W tym czasie u Louisa i Tori.
-T: Hej kotku, przyjechałam. Loui Gdzie jesteś?
Tori zaczeła chodzic po mnieszaniu trochę się przestarszyła bo w cały domu było ciemo i wyglądało na to że nikogo nie ma. Weszła do kouchni, a na stole lezały talerze i pełno różowo-niebieskich świec.
-T: Jeny jaki on jest romantyczny.
Nagle Louis wyskoczył z szafy i zaszedł Tori od tyłu.
-L: No hej mój ty bocianku.
-T: Jeny wystraszyłeś mnie.
-L: Naprawdę jestem romantyczny?
-T: Weź ty lepiej nie gadaj tylko daj mi buziaka
Pocałowali się i usiedli do stołu.
-T: A co to za okazja?
-L: Wiec tak muszę ci cos powiedzieć, i juz ci mówie że mam na to świadków.
-T: Co się stało?
-L: No wiesz był tu dzisiaj Emili.
-T: No i co z tego?
-L: No i powiedziała że zostawiła u nas telefon więc pomogłem jej go szukać, zmęczyliśmy się tym szukaniem i usiedliśmy na sofie, a ona zaczeła beczeć. Ja powiedziałem jej że nie ma się czego martwić i ma przestac ryczeć, chciałem wstać się nachyliłem, a ta kurwa żuciła mi się na szyje i zaczeła mnie całować, ale ją odpychałem. Carly akurat wtedy przyszła bo chciała zostawić klucze i wszystko widziała. Jak mi nie wieżysz to się jej zapytaj.
-T: Niee to nie prawda co ty gadasz
Louis wstał i podszedł do niej, ona też wstała i zaczeła płakać. Louis ją przytulił. Tori skurczona jest wtulona w niego i płacze.
-L: Przepraszam nie chciałem
-T: Czemuu akurta mi się to zdaża, najczarniejsze sceny zawsze mi sie zdażaja i Nicol? co dlaczego?
-L: Przepraszam kochanie, nie płacz.
Nagle dzwoni dzwonek ktoś wchodzi, ktoś ryczy w niebogłosy.
-T: Kto to? ja z tąd ide bo nie mam juz siły
-L: Czekaj zostań. Zobaczymy ko przyszedł
Nagle do kuchni wchodzi rozryczna Emili.
-L: Co ty tu robisz chyba chłoapcy ci cos przed chwilą wytłumaczyli. Spadaj z tąd
-E: NO właśnie wyzwali mnie za to że cie niby pocałowałam. TO nie jest chyba Tori bo jak tak to nie chciałam tego powiedzieć to miała być nasza tajemnica.
-L: CO ty pieprzysz jaka tajemnica, weż wyjdż bo nie wytrzymię.
Nagle Tori cała rozmazana sie odwraca i biegnie w jej stronę.
-T: Ty kurwo jaką ty masz czelność jeszcze tu przychodzić, zabiję cię.
Tori sie życiła na nią i zaczeła ja bic pięściami.
-E: Co ty wariatko robisz?
-T: ZABIJĘ CIĘ.
-L: Tori przestań!
-T: Niedotykaj mnie bo z tąd wyjde i już więcej tu do ciebię nie przyjdę.
Nagle do domu wbiegają chłopacy z dziewczynami.
-Z: Co ona tu robi i co Tori jej robi?
-L: Krzyczała przed chwilą że ja zabije, ale ja jej nie odciagne bo mi powiedziała że już więcej tu nie wróci jak ją teraz dotknę.
Zayn z Harry odciągneli Tori od Emili, a ona lezała cała pobita z siniakiem na oku.
-C: Mówiłysmy żebyś tu więcej nie przychodziła, więc sie doigralaś.
-E: No zobaczymy.
-C: Zamknij sie i wyierdalaj z tąd.
Emili wybiegła z okrwawiona twarzą z domu chłopaków,a Tori sie odwruciła i żuciła spowrotem na Louisa i zaczeła dalej płakać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz