-Zuzia: Fajne jest to łóżku co nie?
-Tori: No boskie. Chłopaki i jak tam na stoku?
-James: Masz zajebistego chłopaka nieźle wymiata.
-Louis: No ty tez nie naj gorzej.
Nadszedl nastepny dzień.
-C: Hej kochanie to co pujdziesz dzisiaj ze mna do Sivy?
-H: No pewnie, a czemu by nie.
Nagle rozchodzi sie dzwonek do drzwi.
-Mama: Siva kochany dzień dobry, ty pewnie do Carly.
-Siva: Tak, a jest?
-M: Jest wejdź do salony, kawę, herbatę czy coś mocniejszego?
-Siva: hahah, widać że pani poczucie chumory masz takie same jak kiedyś, ale nie dziękuje soku bym się jakiegos napił
-C: Siva!!!
-S: Carly, kochana jak ja cię dawno nie widziałem,
-C: No ja też
Rzuciła mu się na szyje i co uściskała z całych sił, naglę z salonu wychodzi Harry.
-H: No bez przesady, hhaha
-S: Harry, i co tam powiecie ciekawego jak wam się tam układa?
-C: A po woli, z dnia na dzień coraz lepiej
-S: Z gazet się doczytałem że bardzo dobrze się miewacie, Harry spoko nie odbiore ci laski.
-H: No ja mam nadzieję, hahah .
-S: A tak to co robicie dzisiaj wieczorem
-H: A będziemy pomagać mamie Carly do świąt
-S: No to zobaczymy sie jutro, bo wasza mama mnie zaprosiła i chłopaków.
-C: Serio?
-S: No będe mógł znowu się z toba opłatkiem podzelić.
-C: hehehe, zostaniesz na obiedzie?
-S: Nie no bo myślałem że wpadniecie dzisiaj do Activ bo z chłopakami organizujemy imprezkę prywatną.
-C: A o której to może się wyrbimy.
-S: No na pewno się wyrobicie na 20.
-H: No to wpadniemy, a kto jeszcze będzie?
-S: Wy cała wasza reszta i modelki
-C: No to lajcik napewno przyjdziemy
-S: No to zapraszam a ja już musze lecieć.
-H: No narazie
Zaczeli sprzątać w domu i o 19 zaczeli sie szykowac na impreze. Gotowi wsiedli do taxi i ruszli do Activ, na wejściu dostali szkodzką.
-T: O Carly niezła imprezka, mówię ci dobre daja drinki
-C: Dlugo już tutaj jesteście?
-T: Nie jakies 20 min nie dłużej.
Dziewczyny zaczeły się bawić po czym przyjechała Nikola z Zainem.Wszyscy zaczeli się bawić i pić. Imprezka skonczyła się koło 3 nad ranem. Wszyscy byli juz w domu koło 4.
-T: Chodź spać na kanape, nie będziemy wszystkich budzić
-L: Ale mnie bania boli
Naglę słyszą że ktos otwiera drzwi od domu.
-L: Kto to może być?
-T: Cholera boję się.
-L: Ja cię obronie(idąc z jednej nogi na druga trzymając sie przy tym scian, podszedł z Tori do drzwi żeby sprawdzić.
-T: Zuzia co ty robisz o tej godzinie?
-Z: A byłam na imprezce.
-T: Chodźcie będziemy spali wszyscy na dole bo rodziców obudzimy jak pujdziemy do góry.
Wszyscy położyli się na wielkiej rozłożonej kanapie, a że mieli wielki salon w białek wykałdzinie to Louis przez przypadek się położył na ziemi. Na ścianie maja wielką plazmę a z lewej strony mają wyjście na wielki taras, a po prawej meblościanke na środku stoi kanapa a koło wejścia do kuchni stał wielki stół i 6 krzeseł.
Kuchnie mieli połączonom z salonem i wielkim korytarzem, na środku korytarza prowadziły wielkie schody na górę, gdzie znajdowała się wielka łazienka, 3 wielkie pokoje Zuzi, Tori i Jamsa i wielka sypialnia rodziców, wielki hol, a na środku kolejne schody na 3 piętro, gdzie trzymali przeróżne rzeczy.
W tym samym czasi u Carly*
-M: O której się to do domu wraca?
-C: Mamo ty nie spalaś?
-M: Nie no rzartuję spałam, tylko sie obudzila bo pies szczekał i go wpuściłam do domu.
-C: A już myślałam
-M: Lećcie już spać, bo tata teraz ma twardy sen i spi jak zabity niedźwiedź.
-H: Nie będzie miała pani nic przeciwko?
-M: Jesteście parą, dalej do łóżka, bo jutro będziemy musieli dom szykować.
Harry z Carly trzymali się na wzajem i poszli po schodach do góry. A że mieli taki sam układ domu jak Tori to pokoje były takie same.
U Niki*
-N: Wiesz co będziemy spać na dole ok.
-Z: No pewnie nie dojde nigdzie dalej.
-N: Hahaha, ale było bosko co nie ?
-Z: Na chlałem się jak nigdy do tąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz