Nicol skończyła rozmawiać z Zaynem i uradowana podleciała do dziewczyn.
-N: Idę z zejnem do ciastkarni Bena.
-T: Wiesz jak ty pięknie wygląasz jak się cieszysz, a nie placzesz? (uśmiech i mocny przytulasek)
-A: Dobra z Zaynem już jest załatwione teraz trzeba tą pannne lekich obyczajów załatwić.
-C: Chodźcie się ubrać.
Poleciałyśmy wszystkie do góry założyłyśmy dresy i conversy, które dostalysmy od chłopaków. Wsiadłyśmy do hotelowej taksówki i poejchałyśmy na salę gdzie trenujemy. Oczywiście była tam ta krowa.
-N: Jesteś zwolniona, nia mam zamiaru się z toba kłócić bo za bardzo go kocham.
-M: O co ci chodzi znowu przedawowałaś?
-A: Co o czym ty gadasz ona nigdy niczego nie brała, kiepso kłamiesz (zaczełyśmy sie z niej śmiać)
-M: Co zazdrościsz że on woli mnie od cibię co nie?
-N: Po pierwsze po pijaku się nie liczy, a i coś ci ten plan nie wyszedł mnie tak szybko sie nie bozbędziesz.
-M: Oj chyba się mylisz jeszcze zobaczymy kto będzie sie śmiał ostatni.
-N: Wiesz co ci powiem że ja się teraz śmieje ostatnia bo przegrałas kupiłyśmy ci nawet bilet powrotny do Polski.
-M: Tylko ja nigdzie lecę zwolniłyście mnie, ale jeszcze będziesz tego żałować.
-T: Ni ebędziemy bo już mamy nowa menadżerkę, która nam załatwiła 2 razy więcj występów niż ty przez te 2 miesiąc. I co zatkało kakao?
-M: Jeszcze się doigracie.
-C: Dobra skończy lepiej z tąd wyjdź bo się ludzie na ciebie gapią, robisz sobię wiochę.
Meybel wyszła z ryczem krzycząc jeszcze się doczekacie.
Zaczełysmy się z niej śmiać tak gośno że wszyscy na sali zaceli sie z niej nabijać.
-T: Jak myślicie zrobi coś nam?
-C: Napewno, ale nic takiego co by mogło zagrozic naszej karierze, ale musimy uwzażac na chłopaków i trzeba im to wszytko opowiedzieć żeby na nią uważali.
-A: No, ale najpierw poróbmy sobie z niej jaj.
-N: Niebo ja musze się szykowac na randkę.
-T: No dobra to idziemy do hotelu, bo ja się też z Louisem umówiłam.
Dziewczyny wróciły do hotelu. Carly i Amy poszły odrazu na plaże a Tori i Nicole uszykowały się na randki. Nicole poszła pod umówioną ciastkarnie a Tori pojechała taxówką na plac gdzie czekał Louis.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz