Louis z Tori, po powrocie ze schorniska poczli do parku zabaw.
-T: Od kiedy ty chodzisz do wesołego miasteczka?
-L: o jeny juz od dzieciństwa.
-T: Serio jesteś taki rozrywkowy.
-L: Nie kochanie, będę siedział przed Tv czytał gazety i wychowywał dzieci.
-T: Ty już masz plany na przyszłość, a jestem gdzieś tak ja?
-L: Będziesz matka moich dzieci, mówi cię.(pocałunek)
Weszli do wesołego miasteczka i zaczeli się bawić jak małe dzieci a Louis cały czas się śmiesznie zachowyał.
-T: Wolę cię takiego uśmiechniętego i rozbawionego. Weisz?
-L: A czemu, tylko takiego?
-T: Jak się śmiejesz to tak słodko wyglądasz.
-L: Ty jak mnie całujesz to wyglądasz przepięknie.(Pocałował ja namiętnie)
-T: Ohhh dziękuję, ej a ostatnio gdzieś byliśmy i krzykłes KEVIN kto ko jest?
-L: A taki rekwizyt gołąb, producent mi go dał bo cały czas się nim bawiłem i tak jakos sie do niego przywiązałem i nazwałem Kevin
-T: Ty wariacie. Dawaj mi buziaka.
-L: Ej, a jak wy będziecie musiały wrócić do polski to co zrobimy?
-T: Nie wiem poszuka tutaj jakiejś pracy i już. Przecież wiesz że cie nie zostawię.
-L: O ty mój pysiaczku.
Louis z Tori pojechali na zakupy, bo planowali zrobic kolację, a w tym samym czasie u Nicol i Zayna.
-N: Jak to wszystko w ogóle sie potoczy?
-Z: Wiesz co sam juz nie wiem, my niedługo ruszamy na tygodniowy wyjazd do Austalii, ale tylko tam i obiecuję ci byc trzeźwym i sie pilnować.
-N: Coś mi się wierzyć nie chce, żebyś sobię dziewczyny nie odpuścił.
-Z: Nie wierzysz mi ?
-N: Ni eno wierze, ale wiesz po pijku nie wiadomo co sie robi, a tam brzydkich dziewczyn nie ma.
-Z: Najładniejsze kobiet są w Polsce.(pocałował ja namiętanie)
-N: Mam nadzieje że dotrzymiesz słowa i będziesz ogarnięty.
-Z: Kochanie, nie złość się tak proszę.
-N: No, ale sie o cibię boję, nie rozumiesz?
-Z: No rozumiem, ale bez przesady.
Tydzien pózniej chłopacy wyjeżdżają, a Nicol szykuje chytry plan. Dziewczyny jadą z chłopakami na lotnisko żegnają się z nimi, całuja się i wracają do domu.
-T: Niki co ty taka zadowolona?
-N: Zrobiłam cos boskiego i przynajmniej będę pewna.
-D: Co ty zrobiłaś?
-N: Wysłałam za Zaynem detektywa.
-C: Zgłupiałaś?
-N: No co miałam zrobic juz wolę wiedzieć pierwsza prawdę, niż dowiedzieć sie tego z gazet, albo żeby mnie oszukiwał.
-C: Jak mogłas mu coś takiego zrobić?
-N: No wiesz teraz to ja juz nie jestem niczego pewan, zwłaszcza po tym incydencie.
-T: Odwołaj tego detektywa, słyszysz. Zayn jak się zczai to ci przestanie ufać.
-N: Sory, ja mu nie ufam. Nie odwołam go już za późno, detektyw jest razem z nim w samolocie.
-D: Będziesz tego żałowac mówi ci.
-N: Może i tak, ale wolę byc pewna na 100 %.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz