Music

środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 127 Mam doła;(

W ten sam dzien po powrocie Zayna i Nicoli od rodziny Malików.
-Z: Ale on mnie znowu wkurzył
-N: Czemu on tak powiedział?!(zaczeła płakać)
-Z: Oj nie martw się nie obchodzi mnie co on sobie myśli.
-N: Wiesz tylko mnie nie uraziło to o religi tylko to że nazwał mnie ladacznicą i zrozumiałam z tego wszystkiego że masz ze mną zerwać.
-Z: Nie płacz nie zerwę, po co miał bym z tobą zrywać, jak cię kocham  najbardziej na całym świecie, już nie płacz i chodź pójdziemy wziąć kąpiel.
-N: Nie mam ochoty się kapać.
-Z: To może ty zamów jakieś jedzenia a ja się pójde wykąpać?
-N: No dobrze, tylko się pośpiesz bo nie chce sama tak siedzieć.
Zayn pobiegł szybko się wykąpać a Nicola zamówiła kolacje. Po 20 min.
-Z: Już jestem,  zamówiłaś coś do jedzenia ?
-N: No zamówiłam zaraz powinno cos przyjechać, pociesz mnie jakoś!
-Z: Oj, a ty jeszcze płaczesz, przestań bo ja zacznę plakać.
-N: Tylko to jest okropne co powiedzial twój tata
-Z: Atam epiej powiedz jak tam reszta mojej rodziny?
-N: Masz uroczą siostrzyczkę, a dziewczyny sa spoko, dobrze mi sie z nimi gada, z twoją mamą tez mam dobre kontakty, tylko twój tata!
-Z: Przejdzie mu
-N: Tylko ja nie ma zamiaru więcej jechać, nie chcę być znowu obrażana.
-Z: No ile mam cię przepraszać
-N: Nie oczekuję od ciebię przeprosin tylko od twojego taty, tylko on mnie prędzej znowu obrazi niż przeprosi.
-Z: To jak ci sie dobrze gada z resztą mojej rodziny, to może zaprosimy je jutro fdo nas na kolację co ?
-N: To nie jest głupi pomysł.
-T: Wróciliśmy, jest tu ktoś?
-N: No jemy kolację, chcecie ?
-L: No możecie dać
-Z: A gdzie Hazza?
-T: Carly dzwoniła i mowiła że tam śpią, ale i tak by juz nie wrócili bo ktora jest godzina, zjem kolację i idę spać bo musze wczesniej wstać.
-Z: Czemu tak wczesnie?
-T: Niki wie.
-Z: Czemu?
-N: A to jest tajemnica kociaczku (pocałowała go w usta)
-L: Ja już idę, Tori idziesz?
-T: No już tylko wezmę sobie jakiś sok.
-Z: Wiecie co tak patrze na Łosia i on jest jakiś nie zadowlony.
-L: A czy ty byś był, jak by zakochane pary chodziły w koło ciebie i jeszcze się tak wydzierali w nocy?
-Z: To może kupimy mu przyjaciółkę?
-T: No bez przesady 2 psy, chyba was coś boli.
-Z: No to my sobie kupimy suczkę.
-N: Wiesz jaki jest drogi Huski Malmut?
-Z: Koło 200$?
-T: Więcej o wiele więcej.
-Z: Cena nie gra roli i tak by się nam to zwróciło.
-N: Ty chcesz psa dla biznesu?
-L: A niechciałybyscie miec szczeniaków?
-T: Pewnie że byśmy chciały, no ale kto bedzie sie nim opiekował?
-L: No my, a jak koncert czy coś to się kogoś zatrudni.
-T: Jak chcecie.
-Z: Louis masz jutro wolne popłudnie?
-L: No pewnie, to co jedziemy po niego ?
-Z: Po nią, po nią!
-L: Oj no dobra(zaczeli się smiać)
-T: No dobra obgadacie to sobie jutro, Louis idziemy spać juz do łóżka!!!(zaczeła się chihrać)
-Z: Co ty chcesz z nim zrobić? Że go tak ciagniesz do łóżka?
-T: Wyruchać! hhaha.
-N: Ty brutalko
-L: Już się boję!!
-N: A ty co się tak śmiejesz! Bierz to picie i do wyra, nie będę czekac wieczność!
-Z: Boże!! Ratuj Louis śpimy na dole, bo jak one zaczną nas bzykać to ja nie wiem.
-L: Zaynnnn!!! uciekaj, szybko!!hahah.
Dziewczyny pękały ze śmiechu, a chłopacy wzieli je na ręcę i zanieśli do łóżka.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz