Leżałam na łóżku z paczką chusteczek i cały czas sobie powtarzałam:
-Jaka ja jestem głupia w co ja wierzyłam że one nie ma innych, przecież to gwiazda pop-u,
a tak w ogóle gdzie jest Tori, musze do niej zadzwonić...
-T: Hallo kochana?
-N: No to ja, gdzie ty jesteś nie chcę być sama w takim momencie.
-T: Ja zaraz będę bo właśnie wyjeżdżam z palży z Louisem bo szukaliśmy jego okolarów.
-N: To jak będziesz koło hotelu to kup mi chusteczki i jakieś wino bo nie wytrzymam nerwowo.
-T: Dobrze
-N: Dziekuje że w takich momentach jesteś ze mną. papa wracaj szybko bo chyba sobie coś zrobię.
-T: Papa nic nie rub leż w łóżku i nigdzie się nie ruszaj.
Skoczyłyśmy rozmowę, nagle dzwoni hotelowy telefon, nie odebrałam go bo nawet mi się nie chciało gadać z słóżbo tego durnego hotelu, ale basen to oni maja zajebisty.
Tori z Louisem dojechli do hotelu, ale poszli jeszcze do ulubionego sklepu Nicol "Pianino" po chusteczki i jakieś dobre winko. Wychodzą z sklepu i idą do hotelu, już są przy drzwiach, gdzie nagle zauważyli Zayna.
-T: Jeny tylko nie ten już mam go dość, Loui powiedz mu żeby stąd jechał bo nie ręcze za sb.
-L: Zayn co ty tu do cholery robisz ciebię pogieło?
-Z: Chciałem ją pzeprosić.
-T: Ona już ci nie wybaczy, po tym co zobaczyła i usłyszała lepiej stąd idź.
-Z: Nigdzie nie pójdę, do puki one do mnie nie zejdzie.
-L: Ty chłopie weź tyu się ogarni, ty w ogóle wiesz co ty robisz zastanów się na czym ci zależy,a co jest dla cb najważniejsze. I weź ty stąd już lepiej idź dobra.
-Z: Głuchy jesteś? nigdzie sie z tąd nie ruszam.
-T: Dobra Louis chodź do góry nie se tu siedzi i niech myśli że Nicol mu wybaczy.
Nagle do hotelu wchodzą dziewczyny z chlopakami.
-H: Tori co tu się dzieje.
-T: No Nicol pojechała do was do domu, aby powiedzieć temu debilowi że mu wybacza, ona wchodzi do niego do pokoju,a on tam się pieprzy z jakąś laska w łóżku, ona tego nie wytrzymała i jest teraz załamana i płacze do góry. Własnie cholera ja musze iść do góry, ona nie może w tej sytuacji być sama.
pobiegłam do góry, a chłopacy zostai na dole.
-Niall: Ty Zayn ty weź się chłopie z tąd ulotnij bo zaraz ci przywalę.
-Z: No to wal cwaniaczku.
-A: Nikt tu się bic nie będzie zrozumiano ,a ty Zayn na prawdę lepiej by było jak byś już poszedł naprawdę bo zaraz się wszycy pokłócicie i będzie tyle,a w końcu nie możecie byc na sb źli bo macie współną pracę.
-Z: Ja nigdzie nie ide do póki ona tu do mnie nie zejdzie.
-C: Ona ma imię, jak ty myślisz że ona ci wybaczy to jesteś w dużym błedzie, lepiej z tąd idź.
-Z: Dobra już z tąd ide tylko jej powiedzcie że to nie tak jak ona myśli, ja musiałem odreagować.
-A: Weźcie go stąd bo ja mu zaraz przypiepszę.
Zayn wyszedł. W tym samym czasie u Tori i Nicol.
-T: Nie płacz kochanie już cie ten debil nie będzie nachodził i chlopacy mu na dole chyba dali do zrobumienia.
-N: Ale jak on mógł?
-T: Ty w ogle widziałaś tą laskę co z nim tam była.
-N: No ale widziałam tylko trochę twarz, a włosy miala podobne do Meybel i nawet miała taką samo torebkę jak ona. Czekaj (zaczeła coraz mocniej płakać) To była ona chyba ja zabiję jak ja spotkam
Wszyscy weszli do pokoju i zaczeli ją pocieszać, a bidulka nie wiedziała co się dzieje nie wiedziała co zrobić. Chłopacy pojechali do domu, a dziewczyny posły się umyć i wszystkie połączyła sobie łóżka i zaczeły gadać wypiły winko zjadły kolacje zamówioną do pokoju i zmęczone plotkowaniem do 3 i pocieszaniem Nicole poszły spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz