Music

wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział 78 No chyba nie!

Carly wyszła z domu. A Harry poszedł za nią, ona nie chciała słuchać.
Wsiadła do pierwszej lepszej taksówki i pojechała do szpitala. Wchodzi do sali Tori
-C: Jak się czujesz?
-T: A w miarę już się z tym pogodziłam że nie będę miała tego dziecka.
-C: Oj nie martw się wszystko będzie dobrze.(usmiechneła się i ją przytuliła)
-T: NO już jest wszystko spoko, psycholog mi w tym pomugł będzie jeszcze jeden raz, za kilka dni wyjdę tylko najpier muszą ustalic dlaczego ciąża została uniemozliwiona.
-C: No to super, a gdzie jest Louis?
-T: Nie wiem od 3 dni go nie widziałam idzcie się zapytać lekarza może jest jeszcze u psychologa? nie wiem.
-N: To ja pójdę sprawdzić.
Nicol poszła do lekarza się spytać gdzie jest Louis. Rozmawiała z lekarzem z 20 min i wróciła spowrotem.
-N: No Louis jest jeszcze u psychologa.
-T: Jeszcze, ale też mu się nie dziwić strasznie to przeżył.
-C: No właśnie widać.
-T: Ale dojdzie do siebię
-C: No napewno.
Nagle Louis wchodzi do pokoju gdzie leży Tori i od razu rzuca sie na szyję i zaczyna ją calować, ona zaczeła płakać.
-T: Nigdy więcej mnie nie zostawiaj na tak  sama, proszę!!!
-L: No przeciez miałaś całą resztę.
-T: Ale ty jesteś moją miłoścą życia, a oni są dla mnie przyjacielami i rodzenstwem, a nie miłościa życia.
-L: No dobrze kochanie, ale nie jesteś zła?
-T: Ale za co, za to że straciłam dziecko?
-L: No
-T: No co ty, to nie twoja wina to nie jest niczyja zasługa.
-L: A kiedy możesz wracać do domu?
-T: No za kilka dzni tylko śkończą badania.
-L: Wreszcie!
-T: A jak będzie wyglądało nasze życie po powrocie do domu?
-T: No wiesz ja pewnie będę musiała odpoczywać i pewnie moja mama przyjedzie bo lekarze do niej dzwonili. A Carly co ty taka przygnębiona?
-C: Tego czegoś się spytaj!
-T: Harry dowiem się o co chodzi?
-H: Ty nie możesz sie denerwować
-T: Mów bo jestem jeszcze na tyle silna żeby ci przywalić.(uśmiechneła sie i zaczeła sie śmiać tak jak cała reszta)
-H: Widzisz doprowadzam cię do śmiechu.
-T: No Hagrid mów dalej.
-H: No dobra, więc tak...
Harry opowiedzial cała historięi sie cieszył stasznie bo Carly wreszcie tego wysłuchała.
-T: Carly, przecież to jest biznes, przecierz chyba nie będą się całować, albo ruchać, co nie?
-H: No menadżer nic nie mówił na ten temat, ale i tak bym jej nie pocalował.
-C: No ta jasne, a zaraz będzie że musisz ją pocalować bo szef ci kaza, jesteś dupa totalna nie umiesz się mu postawić, chłopie masz już 19.
-H: No dobra ja mu się postawię, a on mnie z pracy wylej.
-C: Nie wyleje cię tyle kasy na niego zarabiasz że cię nie wyleje.
-H: A wiesz co kobieta mi nie będzie mówić co mam robić.
-C: A idź ty do cholery ruchać tego pawiana, mam cie głeboko tylko jak "ta ustawka" już straci termin ważności ebyś czasem do mnie nie przyjechał, bo tak to wielce odpierdalasz e mnie kochasz i w ogóle a tak to tylko ci na sex'sie zależało, a jak przyszło co do czego to własnego ziecka byłeś w stanie się wyżec.
-H: O jezu już tak nie lamentuj.
-C: Spierdalaj bo dostaniesz w morę, przepraszam lalusiów nie biję.(zaczeła sie smiać)
-H: No już się ciebie boję.
-C: Wiesz udeżyć cię nie muszę ale wystarczy że puszczę plotkę do gazety na twój temat i już jesteś skończony.
-H: hahahah jesteś dziecinna!
-C: No zobaczymy jak to będe dziecinna jak podam w gazecie że przez cały czas co byliśmy razem mnie molestowałeś!!
-H: Nie jesteś w stanie tego zrobić!
-C: Jutro rano idź do kiosku w każdej gazecie to będzie.
-H: Tylko się nie posikaj ze szczęści.
-C: Dobra skończ bo gadasz jak jakiś zasrany smarkacz.
Harry się zdenerwowałi pojechał do domu.
-T: Ty serio to zrboisz?
-C: Jak ją pocałuje to owszem, cały czas sie nie odzywałam jak patrzył na inne ale tego to już nie wytrzymie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz