Bawiliśmy się chyba do 4 nad ranem,a potem podjechała po nas limuzyna, ale nie wróciłyśmy do hotelu bo byłyśmy zbyt pijane. Gdy się obudziłyśmy znajdowałyśmy się w wielkiej willi.
-C: Gdzie my jesteśmy? (zdziwiona, zdenerwowana)
-T: Nwm właśnie.
-L: Dzień dobry moja najukochańsza. (Uśmiech do Tori)
-T: (rozejrzała się po bokach, nie wiedziała że on mówi do niej czy do innej dziewczyny) Ty Louis mówisz to do mnie bo jakoś tego wszystkiego nie ogarniam, gdzie my w ogóle jesteśmy, co tu się działo jak wróciliśmy, miło mi że mówisz do mnie najukochańsza. (uśmiech i całus w policzek)
Przychodzi reszta chłopaków i każdy z nich oprócz Liama pocałował każdą w pulik Zayn -Nicole ,
Harry - Carly, a Niall - Amy.
-C: Co tu się dzieje, czy zaszło coś wczoraj między nami?
-H: Nie chcieliśmy was odwieźć do hotelu, ale byłyście tak pijane że mogliśmy zostawić was same, położyliśmy was na sofie, a że byłyście nieprzytomne to nie chcieliśmy was budzić.
-C: O jak słodko. (uśmiech)
-Liam: Jak chcecie to możecie się iść ogarnąć na góry do łazienki.
-N: Nie dziękujemy my musimy już wracać bo musimy się umyć i dzisiaj mamy rozmowę z naszą menadżerka o 15, a tak w ogóle to która jest godzina?
-Z: 11:45
-A: Już tak późno spóźnimy się na 100 % jeszcze zanim przyjedzie taksówka to będzie 13, musimy zadzwonić do Meybel że się spóźnimy.
-N: Nie no spokojnie nasza limuzyna jest przed domem odwieziemy was.
-A: Na prawdę będziemy bardzo wdzięczne. (uśmiech)
-Liam: to poczekajcie chwilę pójdę po naszego szofera.
Przychodzi szofer chłopacy otwierają nam drzwi i wszyscy wsiadają. Zajeżdżamy do Hotelu wychodzimy z samochodu i idziemy do góry,a chłopcy razem z nami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz