Music

niedziela, 27 października 2013

Rozdział 177 Romantikos ^_^

-Z: Jesteśmy, lekarz nam niczego ciekawego nie powiedział.
-N: A co ze mną, mogę już iść do domu?
-Z: Nie no co ty, chłopacy chodźcie na chwilę, a ty pedale pierdolony zostań(wyszli z pokoju Niki) słuchajcie jest sprawa lekarz powiedział że Niki musi odpoczywać najlepiej ew spokoju z dala od miasta, najlepiej nie daleko wody. Więc tak sobie pomyślałem, może sprawili byśmy im taka mini niespodziankę i zabrali dziewczyny na Malediwy? To nie jest taki głupi pomysl bo popatrzcie, jak byśmy jechali na 2 tygodnie bo trzeba na tyle jechać, to i my odpoczniemy od tego zgiełku i dziewczyny by się strasznie ucieszyły.
-L: ALe jak ty sobie to wyobrażasz, że odwołamy koncert?, że zostawimy to wszystko na dwa tygodnie, luju sa bilety już wyprzedane, to już 10 taki wielki koncert nie możemy tego spierdolić, wątpie zeby dziewczyny był z tego zadowolone, bo zobacz one tez muszą być na koncertach i w  ogóle.
-Z: Takie pierdoły, w ciągu 2 tygodni mamy tylko jeden koncert i tak nie histeryzuj, najwyżej dojedziemy, a u Chery się załatwi, jeden czy dwa koncerty bez tancerzy nic się nie stanie przecież, a dziewczyny muszą odpocząć.
-H: Zayn ma rację, Carly jakaś, takas nie wyraźna się zrobiła, takie sine oczy ma, a wieczorem jakas taka rozpalona jest jak by miaa gorączkę, a w dzień jak wejdzie do łazienki to siedzi tak, że ja pierdziele.
-L: Może jest na coś chora, ale jak będzie chciała to pojedzie do lekarza.
-Z: No a Tori tez by się to teraz przydało, o mało co pół roku temu bysmy jej nie stracili,a teraz taka zabiegana to też dla niej dobrze nie znaczy.
-L: No dobra zrobie to tylko i wyłacznie dla mojego kotka, ale w ogóel gdzie ty chcesz je zabrac?
-Z: Malediwy, fany pomysł co nie?
-H: Ty dobry pomysł, ale ile to kosztuje, ale tam cena nie gra roli, to nie wiem jeden wspólny hotel czy każda para osobno? Ja bym wolał osobno.
-Z: Nawet nie ma mowy, żebyśmy spali w jednym po hotele są po dwu trzy osobowe. To ja załatwię wyjazd, ogarnę takie sprawy żeby było jedzenie zdrowe i zero słodyczy oprócz lodów, bo lekarz tak kazał. A wy jakbyście mogli się zająć takimi sprawami jak One Direction i Camel?
-H: NO spoko my z Lu wszystko załatwimy spoko, a teraz zbieramy dziewczyny i jedziemy na randkę.
-Z: I nic mi o tym nie powiedzieliście? Ale życzę szczęścia, a ja będe musiał wygonić tego chuja ze szpitala.
Weszli do sali chłopacy wzieli dziewczyny, a zayn od razu prosto z mostu podszedł do Petera i powiedział, że chciał by zostać te 2 godziny sam na sam z Niki bo muszą pogadać. Ten się opierał, ale przyszedł lekarz i go wyrzucił, stwierdzając, że chora nie może się stresowac takimi żeczami, a że był już dłuższy czas to sie też tak trochę przyczyniło aby już opuścil szpital.
-Z: Wreszcie sobie poszedł ty nawet nie wiesz jak ja za tobą tęsknię zajeżdżam do dziewczyn wieczorem z chłopakami cisza, tak apusta cisza bez ciebie, a jak przyjeżdżam i go widzę to od razu mi się chce krzyczeć.
-N: Kochanie, ale czego ty się tak denerwujesz? On jest miły, nic, a nic mnie z nim nie łaczy.
-Z: Ale wyznawać uczucia to mu wyznajesz.
-N: Tobie też, ale jego traktuję jak brata.
-Z: Dobra skończmy ten temat, ale ja nie chcę słyszeć, że on u was przebywa rozumiesz?
-N: A to niby czemu, co zazdrosny jesteś?
-Z: Tak jestem i o mało co przez niego bym cie nie stracił!
-N: Możesz mi tego nie przypominać?
-Z: Między innymi to przez niego masz takie kłopoty, ja sie staram cię z tego wyciągnąć, a ja jako kochający chłopak, a ty masz mnie tak bezboleśnie gdzieś, bo najważniejszy jest ten pierdolony  pedał.
-N: Nie obrażaj go!
-Z: Dobra nie możesz się denerwować, ale jak ci tak na nim zależy to czemu z nim nie jestes tylko ze mną? po co ja ci do szczęścia, z nim bys miała jak w niebie, wszystko by ci załatwił, a ja to co na mnie poleciałaś mi się tak trochę wydaje, że na sławę i kase.
-N: CO jak sie poznaliśmy nawet nie wiedziałam że sławny jesteś, a i po co zaczynasz taką durną kłótnie co ?
-Z: Żebyś wreszcie przejrzała na oczy kto dla ciebie jest ważniejszy ja czy on wybieraj. Spadam (pocałował w pulik, trzasnął drzwiami i wyszedł)
***
-C: Gdzie jedziemy?
-H: Zaraz zobaczycie, postanowiliśmy z Harrym zrobić wam niespodziankę, taką bez okazji, ale może to was podniesie na duchu po tych wszystkich sytuacjach, które się wydarzyły w ostatnim czasie. ( Strój Tori)
Podjechali pod najdroższa restaurację w mieście. Chlopacy jako dżentelmeni otworzyli dziweczyna drzwi i wzięli je za ręke pod pachę. Szli elegancko, jak tacy bizmesmeni. Nagle do Louis, Tori zaczela szeptać:
-T: Mogłeś mi powiedziec ja w ogóle nie jestem elegancko ubrana Carly jeszcze, ale ja jestem bardziej na luzie.
-L: Dla mnie zawsze jesteś piękna, co ty gadasz masz piękną fryzurę, ładną bluzkę i buty, spodnie bym zmienił, ale się nie odzywam bo jeszcze mnie uderzysz.
-T: Hahah, mogłeś sam mnie ubrać.
-L: No co ty ładne masz te spodnie, podkreślają twoje chude nóżki.
-H: Jak zadowolona jestęś?
-C: Pewnie, ale za bardzo mnie ropieszczasz wiesz? Mogłes powiedziec to bym się lepiej ubrała. (Strój Carly)
-H: Dobra tam mniejsza o ubiór.
Gdy już weszli, każda para usiadła w osobnych stolikach w najlepszym miejscu jakie mogło być, z pięknym widokiem i odludniony od innych osób.
-C: Czemu oni usiedli, dalej nie potrzebnie tyle kasy wydawaliście.
-H: Kocie cena nie gra roli dla ciebie wszystko za wszystko. Rozumiesz, a wzieliśmy osobny stolik bo stwierdziliśmy że zawsze wszystko razem robimy teraz chcieliśmy zrobić coś osobno, a po kolacji mam dla ciebie surprise, ale nie pytaj sie mnei nawet co to bedzie bo i tak ci nie powiem.
-C: I tak nie chciałam wiedziec, bo lubie niespodzianki. (posłala buziaka, w jego stronę)
Gdy Carly z Harrym mówii sobie czułe słówka, Tori z Louisem zastanawiali się co dalej.
-L: Jak bym cię poprosił o rękę, to co bys zrobiła?
-T: Ty chcesz mi się oświadczyć teraz?tutaj?Ja nie jestem uszykowana.
-L: Hah, ale się wystraszyłaś, spokojnie nie chce ci się jak na razie oświadczać, ale chcę wiedziec na przyszłość.
-T: Wiesz jak każda chciała bym mies oświadczyny nie samowite, przepiękne, ale czy my jestesmy na to gotowi? Tak wczesnie, nie chce ci życia psuć, musisz sie jeszcze wyszaleć.
-L: Czas na szaleństwo był ważny do zeszłego roku, ostanią dziewczyną z jaką jestem i z jaką chciał bym być to jestes ty i mam nadzieje że nia będziesz?
-T Wiesz nie wiadomo jak się w życiu ułoży.
-L: Czyli?
-T: Nie wiadomo co nam się przydarzy, ale co my tutaj teraz o takich sprawach gadamy, to ma być nasz jeden wyjątkowy wieczór, będe z tobą tak długo jak się ta. Zrozumiałeś?
-L: Oczywiście, kapitanie. Po kolacji chciałem cie jeszcze gdzieś wziąć.
-T: Oczywiście z panem wszedzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz