lepiej by było gdybyśmy przestali się spotykać.
-N: Co ty sugerujesz?
-L: Muszę chronic swój związek z Tori. Narazie.
-N: Zadzwoniłam do Louisa i powiedział że lepiej będzie jak nie będziemy mieli razem nic wspólnegom, zadowolona?
-T: Czy ty mi coś sugerujesz?
-N: Nic, ale przez ciebie Louis nie chce się teraz do mnie odzywać
-T: A przepraszam bardzo to jest mój chlopak czy twój chyba coś ci się pomyliło kochanienka, wwiesz co lepiej się zamknij i nic nie mów bo niepotrzebnie pogarszasz sytuacje.
-N: Może lepiej by było gdybym wróciła do Polski? co ?
-T: Rób co chcesz mnie to już przestało inetersować.
Nagle dzwoni Zayn do Nicol.
-Z: Wiesz co ty serca nie masz ja tu załatwiłem taką kolację, a ty co ?
-N: To nie tak jak myslisz..
-Z: Nie przerywaj mi, jak się już całowaliście to mogliście zrobić gdzieś gdzie nikt tego nie widział.
-N: No kuźwa ja go nawet w twarz nie dotkłam, on mnie gilgał.
-Z: Wiesz co już więcej razy nie popelnię tego błedu. Nara.
-N: Wiesz co nie musisz sie już mna przejmować i tak wracam do Polski
-Z: A to sobie wracaj.
Rozmowa się zakończyła.
-C: Ty serio masz wrócić?
-N: Tak, bo jak dotąd to gdzie ja tam problemy, nie mam zamiaru żebyście się przezemnie pokłuciły ze swoimi chlopakami.
-C: Ogarnij się Tori zaraz przejdzie, a Louis z Zaynem o tym zapomną.
-N: Nie bo jak Zayn ma mi wypomić że go zdradzam na każdym kroku, albo cos w tym stylu to nie dziękuje.
-C: Zastanów się.
-N: Już wszystko przemyślałam, wyjeżdżam.
-T: Nie nigdzie nie wyjeżdżasz, ja już jestem spakowana taksówka jedzie, samolot mam zarezerwowany, a Łosia biorę ze sobą. Do zobaczenia.
-N: Co przecież ty nic nie zrobiłaś to wszystko moja wina.
-T: No i co z tego, ale ja już postanowiłam, list wam zostawiłam na łóżku, jak wyjde z domu to go przeczytajcie, narazie.
-C: Ja was kurwa nie obczajam, może zaraz wszyskie wróćmy do Polski, co?
Carly szybko zleciała na dół zanim Tori spakował rzeczy Łosia i zdożayła zadzwonić do Louisa
Tori wyszła z domu razem z Łosiem i wsiadła do taksówki.
-T: Poproszę na Lotnisko i nie zaszybko bo mój pies jedzie pierwszy raz autem. Dobrze?
-K Dobrze madam
-T: Dziękuje.
-K: Czemu panienka płacze?
-T: Mam juz tego wszystkiego dosyć chłopak mnie zdradził z moją najlepsza przyjaciółką, już chyba 2 raz.
-K: Jak to chyba?
-T: No wie pan za pierwszym razem mi wszystko wytłumaczył i mu uwierzyła, ale teraz to ja mu już chyba nie uwierzę.
-K: A kocha pani go?
-T: I to bardzo i tylko dlatego się wyprowadzam, nie chcę żeby widział jak cierpie.
-K: No chłopak jest od tego żeby być przy dziewczynie i żeby ją pocieszać
-T: No, ale on w ogóle nic nie wie że wyjeżdżam i sama nie wiem czy dobrze robie że się z nim nie rzegnam
-K: Robi panienka źle, ale to juz zależy od pani, a przyjaciółkom pani coś zostwaiła na pamiątkę?
-T: Tak napisałam list i zostawiłam tam moją złotą branzoletkę przyjaźni, które dostałyśmy na swoje 12 urodzinym, bo akurat się ta złozyło że mamy w ten sam dzien urodziny. Przepięknie nieprawdaż?
-K: Przepiękne
-T: Jesteśmy juz na lotnisku?
-K: Tak już otwieram pani drzwi.
-T: A ile płacę?
KIErowca wyszedł z auta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz