Gdy Zayn i Nicol robili cyrki. Tori i Louis świetnie bawili się w domu. Najpierw głupkowali, przed internetową kamerą robiąc sobie zdjęcia. Później przeszli do sypialni Louis'a . Tam dopiero zaczęło się dziać. Tori grzecznie usiadła na łóżku, a Louis zasłonił wszystkie rolety i zapalił świeczki. Zaczęło się robić romantycznie
-Tori: Ej Louis czy ty na coś dziś liczysz ( zaśmiała się )
-Louis: No nie wiem ( zrobił słodkie oczy)
-Tori: Dobra nie gadaj tyle tylko tu chodź !
Louis ściągnął koszulkę, i od razu rzucił się na Tori.
Zaczęli namiętnie sie całować. Ich języki toczyły ciągłą walkę. Samo całowanie sprawiało im przyjemność a co dopiero potem. Zmienili pozycję.Louis położył się na łóżku a Tori okroczyłą go nogami. Ściągnęła z siebie sukienke i została w samej bieliźnie. Między czasie rozpieła spodnie Louis'owi. A ten szybkim ruchem ściągnął je. Tym samym zostając w samych bokserkach. Tori podparłą się łokciami nad Louisem i zaczęłą go namiętnie całować . Jeździła ręką po jego torsie, on to strasznie lubił. W pewnej chwili Ręce Louisa poszły na zapięcie od stanika. Szybkim ruchem rozpiął stanik, nie oszukujmy się miał już w tym wprawe. Przejeżdzał ręką po jej prawie nagim ciele , doszedł do koronkowych bokserek które zszybko zsunął na dół i rzucił gdzieś w głąb pokoju. Tori złapała go za krocze i poczuła jego przyjaciela pod bokserkami. Wiedziałą że jest on już przygotowany więc czym prędzej ściągneła je z niego. I w takiej sprawie zostali nadzy
-Louis: Chcę cię , pragnę cię nie każ mi więcej czekać ( szepnął jej do ucha)
Tori nie kazała mu długo czekać i już po chwili rozszerzyła nogi, poddała mu się bez wachania. Louis wyciągnął prezerwatywe z szuflady. Rozdarł opakowanie zębami i od razu założył durexa na swojego przyjaciela. I zaczęło się . Wpychał jej swojego kumpla wolno, by nie poczuła bólu . Później przyszedł w szybsze tempo. Tori okroczyła go nogami. Tym sammym miała większą łatwość na dojście. Wykrzykiwała cicho jego imie, ale gdy poczuła że nadchodzi fala ciepła krzyknęła głośniej. Oboje poczuli spełnienie. Gdy Louis wyszedł z niej. Wyrzucił prezerwatywe napełnioną płynem do kosza w łazience. Patrzył jak Tori głeboko oddycha . Położył się obok nie jmyślał że to koniec zabawy a tu Tori weszła na niego i zaczęła lizać go po klatce piersiowej. Dobrała się do jego szyi i zrobiła mu malinkę. Po jeszcze nie całych 30 minutach igraszek okryli się kołdrą i poszli spać.
*Kolejny poranek *
Nicol obudziła się w objęcieach Petera. Spojrzała na siebie i na niego, uspokoiła się gdyż ich ubrania były na swoich miejscach czyli ciele. Nic tej nocy nie doszło, pamiętała tyle że pili w ciszy wino i tak miało zostać. Niki nie chcąc budzić Petera , wzięła jego ręke i wstała.
-Peter: A dokąd to ( zaśmiał się )
-Nicol: Nie chciałam cię budzić śpij dalej ( puściła mu oko )
-Peter: No nie nie bez śniadania nie wychodzisz a po za tym weźmiesz prysznic coś . Idź do łazienki ja zrobie śniadanie
-Nicol: No dobra jak chcesz.
Ona poszła do łazienki i wzięła szybki prysznic a on zaczął robić śniadanie. Przygotował omlety. Nicol szybkim tempem je zjadła i od razu ruszyła do domu. Wyciągnęła klucze z torebki, przekręciła zamek i weszła do środka. Rzuciła znowu torbe w kąt i zdjęła buty. Poszła do kuchni napić sie wody. Usiadła wygodnie na sofie i czekała na Tori. Nadchodziła godzina 11 więc Nicol już nie miała siły czekać i poszła do swojej sypialni ogarnąc internet zdjęcia, portale społecznościowe i te sprawy.
*U chłopaków *
-Tori: Ej Loui słuchaj muszę wracać
-Louis: Nie kotku jeszcze nie ( powiedział zaspanym wzrokiem )
-Tori: Ale wiesz że ja muszę Niki pewnie wróciła wiesz ona mnie jak i nas potrzebuje, fajnie by było gdybyś pojechał ze mną
-Louis: No dobra dobra to chodź ubierzemy się i jedziemy
Ubrali się i zeszli na dół. A tam niespodzianka Zayn spity leży na kanapie.
-Tori: Ej Zayn ( krzyknęła )
-Zayn: Co się dzieje , wojna jest czy co ?
-Tori: Jesteś spity weź wypij litr kawy weź zimny prysznic i wróc do żywych
-Zayn: Nie mam po co wracać do żywych
-Tori: Jednak chyba masz
I takimi oto słowami zakończyła się ich rozmowa gdyż, Lori wyszli i skierowali sie w strone domu dziewczyn. Weszli. Od razu zawołali Nicol . Ta zeszła z trochę rozmazanym makijażem
-Louis: Ej mała co jest ?
-Nicol: Co ma być wszystko jest zajebiscie ( wzięła husteczke którą miała w kieszeni i przetarła oczy )
-Tori: Niki przestań nie warto ( przytuliła ją )
-Nicol: Jak nie warto? ( poszła do salonu i usiadła) byłam z nim tak długo , jesteśmy dzień po rozstaniu a mnie to tak boli
-Louis: To po co zrywałaś przez taką błachostkę ( usiadł obok niej )
-Nicol: To była błahostka ?! Chciał byś oglądać nagą Tori w gazecie no pomyśl
-Louis: No dobra nie chciał bym ale mogłaś się po prostu nie zdecydować a nie od razu zerwanie, wiesz że jestem twoim przyjacielem ale na serio nie musiałaś
-Tori: Dobra rozumiem cię ale przecież go kochasz kochałaś i kochać będziesz
-Nicol: Mam się szanować, szanuje siebie i swoje ciało on to też powinien uszanować . Wychodzi na to że moje ciało dla niego to zabawka i może się tym wymieniać z innymi
-Louis : Źle to postrzegasz ( przytulił ją) Mu chodziło o to żebyś dobrze zarobiła, nie robiąc prawie nic od nas pieniędzy nie chcesz od dziewczyn tez rozumiem sama chcesz zarabiać tanczyc na razie nie możesz, z twojego wykształcenia na razie nie potrzebują ale wiesz on chciał dobrze
-Tori: Przemyśl to okey ( usmiechnęła się )
-Nicol: Okey okey dzięki ( uśmiechnęła się )
-Louis: Jedziesz z nami do Harrego i Carly dawno ich nie odwiedzaliśmy
-Tori: Właśnie lekarz powiedział że dobrze gdybyśmy ich odwiedzili bo już jest całkiem całkiem
-Nicol: No to w drogę na co czekać
-Tori: Ej czekajcie muszę się iść przebrać ( mrugnęła)
Po niecałych 15 minutach Tori przyszla i pojechali do szpitala.
-Tori: Ej Niki nie jest ci za gorąco ?
-Nicol: Jest mi akurat ( uśmiechnęła się zaciągając rękawy )
Grupa weszła do szpitala. Oznajmili recepcjonistce że już przyjechali, ta poszła wraz z nimi do lekarza. Porozmawiali z nim niecałe 30 minut i weszli na sale gdzie leżała Carly i Harry. Harry spał, a Carly leżała patrząc na kroplówke.
-Tori; Hej Carly( nachyliła się nad nią i pocałowała ją w polik )
-Carly: Hej , dawno nie byliście
-Louis: Lekarz zakazał powiedział że nawet nie ma sensu żebyśmy przyjeżdzali bo i tak nie wejdziemy a on miał nas informować telefonicznie i tak robił
-Carly: No dobrze rozumiem wiecie Harrego czeka jeszcze operacja przedłużą wam się koncerty
-Louis: Najważniejsze żeby był zdrowy wiecie wszyscy się martwią i menager wgl. też tak chce żeby jak najszybciej wrócił ale chuj jak długo to potrwa on ma być zdrowy
-Carly: Hah jesteście kochani, wiecie jak bym chciała coś zjeść nie mogę zakazują tylko jakieś szejki każą i kroplówka kroplówka chce wrócić
-Tori: Wrócisz niedługo
-Carly: A jak tam nasza robota ?
-Tori: Za ciebie na razie nikogo nie ma i raczej nie będzie, Nicol no wiesz pracy nie może znaleść ale co ja będę się wypowiadać sama ci opowie ( spojrzała się na Nicol )
-Carly; Właśnie kochana co tak cicho siedzisz
-Nicol: Co mam mówić jest do dupy nie mam pracy nie mam chłopaka nie mam nic jestem cała do dupy
-Louis : Słonko czemu tak mówisz rozmawialiśmy już o tym
-Nicol: Louis słuchaj wiesz że wszystko jest nie tak ale ie ma co Carly zawracać ci głowy jak się twój stan poprawi to porozmawiamy .
-Carly: Okey jak chcesz ale wiesz że możesz na mnie liczyć chociaż jestem w takim stanie jakim jestem ( uśmiechnęła się ) Wiecie co przepraszam że was wyganiam czy coś ale jestem strasznie zmęczona nie spałam całą noc z Harrym coś było nie tak i wiecie lekarze pielęgniarki na gwałt przysszli tu jak zadzwoniłam że coś się dzieje
-Louis: Spokojnie rozumiemy to do zobaczenia.
Wszyscy wyszli , w drodze do wyjścia zatrzymał ich lekarz prowadzący. Opowiedział że za dwa tygodnie jest wyjazd do jakieś kilniki w której zajmują się regeneracją takich ludzi którzy wpakowali się takie coś jak Carly i Harry, było by najlepiej jak by pojechali. Louis z chęcia powiedział że wstrzymają na dłużej trase żeby Harry wyzdrowiał chociaż wiedział że menager da mu niezłe kazanie .


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz