-C: Jeny Harry twoi rodzice są boscy.
-H: No twoi też są spoko, co robimy dzisiaj?
-C: Nie wiem, może bys pojechał do domu, się wykąpac i przebrać, bo tutaj nie masz żadnych ciuchów.
-H: No,a będę mógł potem wpaść?
-C: Pewnie tylko może tak za 2 godziny?
-H: No dobra to narazie.
-C: A buzi?
-H: No dawaj tego całusa.
Pocałowała Harrego i poszła do góry,a chłopak pojechał do swojej willi
-T: Hej, jesteś gotowa?
-C: I ty mi się jeszcze pytasz?
-N: Chłopacy pojechali po psa i powiedziałam żeby kupili nam kawe i powiedzieli że pojada po ciacha do Bena.
-C: Dobra, gdzie macie kartowny?
-T: U mnie sa za szafą, szybko musimy je złożyć i się przebrać i kartke napisać.
-N: No to szybko.
Dziewczyny poleciały do pokoju Tori i za szafy wyciągły 3 wielkie kartony o wysokości 1,80. Złożyły je w ciagu 30 minut. i pobiegły się przebrać

W to przebrały się dziewczyny, na glowie miały rogi renifera, że niby prezent gwiazdkowy
-T: Chlopacy przyjechali, Carly napisałaś tą kartkę ?
-C: No napisałam że maja być do góry.
-N: Szybko do góry i włazimy w prezenty.
Dziewczyny pobigły szbko do góry i wskoczyły w wielkie prezenty.
-H: Lejdis!!!
-Z: Gdzie one są?
-L: Patrzcie na lodówce jest jakas kartka!
-H: " Idźcie do góry, każdy do pokju swojej dziewczyny;) ;* ", o chyba się cos szykuje.
-L: Szybko chodźcie, a psa zostawcie w klatce, pewnie zaraz zejdziemy.
Chlopacy pobiegli do góry w wyznaczone miejsce.
-H: Jeny co to ma być, wielki prezent ekstra sprawa
Każdy chłopak rozpakował prezent sciany kartony sie rozpadły, a w środku czekaly dziewczyny.
-N: No hej kochanie, chcesz prezent na gwiazdkę?
-Z: Co proponujesz?
-N: Wskakuj na łóżko
Zayn się położył na łóżku a Nicola się na niego rzuciła. Przywiazała go do łóżka i zaczeła go lizać po przyjacielu, wkładała go do ust jak głupia, potem nakierowała go do pochwy i się zaczeło, potem odwiązała Zayna od łóżka i kazała mu uklęknąć na łóżku. Tak jak kazała tak zrobił.
-N: Kochasz mnie? kocie?
-Z: Kocham
-N: Głośniej, albo dostaniesz biczem po tym swoim seksownym tyłeczku.
-Z: Kocham cię!
Zayn krzyknął głosno, ale i tak Nicola zaczela bic go biczem po tylku, potem przeszli do pozycji standardowej i zaczeła sie dasza jazda.
Działo się tak u każdej z par. Po godzinnej zabawie wszyscy się ubrali i zeszli na dół zadowoleni jak nigdy. Tori z Louisem karmili się owocami nawzajem.
-N: O jaka ona słodka jak ją nazwiecie?
-Z: Kupiliśmy, ją i chcieliśmy nazwac ją na wasza cześć
-T: Czyli
-L: Nori może być?
-T: Słodko, lovciam cię!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz