Music

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 126 Rodzinkowo;p

-Następnego dnia rano wszyscy wsiedli do nowych samochodów i ruszyli do rodzin chłopaków.

U rodziny Zayna.
-N: Dzień dobry(uśmiechneła się0
-T: Dzień dobry.
-Z: Tato może więcej entuzjazmu
-T: Przeciez wiesz że będziesz musiał sobię znaleść inna bo ona nie wyznaje naszej wiary.
-Z: Tato skoń, jak będę się z nia żenił to przejdę na chrześcijaństwo, żadne problem
-T: Ja się na to nie zgadzam, wstyd, poprostu wstyd.
-Z: A wiesz że mnie to nie obchodzi
-T: Jak ciebię to nie obchodzi to wynoś się z mojego domu razem z ta ladacznicą!
-Mama: Przestań własnego syna będziesz wyganiać, jest już pelnoletni i może robic co chce, mi się też to nie podoba, no, ale cóż
-T: A sex już z nia uprawiałeś?
-N: Zayn możemy stąd jechać (upuściła łzy)
-Z: Waliyah weź Nikolę do siebie, a ja pogadam z tatą
-W: Chodź ze mną, kochana i nie płacz
-N: Dziękuje, tylko moglo sie to obejść bez kłótni.
-Z: Przepraszam cię kochanie
Nicola poszła z siostra Zayna do salonu i wypiła ciepłą herbatę.
-Z: Wiesz co ja ja kocham i nie interesuje mnie twoje zdanie, i prosze cie żebyś jej nie obrażał.
-T: Mnie to nie interesuje.
-M: Przestań, on ją kocha nie slyszłaeś?
-T: Mnie to nie interesuje
-M: A ty się jakoś ze mna ożeniłeś!
-T: No i co z tego, ale sama musialas przejścć na moja religie, a ja wiem że ta ladacznica nie będzie chciala przejśc na nasza religię!
-Z: Wiesz co przyjachałem w odwiedziny do was, bo Niki chciala was poznać, ale dobre wrażenie zrobiłeś na wejści, mamo mogła bys iść z nia pogadac może do cibie sie nie zrazi.
-M: Dobrze, kochanie.
-T: Znajdziesz sobie inną?
-Z: Nie nawet nie ma o czym rozmawiać.
-N: Zayn lepiej bedzie jak juz pojedziemy.
-T: A ten samochód to ty jej kupiłeś ?
-Z: Tak, a co znowu ci coś nie pasuje?
-T: Zostawi cię i będziesz znowu wszystkich do okola wkurzał.
-Z: Co o czym ty gadasz z każda dziewczyną jaka byłem, jestem przyjaciółmi.
-T: No, a potem mówileś, po co ja jej to kupiłem
-W: Ojciec skończ!!!1
-Z: Dobra Nikuś jedziemy, bo zero wsparcia u własnego ojca, dziewczyny chodźcie do samochodu mam dla wsa prezent, ty mamo też.
Wszyscy poszli do samochodu Zayn dal prezenty swojej rodzinie i wkurzony wsiadł do samochodu Niki i odjechali.
 W tym samym czasie u rodziny Louisa.
-M: Miło mi cie Tori poznać, jak dotąd Louis nie miał za ciekawych dziewczyn
-L: Mamo, prosze cię
-T: Nie, nie chce wiedziec pyszczku(dała mu buziaka w pulik)
-M: Pierwszą dziewczynę jaka miał, to jada cały czas śnieg, potem była Elizabeth ona po prostu była nie wychowana, Louis się jej nawet bał, i ostatnia jaka miał to chodowała żaby w domu. A ty z tego co wiem to jesteś normalna i dobrze się Louisowi z tobą żyje.
-T: O boże serio miałeś takie dziewczyny?
-L: Cięzko się przyznać, ale tak, może skończmy rozmawiać na temat moich nieudanych miłości, a chodźmy po prezenty dla dziewczyn.
Wszyscy poszli do samochodu i wyciagneli z niego wielkie prezenty dla każdego domownika.
-M: Wiem że zarabiasz, ale synu naucz sie oszczędzać.
-L: Gwiazdka zdarza się raz do roku.
-Tata: Ale masz super brykę, to jest twoja Tori?
-L: Tak kupilem jej na gwiazdkę.
-Tata: Łał masz synu gust, wiesz co dobre.
-M: Chodźcie do domu na kawę
-Felicity: A ty masz rodzeństwo?
-T: Tak już prawie dorosłego brata Jamsa i siost Zuzię.
-F: Zuzia?
-T: W Wielkiej Brytani Zuzia to Susan
-F: Ładne imię, a skąd ty jesteś ?
-T: Ja z Polski, taki mały kraj koło Rosji.
-F: Łee to pewnie tam macie zimno.
-T: Czy ja wiem może być, lato, latem upał jest, a w zimę pada strasznie śnieg.
-F: O to fajnie macie, u nas jest słaba zima jak widać
Siedzieli długo gadali i bawili się, a w tym samym czasie u Carly.
-M: Dzień dobry ślicznotko
-C: Oj dziękuej
-H: Opowiadałem ci o mojej rodzinie i zdjęcia też ci pokazywałem, to powinnas już ich znać.
-C: No pewnie pamiętam wszystkich.
-T: I jak tam synu sie wam układa?
-H: A dobrze.
-T: A na wakacjach gdzies byliście?
-H: Mielismy jechać na Madagaskar, ale takie tam sprawy prywatne.
-T: No my z mama bylśmy na krecie.
-C: No to fajnie też chceliśmy teraz na feriie gdzieś jechać.
-T: To może pojedziecie znami do Alp?
-C: Z wielka chęcią.

Siedzieli, bawili się i  gadali, nawet zostali  na noc u jego rodziców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz