Music

piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 33 Love ♥

Nicole i Zayn śpią. W tym czasie u Harrego i Carly. Leżą na trawie wpatrują się w gwiazdy
-Carly: Harry a tak właściwie to ile ty miałeś dziewczyn
-Harry: No wiesz nie wiem nie liczę 
-Carly: Trudno się doliczyć ( śmiech) 
Nagle wchodzi spity w uj Niall z jakąś dziewczyną 
-Niall: Cześć już jestem to jest Barbara poznałem ją na imprezie
-Barbara: No cześć 
-Niall: Idziemy do mnie więc 
Barbara i Niall poszli było słychać doniosłe krzyki więc no wiadomo Niall chyba dawał z siebie wsyztsko. 
-Carly: Kompletnie mu odwaliło jak Amy wyjechała 
-Harry: Wiesz no nie dziwie mu się 
-Carly: Amy zawsze podejmowała szybkie decyzje ale zawsze jej to wychodziło dobrze więc niby starciła Nialla ale zyskała nową pracę 
-Harry: Właściwie co jak wam się tutaj kontrakt skończy wracacie do Polski
-Carly: Wiesz nie myślałyśmy o tym pewne jest że będziemy tu dość długo z pare mięsięcy na pewni
-Harry: A nie tęsknicie za rodziną 
-Carly: Woesz praktycznie codziennie z nimi gadam przez video kamere tak samo jak dziewczyny 
-Harry: No to dobrze
Dochodzi 2 nad ranem Carly została odwieziona przez Harrego. Wchodzi do domu oświeca światło tam widzi słodko śpiących zakochanych zrobiła im zdjęcie przykryła kocem i poszła do swojego pokoju spać. Nadszedł ranek Zayn nie chciał budzić Nicole więc pocałował ją w czoło i odszedł napisał kartke ,, Nie chciałem cię budzić PS Kocham cię '' Oby dwie dziewcyzny się obudziły nie miały nic zaplanowane na ten dzień Nicole gorączka przeszła więc było okey mogły iść na zakupy. 
W tym czasie u Tori i Louis'a 
-T: Wiesz co ci powiem?
-L: CO mi powiesz.
-T: Że jeszcze nigdy się tak nie czułam zakochana jak dzisiaj.
-L: A to może sam na sam w jakimś pokoju hotelowym.
-T: Wiesz co już tyle razy to robiliśmy że wiesz co może kiedy indziej.
-L: Nie podoba ci sie jak cię pcham?
-T: Pcham?
-L: Oj no nie chciałem.
-T: Wiesz ale to zabrzmiało jak bym była dla ciebie jakąś szmatą do ruchania.
-L: Oj kochanie no nie chciałem(pocałował ją)
-T: DObrze mrraśny człowieku wybaczam ci, ale na następny raz uwarzaj na słowa.
-L: Oj no przepraszam może na przeprosiny wyjdziemy gdzieś wieczorem.
-T: Ok.
-L: Wiesz co zawsze ci chciałem pokazać moja ulubione miejsce, ale nie wiem czy ci się spodoba.
-T: Ale jakie to ci powiem.
-L: Nie powiem ci pysiu, tylko cię tam teraz zabiorę.
-T: No to chodź.
-L: Tylko to jest troche daleko nie będa cię boleć nogi.
-T: Przy tobię nic mnie nie boli.
Po 30 min. drogi zatrzymali się przed małym budynkiem , no za ciekawie to on nie wyglął.
-L: No to jesteśmy już na miejscu.
-T: To tutaj, a co to w ogóle jest?
-L: Wejdźmy do środka to zobaczysz.
Wchodzą do środka  a tak wielki plac zodkrytym dachem, pełno klatek dla zwierzą.
-T: To jest schonisko
-L: Wiedziałem że ci się nie spodoba.
-T: Kochanie spodobało mi się i to bardzo.
-L: To czemu taka mina?
-T: Bo żal mi takich małych stworzeń, któe przez całą zimę muszą tu siedzieć i marznąć.
-L: Ale kochanie my nie mamy teraz zimy jest 35 stopni.
-T: No dobra, ale za 4 miesiące one tu będa marzły.
-L: No i dlatego tu lubie przychodić i pomagać w opiece nad nimi.
-T: Och króliczku jaki ty jesteś dobry dla innych.
-L: Chodź po patrzysz sobie jake sa tu zwierzęta.
-T: A ten mały piesek to bez mamy jest?
-L: No zanalazłem go na ulicy.
-T: Ty serio?
-L: No jest tu już 3 dni i z nim jest najwięcej pracy bo trzeba mu poświecieć dużo czasu na karmienie.
-T: Biedaczek on ma dopiero około 3 tygodni nawet nie.
-L: Skąd to wiesz?
-T: Bo skończyłam szkołę weterynaryjną.
-L: Serio? Nie wiedziałem
-T: No i wiesz co w nocy za ciepło nie jest wiec musicie go chować w jakiś karton i okryć kocem żeby nie zmarzł.
-L: A nie udusi się.
-T: Nie psy jak są w śpiku to mało oddychają, wiec sie nie udusi, ale na wszelki wypadek zostawcie mu jakąś szparę żeby mógł oddychać.
-L: Chiałem go wziąć do siebię, ale teraz to praca i jeszcze te nasze wieczorne wypady to nie miał bym do niego zbyt dużo czasu.
-T: To jest haski, zawsze o takim mażyłam, ale rodzice sie nie zgadzali.
-L: Ja miełem przez załe sowje życie z 5 psów jeszcze 2 do dzisiaj żyją.
-T: Musisz mnie kiedyś wziąć do swojego domu rodzinnego chciała bym poznać twoich rodzinę  i twoje pupilki.
-L: Ty jestes moim pupilkiem.
-T: OO jak słodko.
-L: Kocham cię nad całe swoje życie.
-T: Ja ciebię też.
-L: Wiesz co może już pójdziemy bo teraz będą karmić zwierzaki, a nie chcę żeby cie jakiś ugryzł.
-T: Pomogę, a o to sie nie mart, nie ugryzie mnie.
-L: Na pewno, ale jak ci się coś stanie to nigdy sobię tego nie wybaczę.
-T: Spokojnie.
Karmili razem małe psiaki przez dwie godziny, skończyli i poszli powoli do domu Tori.
-L: Dobra ja zadzwonię po taxówkę, no już jest późno.
-T: Ty głuptasię zostań tutaj na noc
-L: No co ty.
-T: Śpij tutaj bo Zayna ma jeszcze przyjść do Nicol, wiec obejrzymy sobie razem jakis film popkorn i picie mamy.
-L: Nodobra skoronalegasz.
Przygotowali wszystko do filmu Zayn przyjechał. Włączyli film i oglądali. Obejrzeli chyba z 5 filmów. Jak skończyli oglądać poszli się wkoąpać. Każda dziewczyna w pokoju miała garderobę i łazienkę. Wiec Tori poszła się kapać z Louisem, a Nicol z Zaynem. Carly z Harrym byli u niego i braszkowali w łóżku, a Niall jak zwykle w Ibizie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz