Nadszedł dzień bożego narodzenia. 9 Rano
-Z: Tori, Louis wstawać
-T: Ty pogieło cię?
-Z: Co ja mam powiedzieć mnie mama godzinę temu obudziła.
-T: Idź chcemy spać
-Z: Musicie sie wykapać bo za godzine jedziemy do Carly, bo trzeba wszystko juz szykować, przeciez wiesz ile będzie osób.
-T: Boże a za rok ma być u nas to chyba przez całą noc będziemy sprzątać.
-L: O boże która godzina?
-Z: Wstawaj po 9.
-L: Tak wcześnie.
-Z: Kurwa wstawac zaraz jedziemy a wy jebiecie na kilometr, fajkami i wódką.
-L: No dobrze spokojnie zero stresa.
Wstali z łóżka i poszli sie razem wykącpać.
Nagle do drzwi dzwoni dzwonek
-Z: Ja otworzę. Amy!!!
-A: No hej jest Tori?
-Z: Co ty taka jakaś?
-A: Musze z nią porozmawiać, gdzie ona jest/
-Z: Bierze prysznic razem z Louisem
-A: O kurde Louis tez tu jest?
-Z: A co sie stało?!
-A: Wigilia jest teraz u Carly?
-Z: No a co się stlo powiesz mi?
-A: Dowiesz sie wiczorem, narazie
Amy szybko pobiegła do samochodu i odjechała z jakimś nieznajomym mężczyzną.
-T: Kto to był?
-Z: Amy chciała pilnie z toba gadać ale że byłas pod prysznicem to powiedziała że przyjedzie na wigilie i wszystko powie, ale jakas takas była poddenerwowana i odjechała jakimś sportowym autem z kolesiem ładnym nawet.
-T: To coś się napewno stało.
-M: Zuzia, James bierzcie ciasto, i tą saładke, ciuchy w aucie?
-Z: No ja wszystko mam i jego rzeczy tez włozyłam do auta.
-Tata: A wy mloda para pojedziecie ze mną jak się ubierzecie do końca i weźmiecie ciuchy.
-L: Co my tam będziemy robić przez pół dnia?
-T: Mamy taki zwyczaj że całe święta spędzamy razem, wszystko robimy zawsze jest odmrożony staw bo mają ogrzewany, a dzień przed świętami zamrarza wodę i jeździmy potem na łyzwach, wiesz jak jest zajebiście.
-L: Nigdy na łyżwach nie jeździłem
-T: hahah, a na rolkach?
-L: Never!
-T: Hahahah, to cię nauczymy(pocałowała go w pulik)
-L: Bo się zaczerwienie, hahah
-Tata: DObra idziecie już ,rzeczy na wigilie macie spakowane?
Wszyscy zjechali się do domu Carly
-T: dziewczyny chodźcie musimy pogadać
Odeszły na bok od rodziny i zaczeły konwerosować
-C: Co sie stalo?
-T: Była u mnie Amy i gadał z Zuzią bo ja się kompałam i nie mogła z nią gadąć, ale Zuu mówi że była zestresowana i chciała pilnie ze mna gadać, a na końc u powiedziała że nie powie jej nic i przyjedzie na wigilię nie wiem o co chodzi, a na koniec wsiadła do jakiegos ładnej fury i odjechala z przystojniakiem, tak mówila Zuzia, a wiecie że ona kłamać nie umie.
-N: No ona do mnie dzwoniła z 5 razy.
-C: Do mnie pisała puste sms, o 5 nad ranem a mało ich nie było.
-N: No nic przyjedzie wieczorem to pogadamy, ale napewno coś się stało
-MamaCarly: Dziewuchy idziemy na lodowisko!!
Tata Carly miał biznes z teo że prowadzi lodowisko, miał w piwnicy masę łyżwy, bo zawsze na zimę zarabia krocie z tego że od razo do wieczora ma kupe ludzi, którzy chca jeździć na łyżwach.
-L: Ale my nie mamy łyż
-Tata: Chodźcie ze mną do piwnicy dam wam
Zeszli do piwnicy i zobaczyli pełno łyżw od koloru do wyboru
-Z: Skąd pan ma tyle ich?
-Tata: Ludzie we feri przychodzą tutaj i mam z tego biznes i to spory w zeszłym roku zarobiłem na konia do Ani, bo od małego jeździ konno.
-C: Idziecie?
Wszysy wyszli z piwnicy założyi łyzwy i wskoczyli na lodowisko, oczywiście Harry i Louis nie umieli jeździć więc się podtrzymywali.
-H: Louis zaraz się wywalę trzym mnie
-L: Boże lecimy.
Jak się wywrócili to od razu mamy dziewczyn podjechaly do nich i zaczeły histeryzować a wszyscy do okoła zaczeli się smiać.
-L:Hhahah, moja kość ogonowa.
Jeździli kilka godzin, a potem zaczli szykować resztę jedzenia i szykowali stół.
-MT: Dzieciaki chcecie kakałko?
-T,C,N: No pewnie chłopacy też chca
Bracia dziewczyn garli na psp, a ojcowie dziewczyn wybierali w piwnicy wina do kolacji wigilijnej.
-Marco: Dajesz Adma, co tak słabo grac nie umiesz
-A: Sam grać debilu nie umiesz
-Niki: Zamknijcie jadaczki!!!
-M: James ty kutasie masz małego jak moja złota rybka, hahah
-J: No i masz w mordę
James rzucił się na Marco i zaczeli się bić
-T: Ogar pacany, wstawać z podłogi
-M: Cicho my tu resling robimy
-A: Jakie pacany bić się nie umiecie, ja wam pokarzę jak to się robi
-Michał: No mięśniak sie odezwał
-A: Powalę cie smrodzie.
Rzucili się na podłoge i zaczeli się bić
-T: jakie pacany dziewczyny idziemy do góry bo pewnie nie bedziemy mogły tutaj w spokoju pogadać.
Dziewczyny pobiegł do góry z kakałem usiadły na łóżku Carly i zaczely gadać.
Nadszedł czas kolacji wigili. Dziewczyny byly już ubrane w piękne stroje.
Tak była ubrana Tori. Włosy miała rozpuszczone, a żeby bylo śmiesznie Włosy miała rozpuszczone, a na nogi załozyła zielone rajty w czerwone gwiazdorki.
Tak była ubrana Carly, włosy miała spiete w koka oczy miała pomalowane na ciemny kolor, a paznokcie czarne i na środku paznkocia miała sniezkę .
Tak byla ubrana Nikola paznokcie miała pomalowane na czrno, a włosy miała lekko kręcone.
-N: No to może teraz prezenty?
-Zuzia : Możemy odpakować
-L: A nam nie kupiłyście prezentów?
-T: Do was zostały w domu
-Mamy: Droższych prezentów kupić nie moglyście?
-C: O co ci mamo chodzi?
-M: Takie drogie.
-James, Zuzia: Nam tam się podobają
-T: Wiedziała, że się wam spodobają, ale wy mi kupiliście boski prezent, słuchawki beata i 2 pary nike, kocham was.
-Tata: A samochód już masz, bo wiesz szkoda by było żeby twoje prawo jazdy się zmarnowało
-L: To ty masz prawo jazdy?
-T: No wszystkie miałyśmy, ale nie chciałyśmy nic mówic, bo zbieramy sobię na samochody, i po woli się uzbiera
-C: No dobra tam prawo jazdy, kupimy sobie może za rok a może nawet nie, podobają się wam prezenty odemnie?
-Tata: No są super tylko tak jak mama powiedziała strasznie drogie. A tu masz prezent od nas
-C: Weekend w spa? w Londynie? Jeny dziękuje.
-M: Tata to wymyślił, mieliśmy ci kupic samochód, ale.
-C: Ale co ?
-T: Nic, nie wiedzielismy jaki chcesz.(Tata spojrzał się z wrogim zwrokiem na matkę Carly)
-Adama: Niki otwórz swój prezent
-N: Lustrzanka?
-Mateusz: No jeszcze coś
-N: Beaty?
-M: NO
-N: O boże dziękuje wam, kocham was.
Nagle dzwonek do drzwi
-T: To pewnie Amy dowiemy się co chce.
-A: Hej, Tori jak dobrze że tu jesteście mogę z wami pogadać, ale na osobności?
-N: No o co chodzi?
-A: Uważajcie na chlopaków, oni cos planują
-C: Na naszych?
-A: Nie na z The Wanted, a wiecie że oni są zadoptowani, i nie sa z Polski, więdz nwm
-C: Weź przestań oni sa gwiazdami popu, chyba sodówka ci odbiła od powrotu do Polski.
-A: Dobra nie chcesz mi wieżyć to nara
Szybko wybiegla z domu nawet nie mówiąc dowidzenia i podbiegła do samochodu i odjechała razem z jakimś nieznaym im chłopakiem.
-T: O co jej chodził? chyba się pomylila
-N: Wiecie ona zawsze byla jakas dziwna, nigdy jej nie ogarnialysmy
-C: Eta Amy będziemy sie przejmować, idziemy do reszty.
Wróciłu do rodziny i chłopaków z The Wanted
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz