Music

sobota, 9 marca 2013

Rozdział 97 Praca

Nagle do domu dziewczyn wpadają chłopacy.
-L: Hej beybe co robisz?
-T: Szukam pracy.
-L: Co przecież macie pieniądze, czemu szukasz pracy?
-T: Bo musze oplacic uniwersytet i nie chę żyć za pieniądze producenta
-L: Zgłupiałyście?
-T: A czemu tak sądzisz?
-L: NO sam nie wiem
-Z: NO może dlatego że nie będziemy sie już widywac jak ty uniwersytet i jeszcze do tego praca.
-N: Wiecie my sie chcemy wybić, kiedyś będziemy miały 40 lat i nie będziemy w stanie tak tańczyć jak Beyonc, wieczne nie jesteśmy.
-H: NO dobra to kiedy będziemy sie spotykać?
-C: No wiecie zajęcia na uniwersytecie można miec też wieczorem, więc będziemy chodzić wieczorem a w pracy będzie tak do 14 max potem 2 godziny pruby i git.
-H: No to tak o 16 będziecie wracać do domu zmęczone głodne i pujdziecie spać, a na zajęcia bedziecie chodzic na 21 do 23 i będziecie umordowane i my będziemy tylko na weekendy i święta, ale też o nas pamiętacie.
-C: Harry nie chisteryzuj!
-H: NO bo taka prawda
-T: No wy macie dobrze bo za jedne koncert macie tysiące, a my za jedeny występ musimy się podzielić jeszcze kasą. I jak my mamy przetrwać? Tu jedzenie my mamy jeszcze w Polsce rodziny i to jakies urodziny,rocznica i jeszcze do tego mlodsze rodzeństwo. Wy macie lepiej.
-L: No wiesz ale my też mamy rodziny.
-T: DObra ja nie mam zamiaru się z wami kłucić po prostu ni chcemy żyć na kocią łapę chcemy się czegoś dorobić w życiu, a nie tylko taniec. Kochamy to ale musimy mieć jakieś zabezpieczenie na wszeli wypadek, bo wiecznie producen nie będzie nas opłacał.
-L: Oj no dobrze kochanie nie stresuj się juz tak(pocałował ją w czoło)
-H: No dobra niech wam będzie,a czemu na modelki nie pójdziecie?,jesteście takie ładne.
-C: To wtedy to ja juz czasu wogole nie będę miała.
-H: Niby czemy?
-C: A to pokaz,a to jakiś wyjazd na jąś sejse
-H: A no faktycznie to nie lepiej juz gdzieś na miejscu.
-N: Tori chcesz iśc na przeczkolanke praca do 12?!?!? Carly chcesz też bo sa dwa miejsca,a 5 budynków dalej ja będę miala prawdopodobnie zajęcia ze swoimi dzieciakami. To co ?
-T: Ja się zgadzam, a ty Carly?
-C: No pewnie krótko bedziemy pracować pruby od razy zrobimy sobie po pracy i będziemy miały dla was czas.
-H: kocham <3( pocalował ja namiętnie i złapał za pośladki)
-Z: No, ale my tu przyjechaliśmy wam coś powiedzieć.
-L: No właśnie, musimy wyjechać na dwa tygodnie.
Carly oderwała sie od Harrego i spojżała sie na niego o tak -.-
-C: No i ty mi tu mówisz że my nie będziemy miały czasu?
-H: NO ale to tylko 2 tygonie.
-N: Kolejne 2 tygodnie i kolejne 1mln łdnych sexkowych fanek
-Z: No nie przesadzaj fanki mamy od 12 do 20 roku
-N: No i co z tego 17 latki już umieją uprawiać sex
-Z: A wy juz umiałyscie?
-T: No my pewnie, ale weszlo takie pokolenie że wstyd mi za moja rase.
-Z: Hahaha, dobra na poważnie więc jesteś na mnie zła?
-N: Jak ty będziesz zły że idę do pracy i na uniwersytet to tak, ale jak nie bedziesz zły to ja też.
-Z: Wiesz jak to ptaszku mój rozumiem że ty chcesz sie kształcic, więc nie moge ci tego zabronić(pocałował ją namiętnie podniusł do góry złapał za nogi i prowadził do gór.
-N: Ymmm... Kociaku ja muszę iść na rozmowę o pracę
-Z: Łee no, a wieczorem będziesz miała dla mnie czas
-N: No to ja zadzwonię do cb ok?
-Z: No dobrz, chłopaki chodźcie jedziemy, bo one wychodzą o rozmowę do pracy!!
-L: Podwieść was?
-T: Nie nie trzeba, papa kochanie
-L: Masz wieczorem czas?
-T: Dla cibie zawsze(pocałował go namiętnie, ale nie całowali sie za długo bo dziewczyny musiały iść się szykować)
Carly założyła na siebię sukienkę i trampki, żeby było wibać że jest normalna,a nie jakas lalunia, włosy w koka na sukienkę żakiet. Tori załozyła dżinsowe rórki białą koszulę i na to miętowy żakiet, na nogi czarne szpilki, a włosy miała w wysokiego kucyka. Natomiast Niki założyła założyła czarna spudniczę i do tegobiała koszulkę, na nogi czarne szpili, a włosy rozpuszczone loki. Chcąc zrobic dobre pierwsze wrażenie ruszyły w drogę, a że praca była nie dlaego od domu mogly iść pieszo. Tori i Carly weszly do zielono-niebieskiego budynku,a Niki poszła dale. Weszły do góry i usiadł na poczeklani.
-T: Stresuję sie strasznie, a ty?
-C: No pewnie.
-Właścicielka: Pani Tori, zapraszam
-T: Trzymaj kciuki
-C: Ok
Tori weszła po 15 minutach wyszła uradowan i skakała z radości aż sobię szpilke złamała.
-C: O jeny, aż tak sie cieszysz?
-T: Jennny nie wiedziałam że to sie uda, myslałam że mina miesiące zanim znajde prace, teraz masz ty wejść.
Carly weszła, ale siedziała godzinę. Tori na korytarzu się strasznie nudziła, ale po chwili Carly wyszła, spojrzała się na Tori i zaczeła płakać
-T: Co się stało nie przyjeli cię?
-C: Nie
-T: O boże naprwdę nie martw się znajdziemy ci iną pracę
-C: Nie no żartowałam, oczywiście że się dotałam
Oby diwe zaczeły skakac na korytarzu, ale szybko wyszły bo Niki czekala juz na dole.Dziewczyny wychoza z budynku, a Niki drze sie z ulicy
-N: Dostałam ta robotę!!!!
-T,C: My też!!!!
Zaczeły skakac z radosci na ulicy, ale pobiegły szyko do domu i od razu zadzwonił do chłopaków.
-N: Zayn?!?! Dostałam sięę !!!! i dziewczyny też!!
-Z: NO to musimy to oblac zapraszamy dzisiaj wieczorem do nas , papa
-N: papapa
-T: I co powiedział?
-N: Oblewamy to dzisiaj mamy byc u nich wieczorem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz