Music

wtorek, 25 grudnia 2012

Rozdział 18 Cookies

Amy i Carly opalały się na plaży gdy nagle podchodzi do nich tajemniczych dwóch kolesi.
-Amy: O co panom chodzi
-Panowie: O nic ( nagle trzeci podlatuje i kradnie dziewczynom torebki
-Carly: Hej złodziej
Amy zaczęła go gonić i krzycze po drodze, naszczęscie udało złąpać się złodziei.
-Amy: Ja pieprze co to było
-Carly; Niech zgadne ,, zemsta'' Meybel
-Amy: Z niej jest taka suka za przeporszeniem
-Carly: Suki tak mają nie zmienisz tego
-Amy: Co racja to racja
-C: Może dzisiaj jakaś imprezka jakaś godząca imprezka nasza
-Amy: No przydało by się ostatnio trochę się powyrabiało ( załam)
-C: No mała domówka u chłopaków bo sorki ale u nas w pokoju hotelowym
-A: Primo roznisłybyśmy hotel sekundo wywalili by nas od razu
-C:Dobra czekaj napisze do Harrego ( pisze sms'a)
-A: No okey pisz pisz
-C: Odpisał że dobry pomysł
-A: Spytaj się czy my mamy przygotować czy oni
-C: ( pisze sms'a) Pisze że oni przygotują i że mamy być o 21 u nich
-A: Okey trzeba powiedzieć dziewczynom ale to jak będziemy już w hotelu.
Tori, Nicole wróciły z randek a Carly i Amy wróciły z plaży
-N: Jak tam na plaży
-C: Nie uwierzycie ta dziwka nasłała na nas złodziei
-T: Czyżbyś mówiła o Meybel
-A: A o kim innym ( krzyczy z łazienki)
-T: Musimy na nią uważać
-N: No znaczy nie musimy ale lepiej być ostrożnym
-A: Właśnie dzisiaj domówka u chłopaków taka na zgode
-N: I otóż to jest bardzo dobry pomysł, przepraszam was że się tak zachowywałam
-C: Nic się nie stało no wiadomo
Wszytskie się przytuliły po nie długiej chwili poszły już się szykować na impreze w pokoju zrobił się niezły burdel.Wyszłysmy z hotelu i chciałyśmy zamówić hotelową limuzynę, ale oczywiście Meybel nie odpuszczała nie było żadnej limuzyny a było ich tam chyba z 40. Dobra nie denerwowałyśmy się zadzwoniłyśmy po taksówki, a najlepsze było to że taksówki nagle wszystkie na wyjeździe. Poszybyśmy piechtom, ale do chopaków jest 5 km no napewno nie dotrzemy na czas jest w pół do  dziewiątej. Nagle podjechał pod hotel jakiś wielki samochód nie znam sie na markach więc dokładnie nie wiem.
-Gościu z auta: Slyszałaem że nie macie jak dojechać do swoich chłopaków.
-T: A skoąd ty to wiesz ? Meybel cie na nas nasłała i kazała gdzieś wywieść?co łysa pało?
-G: Mam swoje tajemniece wsiadacie czy nie?
-A: Spadaj zanim zadzwonie po policję.
-G: Dobra bez stresu tylko Meybel kazała wam powiedzieć że jesteście naiwne. Nara debilki.
-N: Spadaj frajerze.
Samochód odjechał.
-C: To zaczyna robic sie psychiczne, Amy zadzwoń do chłopaków żeby po nas przyjechali
-A: Hallo Niall.
-N: No hej słodka, czemu jeszcze nie przyjechałyście?
-A: Długa histori opowiem ci wszytko jak załatwimy sobie transport.
-N: No to poczekaj przyjedziemy po was.
-A: Czekaj przyjedź tylko ty i Louis.
-N: Czemu?
-A: Bo Louis ma prawo jazdy, a ty wrazie czego będziesz obserwował czy ktoś za nami nie jedzie.
-N: Amy możesz mi to wszytko wytlumaczyć?
-A: Jak przyjedziesz tylko chłopacy niech zostaną w domu żeby Meybel czegoś tam nie zrobiła ok.
-N: No dobra to już po was z Louim jedziemy. Pa
-A: Pa.
-T: Dobrze że mu tak powiedziałaś, i że to wszystko przemyślałaś, ale wiecie co trzeba będzie kupić nowe komórki bo coś mi się wydaje jak my miałyśmy próbe i jak wróciłyśmy do szatki to moje żeczy leżały kąpletnie inaczej, wieć bym się czasem nie zdziwiała jak byśmy miały podsłuch w telefonach.
-N: Mądrze..
Pod hotel podjechal Niall z Louisem wszystkie wsiadłyśmy i ruszyiśmy droga byla spokojna, jak zajechalismy do nich do domu też było spokojnie. Przepiliśmy całą noc, oczywiście spałyśmy u nich bo wszyscy mieli takiego kaca  .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz